Gdzie jest Apoloniusz Tajner? Już wszystko jasne. Nagle w skokach rozpętało się piekło

Piotr Majchrzak
Przez kilka dni kibice i eksperci zastanawiali się, gdzie jest Apoloniusz Tajner w momencie, gdy w kadrze skoczków wrze. Przyjazd prezesa PZN do Planicy był zapowiadany, ale ostatecznie do niego nie doszło, bo Tajnera w Polsce zatrzymał... koronawirus.

Na spotkaniu w Oberstdorfie 17 marca trener polskich skoczków Michal Doleżal poprosił Adama Małysza o przekazanie informacji o jego przyszłości przed zakończeniem Pucharu Świata. Ostatecznie PZN w czwartek 24 marca poinformował Doleżala, że jego wygasająca 31 marca umowa nie zostanie przedłużona. Decyzja rozwścieczyła najstarszych polskich skoczków, którzy stanęli w obronie szkoleniowca, a efekt widzieliśmy w wywiadach po konkursach na słoweńskiej skoczni. 

Zobacz wideo Adam Małysz ujawnia plan na nowego trenera skoczków. "Rozmowy trwają i są bardzo zaawansowane"

W czwartek wieczorem Adama Małysz i Wojciech Gumny (wiceprezes PZN ds. organizacyjnych) poinformowali Doleżala o nieprzedłużeniu umowy. Być może to, że na spotkaniu był obecny Adam Małysz (jest stroną konfliktu w sporze między najstarszymi skoczkami i PZN), miało wpływ na to, jak duża eskalacja nastąpi w kolejnych dniach. 

Apoloniusz Tajner miał przyjechać do Planicy. COVID powodem nieobecności 

Można się było zastanawiać, dlaczego decyzji o odejściu Doleżala nie przekazał i nie wytłumaczył skoczkom prezes PZN - Apoloniusz Tajner. Nie da się ukryć, że jest największym dyplomatą w związku, ma umiejętności retoryczne i nie jest w bezpośrednim konflikcie z nikim z kadry. A jak pisaliśmy w niedzielę, wewnętrzne animozje od miesięcy rozbijały kadrę. 

Kamil Stoch w Oberstdorfie w marcu 2022 r.Porachunki w kadrze skoczków. Ujawniamy kulisy. Już latem miały być dwie "dyscyplinarki"

Zwróciliśmy się więc do Apoloniusza Tajnera z pytaniem, dlaczego go nie było. Tym bardziej że zapowiadano jego przyjazd. Tajner chciał przyjechać do Planicy również, by symbolicznie pożegnać się z Pucharem Świata, wszak za kilka miesięcy kończy się jego kadencja jako prezesa PZN. Powód okazał się jednak prozaiczny.

- W ubiegłym tygodniu otrzymałem pozytywny wynik testu na CVODI. Poinformowałem o tym najbliższych współpracowników. Byłem na izolacji w domu. Niestety z tego powodu nie mogłem wyjechać do Planicy. Od poniedziałku będę już w PZN-ie. 

PZN walkowerem oddał walkę o narrację 

Przypadek sprawił więc, że Tajner nie był w stanie przyjechać do Planicy, a to prawdopodobnie przełożyło się niestety na wybuch konfliktu. Być może dzięki obecności Tajnera związkowi udałoby się uniknąć słusznych oskarżeń o to, że PZN walkowerem oddał narrację o sposobie przekazania informacji o odejściu Doleżala z kadry. Tym bardziej że w piątek Adam Małysz zdecydował się wyjechać z Planicy, by nie powodować dodatkowych niepotrzebnych spięć. Ale jego krytycy odebrali to jako ucieczkę.  

Nie ma co ukrywać, że brak działań polskiej federacji wręcz szokował. Związek przez blisko trzy dni przyjmował ciosy z każdej strony, a nikt nie zdecydował się odpowiedzieć gwiazdom skoków. Dopiero w niedzielę głos w mediach zabrał Jan Winkiel (sekretarz generalny), który tłumaczył największe nieporozumienia.

Więcej o: