Stoch wbił szpilkę byłym trenerom polskiej kadry. "Mobilność 80-latków"

- Nigdy nie robiliśmy mobilności. Jak zaczynaliśmy na wiosnę, to żeśmy się śmiali, że mamy mobilność 80-latków - powiedział w rozmowie z Krzysztofem Gonciarzem Kamil Stoch. To kolejny przykład na to, że współpraca z Thomasem Thurnbichlerem ożywczo podziałała na polskich skoczków.

Kamil Stoch nie najlepiej rozpoczął nowy sezon Pucharu Świata. W pierwszym konkursie indywidualnym zajął 21. pozycję, w drugim udało mu się przebrnąć przez kwalifikacje, lecz został zdyskwalifikowany z powodu zbyt obszernego kombinezonu.

Zobacz wideo Dawid Kubacki dominatorem początku sezonu skoków. Trenerzy zachwycają się jego perfekcją

Stoch wskazuje kolejną zmianę w treningu reprezentacji. "Nigdy nie robiliśmy mobilności"

Jako że pomiędzy pierwszym a drugim konkursem PŚ jest kilka tygodni przerwy, to Stoch ma więcej czasu na inne aktywności, w tym medialne. W ostatnim czasie w Zakopanem pojawił się internetowy twórca Krzysztof Gonciarz, który na swoim youtube'owym kanale zamieścił materiał ze spotkania ze sportowcem.

Więcej podobnych treści sportowych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

W nim skoczek wyjawił, jakie są różnice między treningami u Thomasa Thurnbichlera oraz Michala Dolezala, poprzedniego szkoleniowca polskiej kadry. – Wcześniej były ćwiczenia rozciągające, ale nigdy nie robiliśmy mobilności. Jak zaczynaliśmy z nim (Thurnbichlerem - red.) na wiosnę, to żeśmy się śmiali, że mamy mobilność 80-latków. W biodrach to już w ogóle - przyznał. 

Użyte przez Stocha porównanie jest bardzo wymowne i pokazuje, jak zmieniła się reprezentacja od odejścia Dolezala i jego asystenta Grzegorza Sobczyka. Nowy trener ma nowatorskie metody treningowe, jak choćby rozwiązywanie zadań podczas lotu, o czym opowiadał Piotr Żyła. - Mieliśmy wyłożone z boku na rozbiegu karteczki z dodawaniem i przed odbiciem trzeba było wyliczyć i powiedzieć wynik. W locie i przed lądowaniem jeszcze mieliśmy dodawanie lub odejmowanie i znów trzeba było wyliczyć. A później jeszcze kolorki. Trzy kolory wyłożone w drodze na rozbieg, a w locie trzeba było powiedzieć, jakie to były - powiedział. Ponadto reprezentanci trenowali w tunelu aerodynamicznym.

Sam Thurnbichler przyznaje, że stara się szukać rozwiązań poprzez stosowanie różnorodnych metod treningowych. - Kiedy widzę jeden problem na skoczni, np. z pozycją najazdową, myślę nie tylko o rozwiązaniu tego, co można zrobić podczas treningu. Oczywiście, powiem: "musisz znaleźć więcej balansu", albo "wychyl kolana nieco do przodu", ale staram się szukać odpowiedzi także poza skokami. W treningu technicznym, siłowym, czy mentalnym. Bo błąd może kryć się wszędzie. Na każdym możliwym poziomie - stwierdził w rozmowie ze Sport.pl.

Dotychczasowa praca Austriaka z polską reprezentacją przyniosła owoce w postaci wysokich lokat w Letnim Grand Prix. Ponadto po pierwszym konkursie PŚ na czele klasyfikacji generalnej jest Dawid Kubacki. Kolejne zawody cyklu odbędą się w dniach 25-27 listopada w Ruce.

Więcej o: