Polskie skoczkinie nie podlegają finansowaniu i powoływaniu na zawody przez Polski Związek Narciarski, jeśli nie spełnią jego wymagań dotyczących wagi. Chodzi o nieprzekraczanie ustalonego limitu wartości wskaźnika masy ciała (BMI), czyli 21. Sprawa wywołała kontrowersje w środowisku skoków, zwłaszcza że w innych kadrach takich zasad nie ma. Nie wszyscy są jednak przeciwni tworzeniu limitu wagi.
Na inaugurujących nowy sezon zawodach Letniego Grand Prix w Wiśle wśród 33 zawodniczek pojawiły się tylko dwie Polki - Nicole Konderla i Kinga Rajda. Wiele osób dziwiło się, dlaczego jako gospodarz PZN nie chciał wystawić ich więcej. Skoczkiń w kadrach jest dziewięć, z czego osiem na tamten moment było w pełni zdrowych. Pomimo słabych wyników i częstych obaw o bezpieczeństwo zawodniczek rzadko startujących na dużej skoczni mówiło się, że wystawianie tak małej reprezentacji wygląda źle. Że zawodniczki mogłyby zdobyć doświadczenie, a wyniki latem i tak nie są kluczowe.