Mistrz świata w skokach służył w Waffen-SS. Nie dożył następnej zimy. Zapomniane MŚ nazistów

W środku drugiej wojny światowej, gdy Niemcy mordowali tysiącami Żydów, Polaków i innych mieszkańców Europy, Międzynarodowa Federacja Narciarska zorganizowała mistrzostwa świata w narciarstwie alpejskim i klasycznym. Kilku medalistów tej imprezy nie dożyło końca wojny.

Po bandyckiej napaści Rosji na Ukrainę Międzynarodowa Federacja Narciarska długo deliberowała, czy dopuścić zawodników agresora do zawodów sportowych. Ostatecznie stanęło na tym, że zostali wykluczenie ze względu na swoje bezpieczeństwo. Kuriozalne tłumaczenie FIS-u warto umieścić w pewnym kontekście. W 1941 r. ta sama federacja nie widziała nic zdrożnego w zorganizowaniu oficjalnych mistrzostw świata w środku drugiej wojny światowej. 

Zobacz wideo

Po zakończeniu drugiej wojny światowej FIS wstydził się tych mistrzostw

Wyników z tych mistrzostw świata próżno szukać w oficjalnych dokumentach FIS. Międzynarodowa Federacja Narciarska po wojnie dokonała swoistej denazyfikacji. Zawody z 1941 r., choć odbyły się z oficjalnym błogosławieństwem federacji, w 1946 r. po kongresie w Pau zostały wykreślone z tabel wyników, a to z tego powodu, że wiele państw nie było w stanie wysłać na nie swoje reprezentacji

Bayern MonachiumNiemcy reagują na decyzję Lewandowskiego o rozwiązaniu kontraktu z gigantem

Mistrzostwa w 1941 r. odbyły się w słynnym włoskim kurorcie Cortina d’Ampezzo. W tym samym miejscu od 1 do 10 lutego 1941 r. rywalizowali narciarze alpejscy i klasyczni. W imprezie wzięli udział zawodnicy z dziesięciu państw - Niemiec, Włoch, Bułgarii, Finlandii, Szwecji, Słowacji, Jugosławii, Rumunii, Szwajcarii i Węgier. 

Konkurencje alpejskie zdominowali reprezentanci hitlerowskich Niemiec. Zdobyli 5 złotych medali, 2 srebrne i 4 brązowe. Pozostałe medale zdobyli Włosi - dwa złote, trzy srebrne i dwa brązowe. 

W narciarstwie klasycznym królowali Finowie. Zdobyli trzy złote medale, trzy srebrne i jeden brązowy. Szwedzi skończyli zawody z jednym złotem, dwoma srebrami i dwoma brązami. Znacznie skromniejszy dorobek miały państwa faszystowskie – Niemcy: jeden złoty i jeden srebrny medal, a Włosi - jeden brązowy. 

Wszyscy niemieccy mistrzowie alpejscy zginęli w czasie II wojny światowej

Jedną z gwiazd mistrzostw był Josef "Pepi" Jennewein. 21-letni wówczas Austriak zdobył dwa złote medale. Triumfował w zjeździe i w kombinacji. Reprezentował oczywiście hitlerowskie Niemcy, które Austrię wchłonęły już w 1938 roku. Jennewien służył w Luftwaffe. Był pilotem myśliwca. Zginął w lipcu 1943 roku, gdy po awarii swojej maszyny próbował wylądować za linią frontu. 

Ekipa KSW rusza na granicę pomóc UkraińcomMamed Chalidow ruszył na granicę polsko-ukraińską. I apeluje do Polaków

To nie jedyny hitlerowski żołnierz, który zdobywał medale w 1941 r., a potem zginął w wyniku działań wojennych.

22-letni Heinz-Rudolf Cranz był w zjeździe trzeci, a w slalomie i kombinacji zajął czwarte miejsce. Pół roku później już nie żył. Zginał 22 czerwca 1941 r. we wsi Różaniec w dzisiejszym województwie lubelskim. Był to pierwszy dzień inwazji Niemiec na Związek Sowiecki. 

Jego siostra, Christl Cranz, była jedna z najbardziej utytułowanych alpejek w historii. Była pierwszą mistrzynią olimpijską w tym sporcie i dwunastokrotną mistrzynią świata. Do tego bilansu oczywiście nie wlicza się dwóch tytułów mistrzyni świata, które zdobyła w 1941 r. w Cortinie. Po wojnie została skazana na 8 miesięcy więzienia za przynależność do nazistowskiej partii NSDAP. 

Mistrz w slalomie Albert Pfeifer też został lotnikiem. Został zestrzelony 11 sierpnia 1943 r. nad Holandią. Miał wtedy 23 lata. 

Mistrz świata w skokach służył w Waffen-SS. Nie dożył następnej zimy

Z medalistów mistrzostw świata w stylu klasycznym następnej zimy nie dożył Fin Paavo Vierto. W Cortinie zdobył złoto w konkursie skoków narciarskich. Służył później na froncie wschodnim jako żołnierz ochotniczego fińskiego batalionu Waffen-SS. Zginął 9 grudnia na terenie dzisiejszej Ukrainy. Miał 26 lat.

Kilka tygodni wcześniej również w niemieckiej służbie zginął inny fiński narciarz, Eino Olkinuora. W Cortinie zdobył złoto w sztafecie

Nikita MazepinBiałorusko-rosyjski miliarder chce pozwać Amerykanów. Mści się za syna

Wracając do skoków. Jednym z uczestników konkursu był mistrz świata z 1939 r. z Zakopanego Sepp Bradl. Austriak, który w 1941 r. reprezentował hitlerowski Niemcy, był wcześniej rekordzistą świata w długości skoku (107 m w Planicy w 1938 r.). Po wojnie został pierwszym w historii zwycięzcą Turnieju Czterech Skoczni (1953). W Cortinie w 1941 r. zajął piąte miejsce. 

Mistrzostwa w 1941 r. odbyły się z dużą pompą. Ceremonię otwarcia oglądało 5 tysięcy widzów. Na skoczni na konkursie skoków zgromadziło się 10 tysięcy. Na środku trybun królował wieki portret duce Benito Mussoliniego.

Włoski przywódca napisał do uczestników zawodów: o: "Nie zapominajcie, sportowcy, że jesteście przede wszystkim żołnierzami, żołnierzami gotowymi do walki, dziś bardziej niż kiedykolwiek, w okopach sportu!"

Zawody odbyły się przy pięknej słonecznej pogodzie i w beztroskiej atmosferze, którą można podziwiać na reportażu z tej imprezy, który zachował się do naszych czasów:

 

Zawodom towarzyszył kongres FIS, który postanowił, że następne mistrzostwa świata odbędą się w 1942 r. w Garmisch-Partenkirchen (ostatecznie nie doszły do skutku). Zebraniu działaczy FIS przewodniczył wiceprezes federacji, szwedzki arystokrata Carl-Gustav David Hamilton. Prezes – Nikolai Ramm Østgaard – jako adiutant norweskiego następcy tronu przebywał wtedy razem z rodziną królewską na emigracji w Londynie.

Więcej o: