Wstrząsające porównanie. Polska - zero, a 19-latek z Rosji aż 101

0 - tyle punktów Pucharu Świata zdobyli w tym sezonie polscy skoczkowie narciarscy urodzeni w roku 2000 i później. A jeden Danił Sadriejew - rocznik 2003 - ma ich już 101. Natomiast Kamil Stoch, Piotr Żyła i Dawid Kubacki mają razem już 102 lata, a my wciąż patrząc w przyszłość widzimy niemal tylko ich.

W niedzielę w Lahti siódmy był Dawid Kubacki, 11. Kamil Stoch, a 14. Piotr Żyła. Wyniki niezłe, ale powodów do świętowania na pewno nie ma.

Zobacz wideo "Mamy teraz taki sezon, jak w 2014/2015"

Stoch miał w Lahti skoki bardzo dobre - w seriach treningowych dwa razy był drugi. W konkursach Kamil miał skoki dobre. To dało mu szóstą notę w sobotniej drużynówce (Polska zajęła dopiero siódme miejsce po dyskwalifikacji Pawła Wąska za buty). Ale w konkursach indywidualnych cały czas czegoś szukał i nie mógł znaleźć. Dlatego był tylko 24. w piątek i 11. w niedzielę.

Żyła wskoczył w Lahti na swoje pierwsze podium w sezonie (trzecie miejsce w piątek). Dawid Kubacki po raz pierwszy w trwającej a tak naprawdę już prawie kończącej się edycji Pucharu Świata wskoczył do top 10 konkursu. Jego siódme miejsce z niedzieli to naprawdę coś optymistycznego przed Raw Air.

Juroszek na pierwszym wyjeździe lepszy niż olimpijczyk Wąsek

Ale - tu musi być duże "ale" - jest naprawdę źle, skoro przed kolejną edycją norweskiego turnieju znów patrzymy tylko na Stocha, Żyłę i Kubackiego. Żyła w styczniu skończył 35 lat, Stoch 35-latkiem będzie w maju. Kubacki w marcu będzie miał 32.urodziny. Trzej mistrzowie mają razem 102 lata. Życzymy im jak najlepiej, wszystkich trzech podziwiamy, każdemu z nich jesteśmy wdzięczni za wzruszenia, jakie nam dali, ze wszystkich jesteśmy dumni. Ale naprawdę chcielibyśmy zobaczyć wreszcie kogoś innego.

Kacper Juroszek, który urodził się w 2001 roku, w Lahti zaliczył właśnie swój pierwszy Puchar Świata poza Polską. Był 32. i 40. Wstydu nie ma, ale szału też nie. Paweł Wąsek, rocznik 1999, też nie zapunktował. On był 59. i 38. To jest - niestety - porażka. Wąsek zebrał mnóstwo pochwał za olimpijski debiut. W Pekinie skakał po prostu solidnie. Nie od początku zresztą, bo najpierw przegrał rywalizację ze Stefanem Hulą (rocznik 1986) o miejsce w kadrze na pierwszy konkurs. Ale na dużej skoczni zajął 21. miejsce, a później ze Stochem, Żyłą i Kubackim wystartował w drużynie i wypadł nawet lepiej od Kubackiego. Krótko mówiąc - Wąsek powinien teraz pójść za ciosem, powinien regularnie punktować w Pucharze Świata. Tak naprawdę powinien już zajmować miejsca w drugiej dziesiątce. A on ma sezon z tylko trzema konkursami w top 30 i z uciułanymi zaledwie 22 punktami.

Słoweńcy, Niemiec, Austriak, Rosjanin - młodzież rywali ma po kilkaset punktów

Rok temu zachwycaliśmy się formą Andrzeja Stękały. To był nowy człowiek z Polski w światowej czołówce. Ale to żaden młody talent, tylko skoczek urodzony w 1995 roku.

Polsce coraz bardziej dramatycznie brakuje naprawdę młodych talentów. Jan Habdas, rocznik 2003, zadebiutował 46. miejscem w Wiśle a później w Zakopanem przepadł w kwalifikacjach. Tomasz Pilch, rocznik 2000, był tej zimy 41., 42. i dwa razy odpadał w kwalifikacjach. Jarosław Krzak, również rocznik 2000, dostał jedną szansę i nie zakwalifikowała się do konkursu w Wiśle.

Tak naprawdę w zaczynającym się już środę Raw Air dla nas ważniejsze od kolejnych dobrych występów Stocha, Żyły i Kubackiego powinny być dobre skoki Wąska i Juroszka. W tej dwójce musimy pokładać nasze nadzieje.

Skoki to generalnie sport, w którym młodość często wygrywa, nawet jeśli ostatnio trochę się pozmieniało i więcej sukcesów osiągają 30-latkowie. Ale popatrzmy w klasyfikację tego sezonu. Słoweniec Timi Zajc urodzony w 2000 roku zdobył 393 punkty. Rówieśnicy Wąska - Lovro Kos i Constantin Schmid - mają odpowiednio 348 i 282 pkt. Starszy o rok Norweg Marius Lindvik jest mistrzem olimpijskim z Pekinu, a w PŚ jest czwarty z dorobkiem aż 947 punktów. To po prostu jedna z największych gwiazd dyscypliny.

Ale wróćmy do skoczków urodzonych w XXI wieku. Daniel Tschofenig, rocznik 2002, ma 205 punktów. A Rosjanin Danił Sadriejew, talent z rocznika 2003, ma 101 pkt.

Rok w rok swoją zdolną młodzież pokazują inni, a my czekamy. I tak naprawdę trudno jest uwierzyć, że doczekamy się momentu, gdy starych, zasłużonych mistrzów zacznie przeskakiwać nasza młodzież. A z punktu widzenia przyszłości polskich skoków to jest ważniejsze niż nawet kolejne, wciąż przecież możliwe, podia Stocha, Kubackiego i Żyły.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.