Mistrz olimpijski w skokach mówi: to koniec, dziękuję. Ma 31 lat i żal do systemu

"Niestety, po moich urazach i operacjach nie otrzymałam ze strony systemu takiego wsparcia, jakiego bym oczekiwał i pragnął" - pisze na Instagramie mistrz olimpijski z Soczi, Marinus Kraus. Niemiecki skoczek ogłosił w poniedziałek, że zakończył sportową karierę.

"Chciałbym poinformować, że zdecydowałem się zakończyć moją aktywną karierę skoczka narciarskiego po tym sezonie. Jestem niezmiernie wdzięczny i szczęśliwy za wszystko, co udało mi się osiągnąć w mojej karierze. To o wiele więcej, niż marzyłem jako dziecko" - napisał na Instagramie Marinus Kraus, żegnając się ze swoimi kibicami.

Zobacz wideo Po meczu z Belgią. Kolejny gol przeciwko Polsce po stracie Roberta Lewandowskiego?

Członek złotej niemieckiej drużyny z Soczi zakończył karierę

To miała być wyjątkowa kariera, ale przez różne koleje losu taka nie była. Marinus Kraus uważany był za wielki talent i pokazał go w sezonie olimpijskich 2013/2014. Niemcy zapowiadali wtedy, że stać go na wielkie wyniki, ale kto chciał wierzyć w to, że nieznany szerzej zawodnik zacznie osiągać świetne wyniki. Zaczął. Niespodziewanie stanął bowiem na podium Pucharu Świata w Kuusamo w listopadzie 2013 roku. Przegrał wtedy tylko z Gregorem Schlierenzauerem.

Pożar skoczni w NiemczechSpłonęły trzy skocznie narciarskie. "Prawdopodobne celowe podpalenie"

Po tym sukcesie niemiecki zawodnik był wiceliderem klasyfikacji generalnej PŚ. Tracił ledwie punkt to niespodziewanie prowadzącego Krzysztofa Bieguna. Podczas dekoracji omyłkowo wręczono koszulkę lidera Marinusowi, ale później naprawiono ten błąd.

Dalej Kraus nie stawał jednak na podium, ale blisko był w Zakopanem, kiedy zajął czwartą pozycję. Pojechał jednak na igrzyska, gdzie wywalczył sobie miejsce w drużynie. Dzięki temu sięgnął po największy sukces w karierze, czyli złoty medal olimpijski w rywalizacji zespołów. 

W kolejnym sezonie też w miarę regularnie punktował w Pucharze Świata, ale nie wzbudzał już takiego zainteresowania, jak rok wcześniej. Później szansy już nie miał, bo zaczęły doskwierać mu problemy zdrowotne. Kiedy doznał kontuzji łąkotki kolana, lekarze doradzili mu przerwanie kariery. Po jakimś czasie wrócił, ale tylko do skakania, bo do dawnej formy sporo mu brakowało. W zawodach najwyższej rangi wystartował ostatni raz w 2016 roku.

"Oczywiście, ostatnie lata i koniec kariery wyobrażałem sobie nieco inaczej. Niestety, po moich urazach i operacjach nie otrzymałam takiego wsparcia ze strony systemu, jakiego bym oczekiwał i pragnął. Udało mi się jednak powrócić na najwyższy poziom fizyczny i oddać kilka ładnych skoków. Dane mi było przeżyć wiele pięknych chwil w mojej karierze i te wspomnienia pozostaną na zawsze" - przytacza swoim fanom 31-letni były już skoczek.

 

"Chciałbym podziękować wszystkim trenerom, towarzyszom i kibicom, którzy zawsze stali za mną w ostatnich latach i oczywiście wcześniej, i którzy zawsze dawali z siebie wszystko. Dziękuję wszystkim sponsorom i dostawcom sprzętu, którzy towarzyszyli mi podczas całej mojej kariery. Największe podziękowania należą się jednak mojej dziewczynie, rodzinie i przyjaciołom - bez Was to wszystko nie byłoby możliwe" - podkreślił mistrz olimpijski. I na koniec podziękował też fanom.

Więcej o: