Zwrot ws. polskich butów zakazanych przez FIS. Świetne informacje dla skoczków

Jakub Balcerski
Słynne już w świecie skoków buty firmy Nagaba, których używania zakazała Polakom w trakcie minionego sezonu Pucharu Świata Międzynarodowa Federacja Narciarska, są bliskie zaakceptowania przez komisję sprzętową. - Wydaje się, że jeśli wszystko pójdzie dobrze, Polacy będą mogli ich używać w kolejnym sezonie - mówi Sport.pl Ewa Nagaba.

W piątek w Planicy odbyło się spotkanie producentów sprzętu z przedstawicielami komisji sprzętowej FIS. Ci pierwsi mieli zaprezentować i przekazać tym drugim do akceptacji elementy, które miałyby zostać dopuszczone do użytku już na kolejny sezon. Wśród zgłoszonego sprzętu znalazły się też polskie buty firmy Nagaba, do tej pory zakazane przez FIS. 

Zobacz wideo Adam Małysz ujawnia plan na nowego trenera skoczków. "Rozmowy trwają i są bardzo zaawansowane"

Polskie buty jednak zatwierdzone przez FIS? "Szansa jest bardzo duża"

Polscy skoczkowie po raz pierwszy zaprezentowali te buty podczas styczniowych zawodów Pucharu Świata w Willingen. Zostali za nie zdyskwalifikowani i zabroniono im używania ich podczas reszty sezonu, w tym igrzysk olimpijskich. Dyrektor PŚ Sandro Pertile przekazywał producentowi butów, że Nagaba będzie mogła zgłosić je do weryfikacji przed kolejnym sezonem - w styczniu na takie zmiany w konstrukcji sprzętu było, zdaniem FIS, już za późno. 

Teraz, podczas piątkowego spotkania w Słowenii, Nagaba przygotowała prezentację na temat butów, rozwiązań użytych do ich wyprodukowania i zgodności sprzętu z regulaminem FIS. - Wszystko przebiegło nadspodziewanie dobrze - mówi nam Ewa Nagaba, właścicielka firmy produkującej buty. - Spodziewaliśmy się czegoś innego, gorszego, a FIS pozytywnie nas zaskoczył. Prezentacja była trafiona, miała świetny odzew. To oczywiście nie koniec, bo dopiero przedstawiliśmy sprzęt, jeszcze trzeba go zatwierdzić, ale wrażenia mamy bardzo dobre. A słyszymy, że i komisja jest zadowolona z tego, jak wszystko przebiegło - dodaje. 

Adam Małysz i Kamil StochMałysz przerywa milczenie i punktuje. "Napisałem Stochowi SMS-a"

Czy to oznacza, że Nagaba jest o krok od zatwierdzenia zakazanych, innowacyjnych butów z zakrzywioną tylną ścianą? - Szansa jest bardzo duża, bo wydaje się nam, że w tym momencie nie ma podstaw, żeby ich nie przyjąć. Zobaczymy, jaką decyzję ostatecznie podejmie FIS, bo dopiero po naszej prezentacji będzie to ubierane w jakieś normy i ramy, ale sytuacja wygląda bardzo obiecująco - wskazuje Ewa Nagaba.

Sztab chciał butów na igrzyska, ale zmiana nastawienia FIS cieszy. "Lepiej późno niż wcale"

Jak ustalił Sport.pl, model butów przedstawionych na spotkaniu w Planicy niczym nie różnił się od tego, za który Polacy byli dyskwalifikowani w Willingen. Wygląda na to, że w styczniu FIS przepisy dotyczące sprzętu zinterpretowała kategorycznie i wyszła z założenia, że skoro model nie był zaprezentowany odpowiednio wcześnie przed sprzętową komisją, to Polacy nie mogą w nim startować. Innymi słowy - przepisów nie łamał sam model butów z zakrzywioną tylną ścianą, ale po prostu termin ich wprowadzenia. 

- Lepiej później niż wcale - przekazał nam teraz jeden z członków polskiego sztabu, który cieszy się zmianą nastawienia FIS odnośnie do usprawnionych polskich butów. Ale jednocześnie żałuje, że nasi skoczkowie nie mogli w nich skakać podczas igrzysk olimpijskich w Pekinie. To była okazja, na którą szykowano tę nowinkę.

Slatnar też wygrał z FIS-em. Płaskie narty i wiązania mogą być zatwierdzone na kolejny sezon

Z drugiej strony z różnych stron słyszymy, że podczas spotkań z producentami FIS zmieniła ostatnio narrację. Federacja wygląda na bardziej otwartą na zmiany i zadowoloną z tego, co przedstawiają poszczególne firmy.

- Od początku współpracy z polską kadrą wchodziliśmy na ten rynek z poczuciem, że chcemy wprowadzić coś nowego - tłumaczy Ewa Nagaba. - Zdobyliśmy zaufanie, stworzyliśmy najpierw buty, które były dostosowane pod zawodników. Teraz chcemy zaproponować coś więcej, to naturalny krok. Baliśmy się oporu FIS, że to się nie spodoba, że będą spore wątpliwości. Buty zostały zakazane, więc mieliśmy słuszne obawy.

- W rozmowach zakulisowych słyszeliśmy jednak już wcześniej i słyszymy także teraz, że poruszamy się w dobrym kierunku i nawet Sandro Pertile chciałby, żeby firmy proponowały zmiany, nowe rozwiązania - mówi właścicielka firmy produkującej buty. - Chodzi o to, żeby był rozwój, żeby nie pojawiała się stagnacja. Nasz projekt butów do tej pory mógł się wydawać czymś szalonym, niecodziennym. A według nas to realna odpowiedź na potrzeby zawodników - przekazuje.

Gdzie jest Apoloniusz Tajner? Już wszystko jasne. Nagle w skokach rozpętało się piekłoGdzie jest Apoloniusz Tajner? Już wszystko jasne. Nagle w skokach rozpętało się piekło

W Planicy nie zabrakło zgrzytów podczas rozmów przedstawicieli FIS z producentami nart, ale federacja jest ponoć wstępnie zadowolona z tego, co zaprezentował Peter Slatnar. Słoweńcowi wcześniej zakazano używania od przyszłego sezonu płaskich nart uważanych za zbyt niebezpieczne, a także innowacyjnych wiązań. Ta decyzja może jednak ulec zmianie: według naszych ustaleń FIS miałby dopuścić do używania wiązań, a także opóźnić o rok decyzję o zakazie płaskich nart. To ze względu na straty, które miałby ponieść ich producent - jeszcze kilka dni temu Slatnar groził, że jeśli FIS nie pozwoli mu wykorzystać 1400 par nart, które już wyprodukował, lub nie zrekompensuje mu ich wyprodukowania, to może nawet pozwać działaczy. 

- Presja ma sens. FIS zrozumiała, że była zbyt arogancka i nie ma teraz wiele do powiedzenia. Nie zgromadziła odpowiedniej dokumentacji, a ode mnie w Planicy dostała absolutnie wszystko. Teraz nie ma wyjścia: musi pójść na rękę producentom, którzy byli gotowi się jej przeciwstawić. To będzie cenna lekcja dla federacji - mówi w rozmowie ze Sport.pl Peter Slatnar. 

Kolejne spotkanie FIS-u z producentami już w kwietniu

Słoweniec też jest zadowolony ze zmiany podejścia FIS do producentów i nowinek sprzętowych, które prezentują, bo to szansa na lepszą przyszłość skoków narciarskich. Podobno FIS pozytywnie zareagowała też na propozycje zmian w sprzęcie i kontroli podczas zawodów przekazywanych przez poszczególnych producentów. W tej kwestii na razie nie ma jeszcze żadnych decyzji odnośnie do przyszłego sezonu. Działacze zapowiadają, że dyskusja o tym dopiero przed nimi. 

Kamil Stoch w Oberstdorfie w marcu 2022 r.Porachunki w kadrze skoczków. Ujawniamy kulisy. Już latem miały być dwie "dyscyplinarki"

Zapowiedzi zapowiedziami, ale FIS musi zacząć podejmować konkretne działania. W przypadku sprzętu chodzi głównie o zatwierdzanie tych elementów, które przedstawiciele federacji zobaczyli na spotkaniach w Planicy. W kwietniu producentów czeka jeszcze jedno - tym razem w Zurychu. I to na nim powinni się dowiedzieć, czy na majowym kongresie FIS i zebraniu komisji sprzętowej federacja pozwoli na używanie nowego sprzętu. W tym butów Nagaby. 

Więcej o: