FIS nie szanuje swoich pracowników. Dlatego odszedł Jukkara. Zastępcy trzeba było szukać na gwałt

Jakub Balcerski
Kontroler sprzętu na zawodach Pucharu Świata w skokach narciarskich, Mika Jukkara odszedł i postawił FIS w bardzo trudnej sytuacji. Federacja znów idzie na łatwiznę i zatrudnia w tej roli osobę z własnego środowiska, zamiast sięgnąć po kogoś nowego: z wiedzą i pomysłami. Christian Kathol został kontrolerem, bo działacze nie chcieli podnieść pensji i poprawić warunków pracy na jednym z najbardziej narażonych na presję stanowisk w świecie skoków.

Odejście Miki Jukkary ze stanowiska kontrolera sprzętu na zawodach Pucharu Świata wzbudziło spore zaskoczenie w środowisku skoków. Głównie ze względu na to, że kilka tygodni wcześniej dyrektor cyklu Sandro Pertile przekazał, że Fin dalej będzie pracował w Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS). Tymczasem w środę oficjalnie poinformowano, że Jukkara sam odszedł, a jego miejsce zajmie Austriak Christian Kathol.

Zobacz wideo Lewandowski: Chyba zabrakło nam trochę odwagi

FIS nie szanuje swoich pracowników. Niska pensja i słabe warunki

Powód odejścia Jukkary? - Czas, żebym zmierzył się z innymi wyzwaniami z przyczyn osobistych. Skoki narciarskie na zawsze pozostaną częścią mojego życia - czytamy w jego wypowiedzi na oficjalnej stronie FIS-u. Nie było jednak tak, że Fin był najbardziej pożądaną osobą na to stanowisko. Po kontrowersjach zeszłego sezonu - choćby oskarżeniach o organizowanie "nagonek" na reprezentacje, w tym Polskę, wysłuchiwaniu pretensji i prób wywierania presji z poszczególnych kadr, czy zwyczajną niewiedzę w sprawach dotyczących przepisów - FIS chciał go zmienić tuż po sezonie, w kwietniu.

Mika JukkaraNagła rezygnacja w skokach narciarskich. Jukkara odchodzi na własną prośbę

Sandro Pertile osobiście negocjował z co najmniej trzema kandydatami: Mathiasem Hafele, Łukaszem Kruczkiem i Jernejem Damjanem. Żaden z nich się jednak nie zgodził. FIS twierdzi, że ze względu na oferty, które składały im krajowe związki - głównie Polski Związek Narciarski, gdzie obecnie pracują Hafele i Kruczek. Z naszych informacji wynika, że głównie ze względu na słabe warunki, jakie proponował im FIS.

Bo federacja nie szanuje swoich pracowników i to nawet tych będących pod sporą presją, jak w przypadku kontrolera sprzętu. Przy skokach narciarskich w FIS-ie pracuje tak naprawdę tylko kilka osób i wszystkie odpowiadają za więcej, niż powinny. Nie ma osobnych stanowisk dla marketingowców, zarządzających mediami, sztabu ludzi współpracujących z kontrolerami sprzętu, czy delegatami technicznymi. Wiele osób robi po kilka rzeczy naraz, co nie wszystkim się podoba. Uważają, że produkt, jakim stała się ta dyscyplina, zasługuje na nieco więcej.

Oczywiście, chodzi także o pieniądze. Te są na tak niskim poziomie, że kandydaci odmawiają FIS-owi, bo więcej dostają nawet w roli trenera kadry skoczkiń w Polsce. A to jednak nie jedna z dwóch ról najbardziej wpływających na dzisiejszy obraz skoków. To kompromitujące dla FIS: działacze nie chcą podnieść pensji osobie zajmującej się kontrolowaniem zawodników, bo uważają, że w końcu znajdą kogoś, kto zaakceptuje ich niską ofertę. Nie zważają na to, że rola kontrolera na zawodach jest jedną z najbardziej narażonych na presję i naciski. Że kontrolerom należy się coś bardziej przyzwoitego, niż to, co proponowali im do tej pory.

Kruczek i Hafele mogli pracować dla FIS, a nie dla PZN-u. "To ich własne decyzje"

- W kwietniu szukałem osoby, która pomogłaby całemu systemowi. Chciałem, żeby kontroler miał więcej wiedzy na temat kwestii technicznych i technologicznych. Weszlibyśmy na wyższy poziom. Łukasz Kruczek i Jernej Damjan wsparli nas w spotkaniach naszych komitetów. I dzięki temu mamy możliwość rozpoczęcia sezonu z innej, dużo lepszej pozycji, niż poprzednio - tłumaczy rozmowy z innymi kandydatami przed odejściem Miki Jukkary, Sandro Pertile.

Pytamy też o przyczyny braku porozumienia z Kruczkiem, Hafele, czy Damjanem i czy mogła być to kwestia finansów i warunków pracy w FIS. - To ich własne decyzje. Ja nigdy nie kierowałem się w swoim życiu pieniędzmi. Nie pracuję dla nich, a dla pasji i satysfakcji. Każdy ma jednak prawo do własnego zdania i szanuję ich wybory - odpowiada Włoch.

Adam MałyszRafał Kot zdradza kulisy wyborów w PZN. Małysz mógł mieć rywala. "Roiły się pomysły"

Okazuje się, że odejście Jukkary pokrzyżowało FIS-owi szyki. Bo wszystko było już ustalone, a gdzie tu znaleźć kolejną osobę, która zgodzi się pracować w takich warunkach i z tak dużą presją? Skoro wszyscy bardziej doświadczeni odmawiają, trzeba szukać wśród współpracowników, którzy już są w strukturach federacji.

Kathol zostawi swoją starą rolę w FIS. Pertile: To długofalowa decyzja. Mam na myśli lata

Sandro Pertile wybrał w to miejsce Christiana Kathola. Austriak to dotychczasowy dyrektor FIS Cupu, czyli trzeciej ligi zawodów w skokach, a także asystent Miki Jukkary podczas kilkunastu weekendów zeszłego sezonu. Zajmował się głównie sprawdzaniem zawodników na górze skoczni, jeszcze przed oddaniem skoku. Wcześniej przez wiele lat był sędzią i delegatem technicznym FIS. 

- Zatrudnienie Christiana to długofalowa decyzja. I kiedy mówię "długofalowa" mam na myśli lata, a nie tylko najbliższą zimę. Christian nie będzie dłużej dyrektorem FIS Cupu. Mam dwóch kandydatów na to stanowisko. Niedługo skończymy z nimi rozmowy i wybierzemy odpowiednią osobę w jego miejsce - przekazuje Pertile.

- Usprawnienia zasad według nas są precyzyjne i powinny usprawnić to, jak funkcjonuje system kontrolerzy-skoczkowie w trakcie sezonu. Obiecuję też, że stosowanie się do tych zasad będzie o wiele bardziej rygorystyczne niż w ostatnich latach. I to od pierwszego konkursu  - zapowiada dyrektor PŚ. - Czy boję się chaosu już w Wiśle? Nie, bo zmiany w kombinezonach nie wydają się trudne do wprowadzenia, a kadry na razie nie zgłaszały nam żadnych wątpliwości - dodaje Pertile.

Skoki narciarskie mogą zawitać do Warszawy. Powstał projekt zawodówSkoki narciarskie mogą zawitać do Warszawy. Powstał projekt zawodów

Nieoficjalnie mówi się jednak o tym, że wiele reprezentacji nie jest zadowolonych ze zmian, a sposoby na oszukiwanie kontrolerów i tak się znajdą. - Musimy zmierzyć się z sytuacją po odejściu Miki. Jednocześnie jestem przekonany, że praca, którą wykonaliśmy przez wiosnę, da nam wiele latem i zimą. Znaleźliśmy i poradziliśmy sobie z główną częścią problemu. Zobaczymy, czy pojawią się nowe kwestie, które dalej będziemy zwalczać, czy system będzie funkcjonował dobrze. Na razie jestem jednak nastawiony pozytywnie - ocenia Sandro Pertile.

Więcej o: