Stoch wskazał przyczynę dyskwalifikacji w Wiśle. "Swoje zadanie wykonałem dobrze"

Jakub Balcerski
- Wszyscy starają się szukać rezerw tam, gdzie tylko mogą. Każdy idzie na limicie. Ale koniec końców nie chcę o tym mówić, bo uważam, że ja powinienem rozmawiać o skokach - mówił o swojej dyskwalifikacji w niedzielnych kwalifikacjach w Wiśle Kamil Stoch.

Kamil Stoch nie wystartował w niedzielnym konkursie Pucharu Świata w Wiśle po tym, jak pomimo świetnego występu i czwartego miejsca w kwalifikacjach został zdyskwalifikowany za zbyt obszerny kombinezon. Chodziło o objętość stroju w biodrach.

Zobacz wideo

Dyskwalifikacja Stocha. "Swoje zadanie wykonałem dobrze"

- Najpierw powiem o skoku, bo uważam, że on zasługuje na uwagę i to jest moja główna praca - mówił dziennikarzom pod skocznią Stoch. - Swoje zadanie wykonałem dobrze, skok był bardzo dobry i na tym będę opierał swoje dobre samopoczucie i swoje dobre odczucia z całego weekendu - przekazał.

- Kontrola? Przepis dotyczy wszystkich zawodników bez wyjątku. Natomiast sam pomiar kombinezonu jest dosyć delikatną kwestią, kontrowersyjną. Pomiar pół centymetra niżej, czy wyżej ogólnie robi na obwodzie kilka centymetrów. Stało się, jak się stało i trzeba wyciągnąć wnioski na przyszłość. Cieszę się, że mieliśmy okazję porozmawiać z kontrolerem, w jaki sposób unikać tego typu problemów i to przepracować, wyciągnąć wnioski - tłumaczył Stoch.

- Wszyscy starają się szukać rezerw tam, gdzie tylko mogą. Każdy idzie na limicie. Ale koniec końców nie chcę o tym mówić, bo uważam, że ja powinienem rozmawiać o skokach. Oczywiście, sprzęt powinienem mieć pod kontrolą i to ja jestem odpowiedzialny na samym końcu, jakim kombinezonem dysponuję. Podsumowując, postaram się uniknąć takich sytuacji na przyszłość - dodał skoczek.

"Czy to był pech? Nie będę mówił o zrządzeniach losu, bo zawinił czynnik ludzki"

- Skok był dobry. Po konsultacji z trenerem mieliśmy wnioski, że mogłem nawet walczyć o podium. Ten weekend był dobry pod względem mojej wykonanej pracy. To jest dla mnie najważniejsze - zapewnił Kamil Stoch.

Jak odbiera zawody pomimo dyskwalifikacji? - Ja nie chcę wyciągać wniosków. Czy to był pech? Nie będę mówił o zrządzeniach losu, bo zawinił czynnik ludzki. W sobotę było wiązanie i mój błąd przy lądowaniu, dzisiaj kombinezon i błąd być może popełniony przy wcześniejszych pomiarach, być może ja też źle stanąłem do kontroli. To wszystko trzeba będzie, nie mówię, że przeanalizować, bo to bez sensu. Trzeba się przygotować, jak należy jeszcze raz i mieć nadzieję, że wszystko będzie w porządku. Wtedy ja będę mógł ze spokojem robić to, co kocham - wskazał Polak.

Więcej o:
Copyright © Agora SA