Adam Małysz ma jasny cel na najbliższy sezon zimowy. Ambitny

Za polskimi skoczkami niezbyt udana zima, ale inauguracja Letniego Grand Prix pozwala mieć nadzieję, że w przyszłym sezonie będzie już lepiej. Ambitne cele przed zawodnikami postawił prezes PZN, Adam Małysz.

Poprzedni sezon zimowy polscy skoczkowie z pewnością chcieliby puścić w zapomnienie. Najlepsze miejsce w klasyfikacji generalnej zajął Piotr Żyła, który był 14. W Pucharze Narodów Polacy zajęli dopiero 6. lokatę, na co składają się występy indywidualne, ale też słaba postawa w konkursach drużynowych. A w poprzednim sezonie skoczkowie ani razu nie byli się na podium w zmaganiach drużyn.

Zobacz wideo Czysta perfekcja. Tak Stoch nagle odmienił swoje skoki

Ambitne plany Małysza na przyszły sezon. "Chcielibyśmy na ten tron wrócić"

W ubiegły weekend odbyły się inauguracyjne zawody Letniego Grand Prix. Polacy błysnęli formą i pokazali, że współpraca z nowym trenerem Thomasem Thurnbichlerem daje spodziewane efekty. Kwalifikacje wygrał Żyła, w pierwszym konkursie zwyciężył Dawid Kubacki, a w drugim najlepszy okazał się Kamil Stoch. To pozwala mieć nadzieję, że również zimą polscy skoczkowie wrócą do światowej czołówki.

Na to liczy również prezes Polskiego Związku Narciarskiego, Adam Małysz, który w rozmowie z Faktem powiedział o celach na najbliższą zimę. - Trzeba pociągnąć przede wszystkim młodych, żeby zaczęli regularnie punktować w Pucharze Świata, tak jak robił to choćby Paweł Wąsek w ubiegłym sezonie. A zawodnikom starszym należy przywrócić świeżość i doprowadzić do tego, żeby znów cieszyli się skokami - powiedział legendarny skoczek. 

Letnie Grand Prix w skokach narciarskich w Wiśle-MalinceNowy trener, nowy Żyła. Przemiana polskiego skoczka. "Masa jest"

Czterokrotny triumfator Pucharu Świata stwierdził, że chciałby powrotu polskich skoków na sam szczyt. - Przez jakiś czas byliśmy wielką potęgą, zdarzało się nam wygrywać Puchar Narodów, więc chcielibyśmy na ten tron wrócić - dodał Małysz. Polacy dwukrotnie byli najlepsi w klasyfikacji drużyn, a miało to miejsce w sezonach 2016/2017 i 2018/2019. 

Mika Kojonkoski nie pracuje już w Chinach. Kuriozalny sposób zwolnienia legendarnego trenera skoczkówAmbitne plany Miki Kojonkoskiego. Fińskie skoki mają być znów wielkie

Więcej o: