Skoczkowie oszukiwali silikonem na pośladkach i w miejscach intymnych. FIS wprowadza zmiany

Jakub Balcerski
Zeszły sezon skoków narciarskich to ciągłe debaty o sprzęcie. Działacze FIS wreszcie zdecydowali się na zmiany w kontroli sprzętu podczas zawodów, a skłoniły ich do tego m.in. dziwne metody oszustw stosowanych przez zawodników. Żeby powiększyć kombinezony, skoczkowie używali silikonu, który przyczepiali nawet do pośladków czy w miejscach intymnych.

Poprzedniemu sezonowi w skokach narciarskich towarzyszył spory konflikt dotyczący sprzętu. Zawodnicy nie wiedzieli, czemu tak często są dyskwalifikowani, FIS nie panował nad naruszaniem przepisów, kontrole na zawodach czasami przypominały kabaret, a producenci sprzętu czuli, że działacze uważają ich jedynie za oszustów. 

Teraz wiele ma się jednak zmienić. FIS rozpoczął dialog z producentami sprzętu, nowy sprzęt i metody sprawdzania zawodników podczas zawodów mają zapobiec oszukiwaniu na taką skalę, jak w przeszłości, a dyskusja o konfliktach dotyczących technologii w skokach ma odejść w niepamięć. 

Zobacz wideo Wisła Kraków na spadku straciła nawet 20 mln złotych. Może ją czekać krach

W skokach w zeszłym sezonie oszukiwali niemalże wszyscy. Nawet na igrzyskach

Żeby zrozumieć, skąd w zeszłym sezonie pojawił się tak duży problem ze sprzętem, trzeba się cofnąć do lata zeszłego roku. To wtedy Mika Jukkara stawiał swoje pierwsze kroki jako kontroler sprzętu FIS po odejściu Seppa Gratzera. Jak mówił nam jego poprzednik, Fin nie chciał jednak rad od Austriaka, a przed rozpoczęciem sezonu zimowego niewiele konsultował się z zawodnikami i trenerami poszczególnych kadr. Dlatego gdy kilka z nich w grudniu i styczniu otrzymało od kontrolera nakaz zmiany krojów w kombinezonach, przyjęło to z dużym zdziwieniem i złością. Polacy codziennie przez kilkadziesiąt minut konsultowali się z Jukkarą podczas zawodów w Wiśle. Stefan Horngacher i Niemcy stwierdzili za to, że kombinezonów nie zmienią, ale wówczas kontroler zaczął ich karać dyskwalifikacjami - tak, jak w przypadku Markusa Eisenbichlera w Bischofshofen

Skoczkowie zaczęli oszukiwać. I to nie tylko poprzez poszukiwanie nowych, szybko zakazywanych przez FIS rozwiązań technologicznych. Udało nam się ustalić, że w niemalże wszystkich najważniejszych reprezentacjach zawodnicy w trakcie sezonu manipulowali przy kombinezonach. Nieregulaminowe stroje były dopuszczane także podczas igrzysk olimpijskich w Pekinie, a to ze względu na to, że FIS nie kontrolował odpowiednio tego, w jaki sposób poszczególne ekipy rozwijają swoje materiały i kroje. Na koniec okazało się, że oszukuje każdy: jedni mniej, drudzy tak, jak Karl Geiger. W jego przypadku kształt kombinezonu w kroku wywołał spore kontrowersje po olimpijskim konkursie drużynowym. A FIS-owi zabrakło odwagi, żeby to przerwać, choć sam Jukkara potwierdzał, że potrzeba zmian.

Inauguracja PŚ w Wiśle bez śniegu. Ćwierć miliona oszczędności i Inauguracja PŚ w Wiśle bez śniegu. Ćwierć miliona oszczędności i "Pan Ammann zadowolony"

Sposób na większy kombinezon? Silikon na pośladkach, nogach i w miejscach intymnych

W jaki sposób powiększano kombinezony? Niektórzy robili to w sposób "naturalny": stosując różne techniki szycia, kroje, ale używając w odpowiednim miejscu materiału z większą lub zmniejszą przepuszczalnością powietrza. Kontrolerzy przez tygodnie mieli jednak problem z mierzeniem kombinezonów w kroku. Za przykład podawali Niemców: podobno można było zmierzyć je wszędzie i ich wymiary były odpowiednie. Ale w kroku zawsze okazywało się, że materiału jest za dużo i tylko tam pomiary nie były zgodne z zasadami.

Według naszych informacji potwierdzonych przez działaczy FIS Niemcy, ale także inne kadry miały to osiągnąć dzięki wypełnianiu odpowiednich przestrzeni silikonem. Skoczkowie przyczepiali go sobie na pośladkach, nogach czy w miejscach intymnych. W ten sposób mogli naciągać kombinezon i sprawiać, że dostawało się do niego powietrze. Silikon to substancja, która przepuszcza je, jest elastyczna, a do tego przy kontakcie ze skórą nie jest niebezpieczna dla samego zawodnika.

To idealne rozwiązanie dla tych, którzy chcieli poszerzać kombinezony bez użycia materiału. Krok zawodnika na belce startowej, w locie, czy już po lądowaniu, gdy zawodnik napinał kombinezon, nadal wydawało się zbyt duże, wyraźnie poza wymiarami zawodnika i dopuszczalnym limitem. Ale na kontrolach nikt nie był w stanie niczego udowodnić skoczkom i ich sztabom.

Wielka zmiana w kontroli sprzętu. Laserowy pomiar przed sezonem pomoże uniknąć oszustw?

FIS nie zamierza jednak dalej pozwalać na stosowanie silikonu i tak łatwe manipulowanie przy krojach kombinezonów. Na nowy sezon przygotowano szereg zmian w kontroli sprzętu, które mają skutecznie odstraszyć tych, którzy zamierzają oszukiwać, a do tego wykrywać zawodników, którzy nadal próbują przekraczać dozwolone limity.

Największa zmiana to nowy pomysł na przedsezonowe pomiary kombinezonów i zawodników. Kilka tygodni temu informowaliśmy, że ani pomiarów przed, ani w trakcie sezonu FIS nie zamierza usprawnić głównie ze względu na finanse. Działacze niedawno zmienili jednak zdanie.

Do pomiarów wykorzystane zostanie urządzenie laserowe. - Jest bardzo małe i kosztuje tylko 200 euro, a służyć ma cały sezon - wyjaśnia dyrektor Pucharu Świata, Sandro Pertile. - To rozwiązanie, które przyszło do nas bardzo późno i ucieszyło nas, bo jednak mogliśmy sobie pozwolić na zmianę, która wcześniej wydawała się zbyt kosztowna. Teraz oszczędzimy też na koszcie utrzymania sprzętu do kontroli - wskazuje Włoch.

Apoloniusz Tajner - Thomas ThurnbichlerTajner: Thurnbichler już jest wykończony. Skoczkowie są mocno zaskoczeni

Zmiany w kontroli sprzętu (do potwierdzenia podczas kongresu FIS - 25 maja):

  • przedsezonowy pomiar kombinezonu i ciała skoczka jest wykonywany dwuczęściowo: już nie na stojąco, a w pozycji leżącej i siedzącej: długość ciała skoczka mierzy się laserem, gdy ten leży na płaskiej powierzchni (podłoga lub stół) z głową, łopatkami, pośladkami, łydkami i piętami stykającymi się z powierzchnią, a nogi trzyma razem;
  • długość ciała na siedząco mierzy się, gdy zawodnik siedzi na płaskiej powierzchni w pozycji wyprostowanej;
  • wysokość kroku określa się, odejmując pomiar na siedząco od zmierzonej długości ciała;
  • zmniejszono wielkość rozkroku w trakcie mierzenia kombinezonu przed i po oddaniu skoku podczas konkursu: zamiast 40 centymetrów, teraz będzie to 30 centymetrów pomiędzy stopami;
  • obszar tolerancji pomiędzy ciałem a materiałem kombinezonu podczas pomiaru w wyprostowanej pozycji na stojąco podczas konkursu to od dwóch do czterech centymetrów w każdym mierzonym miejscu zarówno dla mężczyzn, jak i kobiet (wcześniej było to od jednego do trzech centymetrów), a wyjątkiem pozostaje pomiar w okolicach butów (od kolana), gdzie może wynosić do dziesięciu centymetrów więcej;
  • w przypadku mierzenia kroku na wysokości dwóch centymetrów szew przedni musi wystawać maksymalnie trzy centymetry do przodu od przecięcia szwów w kroku. Szew tylny musi wystawać maksymalnie pięć centymetrów do tyłu od przecięcia szwów w kroku. Przecięcie szwów musi być zawsze najniższą częścią mierzonego obszaru.

Zmiany w konstrukcji kombinezonu (także do potwierdzenia podczas kongresu FIS - 25 maja):

  • Kołnierz kombinezonu musi mieć okrągły kształt. Różnica wysokości pomiędzy przodem a tyłem kołnierza musi wynosić minimum centymetr (podczas gdy część przednia zawsze musi być niższa), a nie może przekraczać pięciu centymetrów;
  • nogawka musi być przycięta prosto w poziomie na całej szerokości paska. Szerokość paska musi wynosić od 2 do 4 cm. Obie strony nogawki muszą być przycięte poziomo na tym samym poziomie. Pasek musi być umieszczony symetrycznie wokół buta podczas skoku;
  • z kombinezonu usunięto pasek, żeby uniemożliwić ściąganie w kroku, które po kilku latach zaczęło pełnić dokładnie odwrotną funkcję, gdy poszczególne sztaby nauczyły się, jak to odpowiednio wykorzystywać.

"Będzie bigos". Zmiany FIS mogą przynieść chaos w pierwszych zawodach nowego sezonu

FIS poza próbą wykluczenia oszustw wśród skoczków tłumaczy zmianę problemami z belkami. - Gdy pojawiały się zbyt mocne podmuchy wiatru pod narty, schodziliśmy z nimi najniżej, jak się dało. W końcu mogły się zdarzyć sytuacje, że ich zabraknie. To efekt usprawniania kombinezonów, szczególnie w kroku. Pojawiało się zbyt dużo materiału pomiędzy nogami, a to wpływało na aerodynamikę w powietrzu. Wiedzieliśmy, że kolejny sezon to czas na zmiany. Teraz zabieramy trochę materiału z kroku, rekompensatą będzie nieco więcej materiału na wysokości bioder dzięki zwiększonemu obszarowi tolerancji pomiędzy ciałem a strojem skoczka - tłumaczy kontroler sprzętu FIS na zawodach Pucharu Świata, Mika Jukkara.

Z tego, co udało się usłyszeć zdaniem środowiska skoczków i działaczy z poszczególnych krajów zmiany wprowadzą spory chaos i niekoniecznie muszą być trafne. - Będzie bigos - słyszymy. - Na przełomie maja i czerwca mamy zaplanowane spotkanie z przedstawicielami wszystkich reprezentacji. Tam wyjaśnimy im wszystko i odpowiemy na pytania. Zmiany obowiązują oczywiście już od lata. W pierwszych konkursach cyklu Letniego Grand Prix będę musiał być elastyczny. Wiem, że pojawią się dyskusje o zmianach i mogą być także małe nieporozumienia. To nie są jednak tak skomplikowane rzeczy do wprowadzenia, żeby pojawiały się jakieś gigantyczne kłopoty dla któregoś z zespołów, bo mają np. inaczej uszyte kombinezony - zapewnia Mika Jukkara.

Wielka Krokiew w ZakopanemMotejlek wrócił do wydarzeń sprzed lat. "W Zakopanem dodawano metry Polakom"

FIS jest przekonany, że ich ruch odmieni skoki i sprawi, że kontrowersji w stosunku do poprzedniego roku będzie znacznie mniej. - Mam nadzieję, że wszyscy są świadomi, że potrzebujemy uczciwości w naszym środowisku. Tego oczekuję w najbliższej przyszłości - przyznaje Sandro Pertile.

Więcej o: