Czekaliśmy na to dwa lata, ale trener i Kubacki nie do końca zadowoleni. Spójrzcie na te miny

Łukasz Jachimiak
Dawid Kubacki drugi, Piotr Żyła trzeci, Kamil Stoch ósmy, a widać i słychać, że trener Thomas Thurnbichler chciałby więcej. Po siedmiu indywidualnych konkursach Pucharu Świata mamy siedem polskich podiów i lidera. Świetnie, że mierzymy jeszcze wyżej.

Znakomity skok Anze Laniska w drugiej serii dał mu zwycięstwo w sobotnim konkursie PŚ w skokach w Engelbergu. Po pierwszej serii prowadził Dawid Kubacki. Ale Słoweniec tracił tylko pół punktu. Ostatecznie Lanisek ze skokami na 139,5 i 142 m wyprzedził Kubackiego (139 i 140 m) o 3,3 pkt oraz Piotra Żyłę (141 i 139 m) o 8 punktów.

Zobacz wideo Rekordowy start sezonu polskich skoczków. Tak dobrze jeszcze nie było

Tuż po zawodach przed kamerą Eurosportu stanął Thomas Thurnbichler i nie zgodził się z sugestią, że to perfekcyjny dzień. Austriak mówił oczywiście, że jest bardzo szczęśliwy, ale podkreślał choćby żal, że Kubacki przed finałowym skokiem był długo przetrzymywany na belce startowej, mimo że wiatr nie przekraczał ustalonych przez jury prędkości.

Stoch przyczajony

Thurnbichler cieszy się z pierwszego podwójnego podium swoich zawodników (my na coś takiego czekaliśmy prawie dwa lata: 9 stycznia 2021 roku w Titisee-Neustadt wygrał Stoch, a Żyła był trzeci, później nie mieliśmy już konkursu z dwoma Polakami w top 3). Ale Thurnbichler chciałby więcej, bo wie, że ich stać na więcej. To proste - Kubacki i Żyła są kandydatami do zwycięstw, walczą o zwycięstwa, za chwilę będą jednymi z głównych faworytów Turnieju Czterech Skoczni. A może wśród nich będzie też Kamil Stoch. Na "weterana" zwracał już na Sport.pl uwagę Thomas Morgenstern. Stoch drugi konkurs z rzędu skończył na ósmym miejscu, wygląda na to, że ma już za sobą kłopoty z nierówną formą.

Na plus policzyć trzeba też skoki Pawła Wąska. 23-latek był 23. i zapunktował po raz siódmy w siódmym w tym sezonie starcie. W całym poprzednim sezonie punkty zdobył sześć razy. Tej dopiero co rozpoczętej zimy Wąsek zebrał 84 pkt. Do tej pory jego rekordem sezonu były 62 punkty z zimy 2020/2021.

Turniej Czterech Skoczni znów może być polski. Zostało tylko 11 dni

Wąsek wraz z Kubackim, Żyłą i Stochem może stworzyć mocną drużynę. Jako zespół zaprezentowaliśmy się najlepiej (dzięki temu w klasyfikacji Pucharu Narodów awansowaliśmy z trzeciego miejsca na drugie, przeskakując Norwegię - prowadzi Austria z 1272 pkt, Polska ma 1152, a Norwegia - 1111 pkt).

To dobra wiadomość w kontekście lutowych mistrzostw świata w Planicy. Ale najpierw Turniej Czterech Skoczni (zacznie się 28 grudnia, kwalifikacjami w Oberstdorfie). Możliwe, że znów będzie polski. Przypomnijmy - w sześciu ostatnich edycjach mieliśmy sześciu Polaków na podium i cztery Turnieje wygraliśmy (Stoch w 2017, 2018 i 2021 roku oraz Kubacki w 2020 roku).

Miny Thurnbichlera i Kubackiego na koniec sobotniego konkursu w Engelbergu pokazują, w co chcemy mierzyć. A wielka radość Żyły to dowód, że jego skoki znów bawią na całego. W takim stanie wciąż aktualny mistrz świata może zrobić absolutnie wszystko.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.