Innowacyjne buty polskich skoczków znów mogą zostać zakazane. Wolta FIS

Jakub Balcerski
Znamy pierwsze decyzje odnośnie do sprzętu podjęte po spotkaniu działaczy Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS) z producentami sprzętu w skokach narciarskich, które odbyło się w sobotę w Zurychu. Ponownie jest blisko zakazania innowacyjnych butów dla polskich skoczków firmy Nagaba. Pojawiają się też podejrzenia, że działacze FIS-u nie byli w pełni gotowi na dyskusję o sprawach, które mogą zadecydować o przyszłości dyscypliny.

Sobotnie spotkanie przedstawicieli FIS-u z producentami sprzętu w skokach narciarskich w Zurychu może być jednym z kluczowych odnośnie do przyszłości dyscypliny. W zakończonym sezonie na linii producenci sprzętu - FIS powstał konflikt, który wydawał się trudny do rozwiązania.

Niektórzy przedstawiciele firm mówią nam wprost, że FIS-owi z nimi nie po drodze. - Uważa się nas za oszustów, którzy cały czas próbują kombinować, a nie uczestników dialogu dotyczącego przyszłości tego sportu - słyszymy od jednego z nich. I pomimo początkowego przełomu we wzajemnych relacjach po spotkaniu w Planicy teraz znów ma być podobnie.

Zobacz wideo Spacerek ZAKSY. Obrońca tytułu łatwo awansował do finału Ligi Mistrzów

Kompletna zmiana narracji FIS-u. Polskie buty na razie bez akceptacji

Pierwsze konsultacje przeprowadzone podczas finału Pucharu Świata w Planicy dla wielu firm miały być owocne. Elementy sprzętu zaprezentowane w Słowenii, które stawały się sporymi kontrowersjami w czasie sezonu, uważano za bliskie zatwierdzenia. Tak było w przypadku wiązań i nart firmy Slatnar, ale także choćby polskich butów firmy Nagaba

Ale od Planicy punkt widzenia firm i FIS-u znów bardzo się zmienił. - Pod koniec marca było pozytywnie, cieszyliśmy się dobrym odbiorem naszej prezentacji z Planicy. Bo takie przynajmniej dostawaliśmy o niej informacje. Okazało się, że niestety nic nie jest takie oczywiste ani pewne - przekazuje nam Ewa Nagaba, prowadząca firmę, która produkuje buty dla polskich skoczków. - W sobotę zaprezentowano nam propozycje zmian w przepisach i one mają się inaczej do nowości w sprzęcie, niż jak FIS przedstawiał na początku. Nasze buty w sobotę nie zostały zatwierdzone - zdradza.

Rosyjska mistrzyni zachwycona decyzją FIS, która nie skreśla Rosji. Rosyjska mistrzyni zachwycona decyzją FIS, która nie skreśla Rosji. "Europa budzi się"

"Takie jest stanowisko FIS-u: że one będą niedozwolone". Decyzja ws. butów Nagaby 13 kwietnia

- Mieliśmy wzmożoną dyskusję na temat propozycji FIS-owskich i akurat buty zostały skierowane na zebranie podkomisji ds. sprzętu, które zaplanowano na środę, 13 kwietnia. To wtedy zapadną kluczowe decyzje i dowiemy się, czy model zostanie zakazany, czy jednak będzie można go używać - mówi Nagaba. - Mamy nadzieję, że podkomisja te buty zatwierdzi. Zwłaszcza że tam będziemy w innym, mniejszym gronie. Natomiast w porównaniu do Planicy nastawienie po spotkaniu w Zurychu jest zupełnie inne, dużo bardziej negatywne - dodaje.

Skąd tak drastyczna zmiana dotycząca sprawy polskich butów? - Pojawiły się propozycje, żeby zapisy zakazywały kształtów, których używamy w naszych butach. Takie jest stanowisko FIS-u: że one będą niedozwolone. U nas w tym nowym modelu, który był zakazywany w tym sezonie, tylna ścianka jest spiczasta. Federacja chciałaby, żeby buty miały tylko okrągłe, obłe kształty. Nie wiemy dlaczego, nie dostaliśmy żadnego wytłumaczenia tej decyzji - wyjaśnia Nagaba.

Nagaba ma plan i zareaguje, jeśli FIS zakaże modelu "Ferrari"

Firma ma jednak także plan B: zmodyfikowany model, który zawiera mniejsze zmiany niż ten, w którym Polacy skakali w Pucharze Świata w lutym. O próbie przedstawienia FIS-owi tzw. "Ferrari 2" jako pierwszy informował portal sport.tvp.pl. - Widząc, co się działo w Willingen i jakie kontrowersje wywołało nasze "Ferrari", przygotowaliśmy but, który jest mniej "agresywny". Jego kształt jest dużo bardziej obły. Przedstawimy oba buty FIS-owi podczas spotkania podkomisji i będziemy liczyli na to, że może oba zostaną jednak zaakceptowane - zastanawia się Nagaba.

Producent sprzętu twierdzi, że zatwierdzenie tych zmian byłoby krokiem naprzód dla wszystkich producentów: bo każdy twierdzi, że mogą przynieść sporo korzyści w pojedynczym skoku. I każdy próbowałby zatem wprowadzić na rynek podobne buty. Możliwy byłby jeszcze większy rozwój nowinki i tym samym sprawienie, że buty zawodników zaczną odgrywać coraz większą rolę w skokach.

FIS zabronił Slatnarowi wiązań i dyskutuje ws. płaskich nart. Słoweniec może walczyć o nie w sądzie

Problem po spotkaniu z FIS-em ma jednak nie tylko Nagaba, lecz także Peter Slatnar. FIS zabronił innowacyjnych wiązań producenta, z których w tym sezonie korzystali słoweńscy skoczkowie. Działacze tłumaczą tę decyzję kwestiami bezpieczeństwa.

Wiązania przygotowane przez firmę Slatnar, których zakazał FISWiązania przygotowane przez firmę Slatnar, których zakazał FIS Fot. Peter Slatnar

W tej sprawie Slatnar najprawdopodobniej już nic nie zdziała, ale wciąż czeka na decyzję odnośnie do "płaskich nart" - modelu bez zakrzywionych czubów, który także jest uważany za zbyt niebezpieczny dla skoczków, a jednocześnie niezgodny z przepisami, które FIS chce wprowadzić od najbliższego sezonu. Według nich wszystkie narty muszą mieć zakrzywione czuby. Słoweniec wyprodukował już jednak 1400 par nart i kilkaset par zakazanych wiązań. Zrobił to w okresie, w którym FIS nie miał jeszcze nic przeciwko nim i w rozmowie ze Sport.pl zapowiadał, że jeśli międzynarodowa federacja nie pozwoli na używanie sprzętu, przedstawi jej dwa rozwiązania: odkupienie sprzętu za ponad milion euro albo złożenie pozwu sądowego, gdzie kwota odszkodowania, którego będzie wymagał, może być jeszcze większa. 

Próbowaliśmy skontaktować się z Peterem Slatnarem, ale nie udało nam się jeszcze uzyskać jego komentarza odnośnie do wstępnych decyzji FIS-u. Niewykluczone, że Słoweniec czeka jeszcze na spotkanie z podkomisją ds. sprzętu odnośnie do "płaskich nart". Zaplanowano je na wtorek, 26 kwietnia.

Niektórych producentów nawet nie było w Zurychu. Dziwi brak zatwierdzonych nowinek dla Niemców

Co jeszcze działo się w Szwajcarii? Niektórych producentów zdziwiła forma spotkania. Było ono hybrydowe - część osób pojawiła się w sali, gdzie prowadzono dyskusję, a część dołączyła do niego jedynie zdalnie, łącząc się przez internet i słuchając tego, co było ogłaszane przez FIS. W ten sposób kilku producentów nie było w stanie słyszeć, co działo się podczas całego spotkania. Widzieli i słyszeli głównie osobę prowadzącą spotkanie. Do tego niektórych firm, choć są bardzo doświadczone w działaniu w środowisku skoków i mogłyby pomóc w rozstrzyganiu różnych wątpliwości, w ogóle nie zaproszono. W kontekście decyzji wielu producentów jest po prostu wściekłych na FIS.

Co ciekawe, udało nam się ustalić, że nie ogłaszano zatwierdzenia nowinek firmom produkującym sprzęt dla niemieckich skoczków. To dziwne, zwłaszcza biorąc pod uwagę kontrowersje, jakie w trakcie sezonu wywoływał nowy typ wiązań, nowe buty firmy Rass, nakładki na wiązania czy te doczepiane do kasków i mające poprawiać aerodynamikę. Oczywiście istnieje możliwość, że wszystkie te elementy FIS zatwierdził już dużo wcześniej albo że dokonał tego w Planicy, w ostatni weekend sezonu. Byłaby to jednak spora niekonsekwencja w działaniach FIS-u.

Thomas ThurnbichlerThurnbichler jest gotowy na Polskę. A zaczęło się od zmiany daty urodzenia

FIS zwiększy rekompensaty za niekorzystny wiatr. Zmiany w kontroli sprzętu? Dużo pomysłów, brak decyzji

Pojawiają się także doniesienia o bardziej ogólnych zmianach zatwierdzonych przez FIS. Jak poinformował portal skijumping.pl, jedną z nich, przygotowaną już na kolejny sezon, będzie zwiększenie rekompensaty punktowej za niekorzystny wiatr. Wzrośnie z dotychczasowych 21 procent do 50, a testów systemu możemy się spodziewać podczas zawodów tegorocznego cyklu Letniego Grand Prix

Na spotkaniu w Zurychu pojawiła się także długa i zawiła dyskusja dotycząca zmian w kontroli sprzętu. Na razie nie ustalono jednak nic konkretnego, choć jak słyszymy, pomysłów było bardzo dużo. Te będą jeszcze analizowane i zostaną zatwierdzone przez kongres FIS w maju. 

Wiązania ze spadochronem zaprezentowane. Są wątpliwości

Podobnie jak katalog z elementami sprzętu, które mają być jedynymi dozwolonymi do użycia w przyszłym sezonie. Ciekawe, czy znajdą się w nim innowacyjne wiązania ze spadochronem firmy Bison. W sobotę skijumping.pl przekazał informacje o rozwiązaniu, które przygotował Fin Ilkka Tuomikoski, właściciel firmy. Spadochron uruchamiałby się podczas upadku zawodnika, gdy narta się wypnie. Spowalniałby ją, powodując, że ta nie będzie stwarzać zagrożenia na skoczni - jak choćby w przypadku fatalnego upadku Daniela Andre Tandego w Planicy w zeszłym roku. Wtedy narta Norwega mogła z dużą prędkością uderzyć nieprzytomnego zawodnika leżącego na dole zeskoku.

Ilkka Tuomikoski z rewolucyjnym pomysłem do wiązańFIS chce wprowadzić wiązania ze spadochronem. "Przyszłość skoków"

Jak ustalił Sport.pl, podczas sobotniego spotkania producentów sprzętu z FIS-em zaprezentowano wiązania, ale na razie nie wiadomo, czy zostaną zatwierdzone przez działaczy. Nie podano w tej sprawie jednoznacznej informacji.

Podczas spotkania pojawiły się za to wątpliwości innych producentów. Pytano pół żartem, pół serio: "Co będzie, jeśli spadochron otworzy się w locie czy na najeździe?". Zwłaszcza że mechanizm ma być bardzo delikatny i wrażliwy na różne ruchy buta. Docelowo linka uruchamiająca spadochron, dzięki któremu narta zacznie wyhamowywać, ma być poruszona po ruchach w lewo lub w prawo. Podobno nie jest jednak jasne, czy we wszystkich sytuacjach, kiedy but zachowa się inaczej, mechanizm nie zareaguje. To mogłoby prowadzić do niebezpiecznych sytuacji jeszcze w czasie skoku, a nie tylko przy upadku. To nie oznacza jednak braku zainteresowania systemem "Ski Stopper" - wiele osób widziałoby go w skokach, ale niekoniecznie w postaci spadochronu w wiązaniach.

FIS nie był przygotowany na spotkanie? Działacze bazują na przypuszczeniach

Ogólne opinie odnośnie do kwestii sprzętu i zmian na kolejny sezon po spotkaniu w Zurychu są negatywne nie tylko wśród producentów. Część osób pracujących jako eksperci w komisji FIS twierdzi, że federacja nie była w pełni gotowa na spotkanie. Producentom i członkom komisji kazano wysłać ich propozycje zmian do końca marca, a sami przekazali własne dopiero podczas spotkania. Co więcej, dopracowywali je do soboty rano.

Thomas Thurnbichler"Thurnbichler już nawet zrezygnował z pracy w Polsce". Małysz o krytycznym momencie w Planicy

To dlatego wprowadzonych zmian jest tak mało. To jednak celowe działanie: działacze nie planują olbrzymich zmian na nowy sezon, bo są zdania, że mogłyby stworzyć jeszcze większy chaos w środowisku. 

Na decyzje w sprawie butów czy nart trzeba zatem poczekać jeszcze co najmniej kilka do kilkunastu dni. Nieoficjalnie słyszymy, że FIS-owi zabrakło opinii ekspertów i przekazywanych przez nich danych. Te mogłyby potwierdzić, jaki wpływ na używanie danego sprzętu będą miały różne czynniki. Czyli czy sprzęt jest bezpieczny i zgodny z przepisami. Na razie federacja ma bazować na przypuszczeniach, co może dziwić, skoro mówimy o decyzjach realnie wpływających na przyszłość skoków narciarskich.

Więcej o: