Były płaskie narty, teraz mogły powstać ultralekkie. Ale kolejna rewolucja w skokach zatrzymana

Jakub Balcerski
Było blisko kolejnej sprzętowej rewolucji w skokach narciarskich. W zeszłym sezonie wywołała ją nowinka Petera Slatnara - płaskie narty bez zakrzywionych czubów. Teraz jeden z rywali słoweńskiego producenta, firma Fischer z Austrii, miał w planach przygotowanie ultralekkich nart. Nie pozwoliła na to jednak Międzynarodowa Federacja Narciarska (FIS) po sprzeciwie pozostałych producentów nart.

Nietrudno zauważyć, że w ostatnich latach, a w szczególności miesiącach, rozwój technologii w skokach narciarskich znacznie przyspieszył. Firmy produkujące sprzęt, które przygotowywały swoje nowinki i chowały przed światem innowacyjne pomysły, wreszcie zaczęły się z nimi ujawniać. 

Zobacz wideo "Zawieszam rękawice (ale tylko na chwilę) na kołku. Nie będzie przeskakiwania z MMA do boksu"

Fischer miał przestraszyć się konkurencji. I podzielił środowisko producentów nart dla skoczków

Tak było choćby w przypadku nart. Najważniejszą zmianą w zeszłym sezonie okazały się być kontrowersyjne płaskie narty Petera Slatnara. Sprzęt pozbawiony zakrzywionych czubów według wielu jest uważany za niebezpieczny, ale jednocześnie zawodnicy, którzy go używali, mogli się cieszyć świetnymi wynikami. Bardzo dobrze spisujące się narty przygotowały także firmy S.K.I. (fluege.de), której zawodnicy triumfowali głównie podczas lotów narciarskich, a także Augment, który zaczął przechwytywać do siebie skoczków, którzy do tej pory używali nart Fischera, czy fluege.de. To wszystko zachwiało równowagą w środowisku.

Fischer, czyli gigant, firma produkująca narty od 1924 roku, na którą zawodnicy przeważnie nie narzekają, zaczął się bać konkurencji. Tracił klientów wśród skoczków w Austrii i nie miał gotowego projektu na taką skalę jak jego branżowi rywale. Firma miała zacząć wywierać presję na zabronienie stosowania płaskich nart Slatnara, a potem namawiać pozostałych producentów do przeciwstawienia się ruchom Augmentu. Podzieliła środowisko: powstał obóz Fischera i fluege.de, a także Slatnara i Augmentu. To konflikt tym ciekawszy, że Peter Slatnar jeszcze do niedawna był przekonany, że fluege.de ma po swojej stronie. Tymczasem przedstawiciel niemieckiej firmy w rozmowie z naszym portalem nie chciał nawet przyznać, że płaskie narty Słoweńca są skuteczne i przynoszą dobre wyniki. - Nie, o nich powinno się mówić tylko w jeden sposób: niebezpieczne - zaznacza nasz rozmówca.

Kamil Stoch, Thomas ThurnbichlerThurnbichler zaskoczył polskich skoczków bardzo widocznymi i rewolucyjnymi zmianami

Ultralekkie narty pomysłem Fischera na rewolucję. Już wiemy, że nieudaną

Jak dowiedział się Sport.pl, w nowym sezonie Fischer chciał się odegrać na rywalach także w sportowy sposób. Czyli miał zamiar przygotować coś nowego, zaskoczyć konkurentów. Austriacy zapragnęli, żeby od sezonu 2022/2023 w skokach narciarskich zmieniły się limity wagi dotyczące nart. Obecnie dwa metry długości jednej narty odpowiadają dwóm kilogramom jej wagi. Fischer chciał, żeby na dwa metry długości przypadało 1,6 kilograma wagi. Skąd ta zmiana o 400 gramów? To proste: firma przygotowała projekt ultralekkich nart. 

Takie rozwiązanie gwarantowałoby skoczkom korzystających z nowych nart Fischera sporą elastyczność sprzętu w powietrzu i możliwość latania bardzo płasko - bez wychylania ciała, jak w przypadku zwykłych nart. Jak w przypadku każdej zmiany jest jednak grupa osób ze środowiska skoków, która uważa ją za niebezpieczną dla zawodników. Mówi się, że w przypadku stosowania ultralekkich nart bardzo łatwo mogłoby dochodzić do upadków tuż po odbiciu z progu - takich, jak Thomasa Morgensterna w Kulm w 2014 roku, czy Daniela Andre Tandego w Planicy siedem lat później. 

Do zmian nie dojdzie, ale z innego powodu. Według działaczy FIS-u, ale także pozostałych producentów nart, limit nie może zostać zmniejszony aż o 400 gramów. To zdecydowanie za duża zmiana i można jej dokonać tylko w jeden sposób: metodą małych kroków, gdy do wartości 400 gramów dojdzie się, co sezon zmniejszając limit o maksymalnie 100-150 gramów.

Na to naciskały przede wszystkim inne firmy tworzące narty. Dlaczego? Bo nie chciały, żeby Fischer miał możliwość korzystania z gotowego projektu bardzo lekkich nart, gdy te musiałyby długo przystosowywać swoje narty do zmian w przepisach. Co prawda, w przeszłości pojawiały się plotki, że część producentów ma gotowe nawet narty w pełni stworzone z włókien węglowych, które byłyby być może jeszcze lżejsze od projektu Fischera, to nikt nie chciał ich używać. - Balibyśmy się. Są nieprzewidywalne w powietrzu, za każdym razem zachowują się inaczej. To nie rzecz, którą możesz zmienić ot tak, jednym ruchem. Jeśli chcemy pójść w tym kierunku, to musi być pewien, być może długotrwały, proces - mówi nam jeden z producentów.

Halvor Egner Granerud podczas Turnieju Czterech SkoczniGranerud wszczął bunt ws. różnicy płac

Ekstremalnie płaskie narty zabronione przez FIS. Na skoczniach zostanie tylko wariant "półpłaski"

FIS poza brakiem akceptacji zmian limitów wagowych dla nart zajął się także sprawą płaskich nart Slatnara. Przepis, który reguluje ich kwestię, został zmieniony w taki sposób, żeby zakazywać ich "ekstremalnie płaskiej" wersji. Najprościej wytłumaczyć, że to taka, której promień miał około 1000 milimetrów długości. Teraz dopuszczalne będzie maksymalnie 516 milimetrów. Dla słoweńskiego producenta to połowicznie dobre wieści: kilku zawodników, w tym Domen Prevc, skakało na "półpłaskich" nartach, których promień ma długość 500 milimetrów, więc spełnia nowe wymagania FIS. Z naszych ustaleń wynika, że zawodnicy używający do tej pory wariantu ekstremalnego mają przestawić się na "półpłaskie" lub zwykłe, zakrzywione narty i dalej korzystać z usług Slatnara.

Dodatkowo FIS ustalił, że "głębokość zakrzywienia" musi sięgać 3,5 milimetra na długości 12 centymetrów od końca czubu narty. Kiedy narta jest przyciskana do podłoża w 57 procentach jej długości, czub narty musi być co najmniej 40 milimetrów nad ziemią.

Polskie buty zatwierdzone, jeśli będą zgodne z zasadami. Ale FIS popełnił inny poważny błąd

Działacze potwierdzili nam także, że polskie buty firmy Nagaba, a konkretniej model "Ferrari" zabroniony zeszłej zimy, powinien być możliwy do użytku podczas nowego sezonu. Dlaczego powinien, a nie na pewno będzie? - Wszystko zależy od firmy i sztabu kadry. Powstały nowe zasady i jeśli polskie buty będą z nimi zgodne, to czemu mielibyśmy ich nie dopuścić do zawodów? - mówi kontroler sprzętu FIS, Mika Jukkara.

Jakie nowe zasady przygotował FIS w kontekście butów? Kąt pochylenia tylnej części buta podczas pomiaru wewnątrz buta musi być większy niż 64 procent. Grubość tylnej ściany buta nie może przekraczać ośmiu centymetrów w najwyższym punkcie. Przy wysokości 10 centymetrów od ziemi, szerokość części, w której zawodnik ma kostkę, musi mieć maksymalnie 45 centymetrów szerokości. Zabroniono też dołączania do butów wkładek z włókna węglowego umieszczanych w taki sposób, że można poruszać kombinezonem i ingerować choćby w wysokość krocza. Nie można także usprawniać butów w taki sposób, żeby dzięki dodatkowym elementom możliwe było zyskiwanie na aerodynamice.

Falun gospodarza MŚ w narciarstwie klasycznym w 2027 roku. Klamka zapadłaFalun gospodarza MŚ w narciarstwie klasycznym w 2027 roku. Klamka zapadła

Czy zmiany FIS - także te dotyczące kombinezonów, o których informowaliśmy wcześniej - odmienią skoki i sprawią, że rywalizacja, także ta sprzętowa, znów będzie zdrowsza? Gdy pytamy o nie działaczy federacji, słyszymy, że są bardzo zadowoleni. Gdy pytamy członków kadr, słyszymy jedno: w Wiśle, już podczas Letniego Grand Prix, będzie duży chaos związany ze sprzętem i tym, jak poszczególne kadry zastosują się do zasad, lub nie będą zwracać na nie uwagi.

Więcej o: