Granerud wszczął bunt w Norwegii. "Sprawdzam"

Pensje skoczków w sezonie 2024/2025 wzrosną o 39 procent, natomiast w przypadku kobiet ten wzrost wyniesie 19,6 procent. - Ta suma jest zbyt niska, żeby dana osoba mogła pracować w pełnym wymiarze godzin - stwierdził Halvor Egner Granerud w rozmowie z dziennikiem "NRK Sport".

W skokach narciarskich szykują się kolejne rewolucje w rywalizacji kobiet. FIS zdecydował, że zawodniczki będą mogły rywalizować na skoczniach mamucich, ale muszą mieć ukończone 18 lat i znajdować się w czołowej piętnastce klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Poza tym od sezonu 2023/2024 kobiety będą rywalizować w swoim odpowiedniku Turnieju Czterech Skoczni, co potwierdził Niemiecki Związek Narciarski. Wkrótce czekają nas też zmiany w pulach nagród.

Zobacz wideo Czysta perfekcja. Tak Stoch nagle odmienił swoje skoki

Norwegowie chcą równouprawnienia w nagrodach dla skoczków i skoczkiń. Granerud zabrał głos

Międzynarodowa Federacja Narciarska (FIS) planuje w przeciągu najbliższych trzech lat zwiększyć pulę nagród dla panów i pań. W poprzednim sezonie FIS wypłacił skoczkom 71 tysięcy franków szwajcarskich, a skoczkinie otrzymały niewiele ponad 25 tysięcy. W sezonie 2024/2025 mężczyźni mogą otrzymać nawet 100 tysięcy franków (39% więcej), a kobiety ponad 30 tysięcy (19,6% więcej). Takie rozwiązanie nie podoba się Norwegom, w tym Halvorowi Egnerowi Granerudowi.

- Sprawdzam każdego roku, ilu sportowców w danych nacjach zarabia podczas zimy więcej, niż 30 tysięcy franków. To kwota, z którą w większości krajów można żyć, ale jeśli jest ona niższa, to zawodnicy muszą podejmować dodatkową pracę zarobkową - stwierdził Granerud w rozmowie z dziennikiem "NRK Sport". W tym wypadku kwotę powyżej 30 tysięcy franków szwajcarskich w poprzednim sezonie zarobiło aż 25 skoczków, natomiast w rywalizacji kobiet taką kwotę zebrało tylko siedem skoczkiń.

O całej sytuacji wypowiada się również Clas Brede Braethen, menadżer norweskiej kadry. - Moim zdaniem powinniśmy zrównać wysokość nagród, ale do tego rozwiązania jest dosyć daleko. My skupiamy się na tym, by zmodyfikować i ulepszyć harmonogram żeńskich startów, ale też uzyskać pozwolenie na pierwsze loty narciarskie - przyznaje Braethen. Sandro Pertile, dyrektor Pucharu Świata, nie chciał się odnosić do tego tematu.

Więcej o: