Ryoyu Kobayashi szokuje swoim wyznaniem. "Nie umiem sobie odmówić"

- Chcąc wygrać zawody, daje z siebie wszystko, ale nie umiem sobie odmówić zjedzenia tego, na co mam ochotę. Nie ma czegoś, czego bym unikał w trosce o moje ciało - powiedział Ryoyu Kobayashi w rozmowie z "Tarzanweb", którą przytacza serwis Skijumping.pl.

Ryoyu Kobayashi był jednym z najlepszych skoczków ubiegłego sezonu - w Pekinie zdobył złoty medal igrzysk olimpijskich w konkursie na normalnej skoczni, wygrał 70. Turniej Czterech Skoczni i swoją drugą Kryształową Kulę klasyfikacji generalnej Pucharu Świata w karierze. Pomimo wielkich sukcesów, po zakończeniu sezonu miał trudne chwile.

Zobacz wideo Skandal w ekstraklasie. "Jest na to przyzwolenie"

fot. wikipediaRosjanie powołali do wojska srebrnego medalistę z Soczi. Natychmiastowa reakcja

Kobyashi wyznaje: Alkohol piję nawet w sezonie

Wszystko przez zmiany, które pojawiały się wokół skoczka. W rozmowie ze Sport.pl Richard Schallert potwierdził, że nie będzie dłużej trenerem klubu Ryoyu Kobayashiego, Tsuchiya Home Ski Team. W czerwcu Kobayashi zakończył dwutygodniowy obóz pod okiem legendarnego Noriakiego Kasaiego. Nie był z nich do końca zadowolony, bo jego zdaniem ćwiczenia momentami były aż zbyt intensywne. - Podczas zajęć na siłowni musiałem robić sobie przerwy. Obóz był naprawdę ekstremalny i nie chciałem nabawić się jakiejś niepotrzebnej kontuzji. Nie miałem innego wyjścia - tłumaczył wtedy Kobayashi.

Teraz Japończyk potwierdził, że nie jest wzorem pracowitości. 

- Od listopada do marca jestem poza Japonią, nie wracając do niej ani razu, skacząc pod presją i bez przerwy z dala od domu. Łatwo zatem wyobrazić sobie stres, na jaki jestem narażony. Dlatego uważam, że nie trzeba być ciągle wstrzemięźliwym i pracować zbyt ciężko. Nie lubię ćwiczyć za dużo. Zwłaszcza latem ilość ćwiczeń, które wykonuję, jest o połowę mniejsza niż w u innych zawodników. W skokach to nie działa tak, że wygrywa ten, kto więcej trenuje. Ważne jest wręcz to, by nie trenować za dużo. Nie wszystkie mięśnie są potrzebne do latania - przyznaje Kobayashi w rozmowie z "Tarzanweb", tłumaczonej przez portal SkiJumping.pl.

Japończyk nie ukrywa również, że nie dba specjalnie o dietę. - Chcąc wygrać zawody, daje z siebie wszystko, ale nie umiem sobie odmówić zjedzenia tego, na co mam ochotę. Nie ma czegoś, czego bym unikał w trosce o moje ciało. Lubię jeść, post w moim przypadku jest praktycznie niemożliwy. Moim ulubionym daniem jest ramen [japońskie danie z makaronem, bulionem i innymi składnikami - red.]. Zawsze zabieram go ze sobą za granicę - dodaje Kobayashi.

Wskazał również, w którym państwie jedzenie jest najlepsze. - Japońskie jedzenie jest najsmaczniejsze. Przebywając w kraju, ważę ponad 60 kilogramów. Kiedy jestem w Europie, nie ma wokół mnie tylu smacznych rzeczy, więc tracę wagę. Zdaję sobie sprawę z tego, że śniadanie jest ważne dla zdrowia, ale mój organizm go nie potrzebuje. Nie przykładam też specjalnej wagi do tego, by spożywać białko. Wolę czekoladę lub żelki. Dopóki nie zachorujesz, nie musisz obawiać się tego, co jesz - przyznał Japończyk.

Co z alkoholem? - Alkohol piję nawet w sezonie. Nie jest tak, że w ogóle się nie ograniczam, staram się bowiem nie jeść nic po godzinie 21, ale moim celem podczas sezonu jest też to, by raczyć się pysznym jedzeniem i alkoholem w kraju, w którym akurat przebywam - podkreśla.

Slovenia Ski Jumping World CupSzokująca decyzja Prevca. Kończy karierę w wieku zaledwie 26 lat

Kobayashi w Letniej Grand Prix skakał tylko w dwóch konkursach. W Hinzenbach w kwalifikacjach skoczył 91 metrów, ale po chwili został zdyskwalifikowany za nieprzepisowy kombinezon. Natomiast w w Klingenthal (HS140) Japończyk zajął drugie miejsce (skoczył 139,5 i 131 metrów), przegrywając tylko z Dawidem Kubackim.

Więcej o: