Horngacher ruszył do trenerów Polski po petardzie Stocha. Wymowna reakcja Doleżala

Piotr Majchrzak
Kamil Stoch w pierwszej serii oddał rewelacyjny skok, po którym wygrał pierwszą serię w Oslo. Tuż po skoku do naszych trenerów nagle podszedł... Stefan Horngacher, trener Niemców. Reakcja Michala Doleżala była bezcenna.

Kamil Stoch w niedzielę zaczął zmagania w Oslo od bardzo nieudanego prologu. Polak ledwo wślizgnął się do konkursu i jeszcze przed konkursem właściwie stracił szanse na podium w turnieju Raw Air. W pierwszej serii zobaczyliśmy jednak chyba najlepszy skok 35-letniego skoczka tej zimy. 

Zobacz wideo W skokach narciarskich są równi i równiejsi!

W trudnych warunkach (szczególnie w pierwszej fazie lotu) Stoch pofrunął 129,5 metra i sędziowie ocenili ten skok aż na 58 punktów za styl. Ba, norweski sędzia dał Polakowi nawet notę marzeń, czyli dwadzieścia punktów. Skok skakał przy lekkim wietrze w plecy i miał dodane punkty, dlatego kolejni rywale, którzy skakali już z wiatrem pod narty mieli ogromne problemy z wyprzedzeniem Polaka. Ostatecznie Stoch prowadził po pierwszej serii i miał 1,6 pkt przewagi nad Stefanem Kraftem (131,5 metra). 

Horngacher ruszył do trenerów Polski po skoku Stocha

Tuż po skoku kamery pokazały jak zadowoleni Grzegorz Sobczyk i Michał Doleżal opuszczali stanowisko do startowania skoczków. Ich drogę przeciął jednak... Stefan Horngacher, który w ostatnim czasie miał bardzo dużo wątpliwości co do naszego sprzętu. A przed igrzyskami olimpijskimi wywołał potężną burzę, składając oficjalny protest na nasze buty.

Horngacher tym razem nie miał jednak pretensji, a... pogratulował Grzegorzowi Sobczykowi bardzo udanej próby. Wyciągnął do niego rękę i szczerze uścisnął. Co ciekawe, początkowo Michal Doleżal nawet nie popatrzył w kierunku Horngachera. A przypomnijmy, że obaj mocno się przyjaźnili, gdy Horngacher był naszym trenerem. Nie jest jednak tajemnicą, że w tym sezonie ich relacje stały się zdecydowanie chłodniejsze. 

Potężny spadek w drugiej serii

Radość polskich trenerów nie trwała jednak długo, bo w drugiej serii skok Stochowi kompletnie nie wyszedł. Nasz skoczek potrzebował około 130 metrów, by wygrać niedzielne zawody i pierwszy raz w historii zwyciężyć w Oslo. Niestety, tuż po wyjściu z progu widać było jak skoczkowie w powietrzu zderzyły się narty, przez co na pewno wytracił dużo prędkości. Dodatkowo Stoch wyszedł chyba za wysoko w górę i szybko zaczął spadać. Ostatecznie poleciał tylko 118 metrów i spadł na...15. miejsce. 

Więcej o: