Kpina z kibiców. Żyła sam się wygadał. Polska skompromitowała się w Oslo

Piotr Majchrzak, Jakub Balcerski
To była jedna z największych kompromitacji w historii polskich skoków. W konkursie mikstów w Oslo Polska zajęła siódme miejsce, a do Słowenii, która wygrała rywalizację w Norwegii, straciła 359,2 punktów, czyli dokładnie 200 metrów. Przegraliśmy nawet z Finlandią, która miała liczony jeden skok mniej. Irytować mogło nawet podejście skoczków, w tym Piotra Żyły, który zlekceważył ten konkurs.

Wiedzieliśmy, że w zawodach mieszanych w Oslo nie powalczymy o nic więcej, niż o szóste miejsce. Ale to, co zobaczyliśmy w piątkowym konkursie, po prostu mogło odjąć mowę. Biało-czerwoni zajęli przedostatnie siódme miejsce, a do pierwszej Słowenii stracili 359,2 punktów, czyli łącznie... 200 metrów! Do podium zabrakło ich 157.

Zobacz wideo "Mamy teraz taki sezon, jak w 2014/2015"

Kinga Rajda w obu skokach zanotowała łącznie 106,3 pkt, a Nicole Konderla... 50,1 pkt. Łącznie Polki zgromadziły więc 156,4 pkt, czyli... W nieoficjalnych wynikach dałoby to 26. miejsce na 32. startujących. Ale mężczyźni też się nie popisali. Piotr Żyła skakał 122 i 116 metrów - dało mu to indywidualnie 20. miejsce. Kamil Stoch skakał 123 i 117,5 metra (indywidualnie 11.).

Trudno powiedzieć, by nasi skoczkowie byli zmęczeni, czy oszczędzali się na sobotni konkurs, bo w piątek odpuścili serie treningowe. Konkurs mikstów mieli więc potraktować nieco bardziej treninigowo, ale wydaje się, że do zawodów podeszli aż za bardzo na luzie. Przecież Polska wyprzedziła tylko Kanadę osłabioną brakiem Alexandrii Loutitt, która skacze na mistrzostwach świata juniorów w Zakopanem, a znaleźli się za Finlandią, która miała zaliczone tylko siedem skoków - w pierwszej serii u pań zdyskwalifikowana została Jenny Rautionaho.

Nicole KonderlaFatalny występ reprezentacji Polski w Oslo. Przedostatnie miejsce

Kpina z kibiców w Oslo

Zastanawia więc sens wystawiania naszej drużyny do tej rywalizacji. Bo w przypadku Piotra Żyły było widać, że jest myślami kompletnie poza skocznią. Nie było widać u niego za grosz profesjonalizmu, co pokazał choćby skok w drugiej serii. Żyła poleciał tylko 116 metrów i ostentacyjnie klapnął na dwie nogi. Wręcz - dosadnie mówiąc - olał ten konkurs. A to, że nie podszedł do zawodów skoncentrowany, przyznał sam w rozmowie dla Eurosportu.

- Moje skoki nie wyglądały tak, jakbym chciał, ale co zrobić. Chciało się, żeby te skoki były "lepsiejsze", ale miałem problemy. Jutro się trochę wezmę bardziej, dzisiaj tak przyszedłem i nie wiedziałem, co mnie tu czeka. No i nie czekało mnie nic fajnego. Także jutro będę już bardziej przygotowany na to, co wydarzy się na skoczni - bez ogródek powiedział Piotr Żyła.

Halvor Egner GranerudPiękne słowa Graneruda o Polakach: Światło nadziei

Co ciekawe, jeszcze w czwartek Żyła nie miał pojęcia, że w cyklu Raw Air w ogóle przewidziano miejsce dla konkursu drużyn mieszanych. - Zaskoczyłeś mnie, nie wiedziałem w ogóle, że tu jest mikst i to jeszcze w piątek - mówił Skijumping.pl, gdy Dominik Formela powiedział mu o zawodach

Najbardziej profesjonalnie do zawodów podszedł Kamil Stoch, który też nie miał dobrego dnia (dopiero 11. wynik indywidualnie). - Zawody to są zawody. Występuję przed publicznością i w telewizji. Dlatego chcesz skakać najlepiej, jak potrafisz - powiedział skoczek w rozmowie dla Eurosportu wyraźnie niezadowolony z wyników mikstu.

Może trzeba wystawiać tych, co chcą skakać?

Michal Doleżal i Łukasz Kruczek powinni zastanowić się, czy w przyszłości w ogóle wystawiać zawodników do konkursu mikstów. Albo może trzeba wystawiać tych skoczków, którzy chcą w danym konkursie skakać i rywalizować?

To dlatego Doleżal postawił na Wolnego. Nie chodziło tylko o słabe skoki HuliTo dlatego Doleżal postawił na Wolnego. Nie chodziło tylko o słabe skoki Huli

Piątkowy konkurs mikstów był pokazywany przez ogólnopolską stację TVN. Można się założyć, że oglądali go najwierniejsi fani skoków i po takich skokach czy słowach Żyły mogli się czuć po prostu oszukani.

Więcej o: