"Chciałam przeżyć". Sara Tajner ostatnia. Wskoczyła do PŚ z ciężkim plecakiem

Łukasz Jachimiak
Sara Tajner ma 16 lat i właśnie zadebiutowała w Pucharze Świata w skokach narciarskich. Córka Tomisława Tajnera i wnuczka Apoloniusza Tajnera odpadła w kwalifikacjach do sobotniego konkursu w Wiśle. Ale to naprawdę nic nie szkodzi.

Sara Tajner ma 16 lat i nieoficjalny rekord życiowy 116 metrów. Tyle skoczyła kiedyś w Planicy. Gdyby tak daleko wylądowała w piątek w Wiśle, to bez najmniejszego problemu przeszłaby kwalifikacje. Ale u siebie debiutantka skakała z ciężkim plecakiem.

Zobacz wideo Trener polskich skoczków wskazał kluczową zmianę po klęsce z zeszłego sezonu. "To wielka zaleta"

- Na nic specjalnego się nie nastawiałam, chciałam po prostu przeżyć - mówi Sara po skoku 69 metrów i ostatnim 49. miejscu. Ale choć dodaje, że nie miała żadnych nadziei wynikowych, to przyznaje, że nerwy były duże. - Widać po tym skoku w kwalifikacjach, pospinałam się cała - słyszymy. - Jednak im więcej będę skakała na takich zawodach, tym większe będę miała doświadczenie i tym więcej będzie dobrych skoków - dodaje Tajner.

Polscy skoczkowie na konferencji prasowej w WiśleStoch tłumaczy zaskakujące spotkanie z dyrektorem PŚ. "To inna kwestia"

Miała 13 lat, gdy odpowiedziała na hejt

Córka olimpijczyka Tomisława Tajnera i wnuczka byłego trenera kadry skoczków i byłego prezesa Polskiego Związku Narciarskiego Apoloniusza Tajnera jest najmłodszą z trzech reprezentantek Polski. Starsze od niej o sześć i pięć lat Kinga Rajda oraz Nicole Konderla po niezłych skokach awansowały do sobotniego konkursu. Rajda uzyskała 101,5 m i zajęła 34. miejsce. A Konderla pokazała się w piątek z naprawdę niezłej strony. W kwalifikacjach skoczyła 109 metrów i zajęła 29. miejsce, a we wcześniejszych seriach treningowych była 23. i 24.

Sarę od Kingi i zwłaszcza od Nicole dzieli na razie bardzo dużo. Ale ci, którzy ją znają, zapewniają, że ma duży talent i w przyszłości może sporo osiągnąć.

Ryoyu Kobayashi krytykuje decyzję FIS. Ryoyu Kobayashi krytykuje decyzję FIS. "To spory eksperyment"

- Jest świetna technicznie, bardzo zdolna. Już skakała na skoczni 70-metrowej, a ma dopiero 12 lat. To jest nasza nadzieja. Nie wiem czy zdąży do Pekinu, ale na następne igrzyska myślę, że tak, bo jest zapalona do skakania - tak w 2018 roku mówił nam o niej Apoloniusz Tajner.

Mając 13 lat Sara znalazła się w kadrze jako zawodniczka rezerwowa. Wielu internautów komentowało tę decyzję, twierdząc, że stało się tak wyłącznie dzięki temu, że jest wnuczką prezesa Tajnera. "Ludzie hejtują mnie za moje nazwisko. Ja tak się urodziłam, mam takie nazwisko, to nie zależy ode mnie" - mówiła w odpowiedzi Sara. Odpowiedzieć zdecydowała się w formie krótkiego wideo na Instagramie.

Sandro PertileWisła może przełamać schemat. Dyrektor PŚ zaskakuje opinią nt. przyszłości

"Robię swoje, nie patrząc na komentarze"

Teraz Sara zapewnia, że nie przejmuje się ponownym zamieszaniem, jakie się wokół niej pojawiło.

- Dotarło do mnie kilka artykułów, ale nie biorę nic do siebie - mówi. Artykuły a pod nimi komentarze pojawiają się od kilku dni, od momentu, w którym ogłoszono, że Sara zadebiutuje w Pucharze Świata. - To są ludzie, którzy zupełnie mnie nie znają. Staram się odcinać od czegoś takiego. Po prostu robię swoje, nie patrząc na zbędne komentarze - mówi Sara.

Kolejną szansę zrobienia swojego, może z lepszym skutkiem, Sara Tajner dostanie w niedzielę. Wtedy odbędzie się drugi konkurs pań we właśnie rozpoczętym sezonie, a o udział w nim Sara powalczy we wcześniejszych kwalifikacjach.

Sobotni konkurs kobiet zaplanowano na godzinę 12.00. W niedzielę o godz. 11.00 mają się odbyć kwalifikacje, a zawody mają ruszyć o 12.00.

Więcej o: