Niemcy krytykują konkursy w Wiśle. "To było niebezpieczne"

Niemieccy skoczkowie rozczarowali podczas weekendu Pucharu Świata w Wiśle. Rodzime media nie mogą uwierzyć w tak dramatyczny występ kadry, w tym Karla Geigera, który w sobotę nie zakwalifikował się nawet do drugiej serii. "Geiger wyglądał jak ktoś, kto właśnie postawił wszystko na czarne, a kulka spadła na czerwone. (...) Jak widać, ruletka nie jest jego specjalnością" - czytamy.

W miniony weekend w Wiśle odbyły się pierwsze dwa konkursy indywidualne w sezonie 2022/23 w skokach narciarskich. Po raz pierwszy w historii Puchar Świata zainaugurowano w formie hybrydowej, czyli na torach lodowych i igelicie. Zarówno w sobotę, jak i w niedzielę na najwyższym stopniu podium stanął Dawid Kubacki. Przyzwoicie poradzili sobie również pozostali reprezentanci Polski. Tego samego nie można powiedzieć o drużynie naszych zachodnich sąsiadów. Najwyżej sklasyfikowanym Niemcem był Pius Paschke - 12 miejsce w pierwszym konkursie. Zawiódł Karl Geiger, a więc skoczek stawiany w roli faworyta do sięgnięcia po Kryształową Kulę. 

Zobacz wideo Trener polskich skoczków wskazał kluczową zmianę po klęsce z zeszłego sezonu. "To wielka zaleta"

Niemieccy dziennikarze są rozczarowani występem rodaków w Wiśle. Porównują skoki narciarskie do ruletki

Pierwszego dnia zmagań Geiger zajął dopiero 34. lokatę i nie awansował do serii finałowej. Nieco lepiej poradzili sobie Paschke - 12., Markus Eisenbichler - 13. oraz Andreas Wellinger - 23. I choć Niemcy liczyli na poprawę rezultatów w niedzielę, to rzeczywistość napisała inny scenariusz. Ponownie najlepszy był Paschke - 16. Tuż za nim uplasowali się Geiger - 18., Philipp Raimund - 20. i Eisenbichler - 21.

Dyskwalifikacja Stocha to dopiero początek afery w skokach. Dyskwalifikacja Stocha to dopiero początek afery w skokach. "Zabawa w ciuciubabkę"

Niemieckie media nie kryją rozczarowania dramatycznym startem sezonu. Porównują go do gry hazardowej, wskazując, że tym razem zabrakło szczęścia. "Geiger wyglądał jak ktoś, kto właśnie postawił wszystko na czarne, a kulka spadła na czerwone. Niemiec rzadko pojawia się w kasynach, ponieważ z zawodu jest skoczkiem narciarskim. I nie pomylił adresu, lecąc do Wisły. To właśnie w Polsce zainaugurowano Puchar Świata w skokach narciarskich. Tylko że te zielone plastikowe maty, z biało-czerwonymi poziomymi paskami, miały więcej wspólnego z urokiem stołu do ruletki. A jak widać, ruletka nie jest specjalnością Geigera" - określają dziennikarze "Suddeutsche Zeitung". 

Redakcja wskazała, że wpływ na ruletkę miały warunki panujące w Wiśle. Nie chodziło tylko o tory lodowe i igelit, ale padający deszcz, który utrudniał rywalizację. "Loteria zawsze była problemem w skokach narciarskich. Jest to głównie spowodowane żywiołem, którym jest powietrze. Wiatr zawiewa - co jest bardzo istotne w tym sporcie -  zarówno na białym śniegu, jak i na zielonym igelicie. W ten weekend jednak sprawę utrudnił jeszcze deszcz. To było niebezpieczne" - czytamy. 

Więcej treści sportowych na stronie głównej Gazeta.pl

Mocne wyznanie Eisenbichlera. Mocne wyznanie Eisenbichlera. "Pasja zaczęła się wypalać"

Na zakończenie dziennikarze podkreślili, że niemieccy skoczkowie "mają teraz do wyrównania rachunki z Wisłą, ale nie przy stole do ruletki, a przy stole skoków narciarskich". Póki co nasi zachodni sąsiedzi znajdują się na piątym miejscu w klasyfikacji Pucharu Narodów z dorobkiem 129 punktów. Do liderującej Norwegi tracą już 222 punkty. Kolejne zawody Pucharu Świata odbędą się za niespełna trzy tygodnie. W dniach 26-27 listopada zostaną rozegrane dwa konkursy w fińskiej Ruce.

Więcej o: