Kolejny kraj znika z mapy skoków. "Narta wypuszczona z belki spadłaby w tym samym miejscu"

Za czeskimi skoczkami narciarskimi kolejny fatalny sezon w Pucharze Świata. Trener Vasja Bajć nie zdołał wyprowadzić Czechów z kryzysu. Były skoczek narciarski, Jan Mazoch uważa, że skoki narciarskie za naszą południową granicą dogorywają.

W zakończonym niedawno sezonie Pucharu Świata w skokach narciarskich reprezentacja Czech spisywała się beznadziejnie. Jedyne punkty podczas konkursu w Titisee-Neustadt wywalczył Roman Koudelka, który zajął 27. miejsce.

Zobacz wideo 50 lat od skoku po złoto. Fortuna: Po sprzedaży medalu odniosłem kolejny sukces

Thomas ThurnbichlerPierwsze decyzje Thurnbichlera. Zgrupowanie, ale bez skoczków

Jan Mazoch obawia się o śmierć skoków w Czechach

O kryzysie czeskiej reprezentacji wprost mówi też Jan Mazoch. Były skoczek nie ukrywa, że spodziewał się nieco lepszych wyników reprezentantów swojego kraju i obawia się o kolejne sezony. A te nie zapowiadają się zbyt różowo. Zaplecze czeskich skoków nie prezentuje się dobrze w Pucharze Kontynentalnym i wydaje się, że nie ma póki co żadnych perspektyw na kolejne lata.

Mazoch obawia się o to, że skoki w Czechach po prostu umrą. - W czeskich mediach o skokach prawie w ogóle się nie mówi. Zapewne dlatego, że nasi reprezentanci skaczą tragicznie. Czasami mam wrażenie, że narta wypuszczona z belki startowej spadłaby na zeskok mniej więcej w tym miejscu, w którym na ogół lądują Czesi - stwierdizł w rozmowie z WP Sportowe Fakty

- Jednak w Czechach skoki dogorywają, więc również Doleżala nie ma wiele w mediach. Ten sport naszych kibiców przestaje interesować - dodał zapytany o to, czy w kraju naszych południowych sąsiadów znany jest Michal Doleżal. 

Viktor Polasek i Jakub Janda24-letni skoczek skończył karierę. "FIS musi zmienić zasady, to niebezpieczne dla zawodników"

Fatalne wyniki czeskich skoczków 

Minionej zimy najwięcej razy do konkursów awansował Viktor Polasek, jednak nie zdołał on ani razu znaleźć się w drugiej serii. Nieco lepiej wyglądał Roman Koudelka, który kilka razy był bliski awansu do finału, a w Titisee-Neustadt wywalczył swoje jedyne punkty w tym sezonie. Inni Czesi - Filip Sakala i Cestmir Kozisek - ani razu nie weszli do konkursu. Wyniki podopiecznych Vasji Bajca były o wiele gorsze niż choćby rok temu.

W czerwcu zeszłego roku na rozstanie ze skocznią zdecydował się 26-letni Vojtech Stursa. Zawodnik komentował swoją decyzję wówczas następująco: "Główną przyczyną jest psychiczne wypalenie, które nie pozwala mi kontynuować kariery. Teraz wiem, że moja głowa i moja osobowość jest odległa od tego sportu. Nie czuję szczęścia i radości, które ma na twarzy mały chłopiec ze zdjęcia".

Kilka tygodni później czeską kadrę objął Vasja Bajc, który przed laty doprowadził do sukcesu chociażby Jakuba Jandę. Słoweńcowi nie udało się poprawić sytuację. W marcu na zakończenie kariery zdecydował się Viktor Polasek.

Więcej o: