Znamy szczegóły dyskwalifikacji polskiego skoczka w Lahti. Kuriozalne tłumaczenie FIS

Jakub Balcerski
Mika Jukkara się pogubił. Kontroler sprzętu FIS na zawodach Pucharu Świata wszędzie widzi polskie buty. A konkretniej model, za który zdyskwalifikował już Polaków w Willingen i zabronił go używać. Teraz wykluczył z wyników konkursu drużynowego w Lahti Pawła Wąska i za przyczynę podał, że buty miały podobny kształt do tych zabronionych. Polski sztab twierdzi, że buty nie były zmieniane.

Reprezentacja Polski zajęła siódme miejsce podczas sobotniego konkursu drużynowego w Lahti. To ze względu na dyskwalifikację Pawła Wąska, który został wykluczony z wyników drugiej serii po swoim skoku. Powodem były jego nieprzepisowe buty.

Zobacz wideo "Mamy teraz taki sezon, jak w 2014/2015"

Paweł Wąsek zdyskwalifikowany w Lahti. Znów te buty

W wypowiedzi cytowanej przez Skijumping.pl kontroler sprzętu FIS na zawodach PŚ Mika Jukkara nie ukrywał swojego żalu, natomiast jego zdaniem Wąsek użył podobnych butów do tych, za które Piotr Żyła i Stefan Hula zostali zdyskwalifikowani pod koniec stycznia w Willingen. Pojawiło się ogromne sprzętowe zamieszanie tuż przed igrzyskami olimpijskimi w Pekinie. Wtedy Jukkara zabronił używania nowego modelu butów firmy Nagaba z innowacyjnym kształtem tylnej ściany.

Polski skoczek znowu zdyskwalifikowany! Jukkara znowu nas pogrążyłPolski skoczek znowu zdyskwalifikowany! Jukkara znowu nas pogrążył

Jak sprawa wyglądała z butami Pawła Wąska z soboty? - Była kontrola, kontroler uznał, że sprzęt jest nieprzepisowy, no i tyle - mówił o przyczynach swojej dyskwalifikacji Wąsek w rozmowie ze Skijumping.pl. - Trenerzy tam byli dogadywać, o co dokładnie chodzi. Nie znam dokładnie sytuacji, nie konsultowałem się jeszcze z nimi. Będziemy coś kombinować na jutro - wskazał skoczek.

 

- Ja się skupiam na skakaniu, a nie na całej otoczce. Argumentacja kontrolera? Była trochę śmieszna, choć może bardziej trochę niezrozumiała dla mnie, ale no cóż, on tam jest szefem. Wiem, co mi przekazał i okej, trudno. Co ja mogę, no? Nie przekonam go słowami, tylko sprzętem - dodał Wąsek. 

Kontroler sprzętu FIS tłumaczy: Polacy znów mieli ten model

- Tak, chodzi o kształt butów, które miał Paweł Wąsek - potwierdził nam bezpośrednią przyczynę dyskwalifikacji Polaka Mika Jukkara. - To było dla mnie ogromnym zaskoczeniem, że Polacy znów mieli tu ten nieregulaminowy model. Mierzyłem kombinezon i wtedy zobaczyłem, że kształt buta znów nie jest zgodny z przepisami, w końcu ten model nie został zgłoszony do podkomisji FIS. Zmierzyłem je i wymiary były nieco inne niż w przypadku pomiaru z Willingen, ale kształt jest mniej więcej ten sam, co w zakazanym modelu, więc nie mogłem go przepuścić - wytłumaczył Fin.

Czy Wąsek będzie mógł wystartować w tych butach w niedzielnych zawodach? - W tak skonstruowanych nie, ale wraz z trenerami znaleźliśmy pewne rozwiązanie. Choć uważają, że to nie jest nowy model, zgodzili się zmodyfikować buta tak, żeby najprawdopodobniej mógł być używany do końca sezonu. Będę go jednak musiał zobaczyć w niedzielę, więc na pewno sprawdzę buty u polskich skoczków - przekazał Jukkara. 

Polski sztab zaprzecza, FIS kuriozalnie się tłumaczy. "Nie miałem czasu sprawdzić wszystkich"

Według informacji, które udało nam się uzyskać z polskiego sztabu, to nie był nowy model, a taki, który Polacy używali już dawno. Także właściciel producenta polskich butów, Ewa Nagaba poinformowała nas, że nic nie słyszała o użyciu nowego modelu butów w Lahti. Była w szoku, gdy podczas konkursu zobaczyła dyskwalifikację Pawła Wąska.

Fin na potwierdzenie tego, że polskie buty miały być niezgodne z zasadami, używa dziwnych argumentów. Wskazał, że nowy kształt butów Polacy próbowali już modyfikować i kolejną wersję sprzętu przedstawić na zawodach Pucharu Kontynentalnego w Iron Mountain. Dodał, że model z Lahti może być nawet tym samym butem, który Polacy zabrali do Stanów Zjednoczonych. Wówczas zdyskwalifikowano za buty Aleksandra Zniszczoła. Maciej Maciusiak, który był wtedy obecny w USA, potwierdza nam, że jego zdaniem za używanie tamtego buta Zniszczoł nie powinien zostać wykluczony z zawodów. Co więcej, polska kadra w Lahti nie ma ze sobą tych butów.

Najbardziej absurdalne jest jednak to, jak Jukkara odpowiedział na pytanie o to, czemu nie zdyskwalifikował pozostałych polskich zawodników. - W piątek sprawdzałem Dawida Kubackiego, jego kombinezon. Widziałem też, że jego buty były okej, bez problemu - stwierdził kontroler. Podpowiedzieliśmy mu, że to nie ma żadnego sensu: Kubacki jako jedyny nie używa butów Nagaby, a niemieckiej firmy Rass, wykonanych w zupełnie inny sposób. Tłumaczenie Jukkary? Tak, ale jego buty były w porządku, więc wie, że buty u pozostałych zawodników powinny być dobre. - Jeśli buty z nowym kształtem tylnej ściany pojawią się u Polaków ponownie w niedzielę, będę musiał ich zdyskwalifikować. W sobotę nie miałem czasu sprawdzić wszystkich - wskazał.

Dlatego Jukkara zdyskwalifikował tylko jednego polskiego skoczka, choć zgodnie z jego rozumowaniem, jeśli jeden z pozostałych - Piotr Żyła lub Kamil Stoch, którzy też skaczą w Nagabach - też miał buty, które jego zdaniem są niezgodne z przepisami, to dopuścił do sklasyfikowania zawodnika skaczącego w złym sprzęcie. 

Stefan KraftMartin Schmitt nie ma wątpliwości: Kraft oszukuje. "To odebrało mi radość"

"Jukkara wszędzie widzi nowe polskie buty". Sztab wie, że nie wygra z Finem

- Paranoja - słyszymy od jednego z działaczy Polskiego Związku Narciarskiego. Jedna z osób ze środowiska kadry mówi nam za to, że "Jukkara już wszędzie widzi nowe polskie buty" i "nie wie, do czego tym razem się doczepił, ale to nie był nowy model".

Ewa Nagaba dodaje, że nie wie, o jakie zmiany w butach Polaków może chodzić, bo nie da się ich wyraźnie przekształcić z dnia na dzień. Zresztą, nawet jeśli tak miałoby się stać, producent wiedziałby przecież o planowanych zmianach w sprzęcie. A polska firma nie dostała ze sztabu kadry żadnego zapytania.

Padają też pytania: dlaczego Polacy nie oprotestowali takiej dyskwalifikacji? Słyszymy, że w polskiej kadrze od dłuższego czasu panuje przekonanie, że z decyzjami kontrolera nie ma co dyskutować, bo i tak się z nim nie wygra. Wie swoje, wszystko tłumaczy swoją interpretacją przepisów i nie da się przekonać, że jest inaczej. Ale czy cierpliwość polskiego sztabu kiedyś się nie skończy?

Kamil Stoch straszy, nawet gdy ma kłopoty. Kamil Stoch straszy, nawet gdy ma kłopoty. "Z pewnością będzie jednym z faworytów MŚ w lotach"

Stoch: Nie wiem, co sędziowie chcą tym uzyskać

Nie brakuje głosów, że w kontroli przed nowym sezonem musi zajść wiele zmian. I tak samo w przepisach dotyczących dopuszczania sprzętu do zawodów. - My siedząc w środku tego widzimy jeszcze więcej. Dziwne sytuacje w tym sezonie się dzieją, dużo jest takich niezrozumiałych. Po sezonie muszą być jakieś poprawki odnośnie kontroli całego sprzętu, żeby wróciło to do takiej zdrowej rywalizacji, a nie podglądaniu jeden drugiego i składaniu protestów, czy nie wiadomo czego - mówił w rozmowie ze Skijumping.pl Paweł Wąsek. 

- Jest wiele różnych rzeczy od początku tego sezonu i co chwilę dzieje się coś, co ma wpływ na to, jak podchodzimy do tego, co robimy. (...) Na niektóre rzeczy nie mam wpływu, nie wiem, co sędziowie chcą tym uzyskać i dlaczego tak się dzieje. Odsyłam was do nich, zapytajcie, co się dzieje - wskazał za to Kamil Stoch.

 

Szkoda, że jasnych odpowiedzi ze strony sędziów brakuje także w rozmowach z mediami, a zaczyna się nie zgadzać coraz więcej kwestii. Nadzieja to fakt, że nadchodzi czas wielkich zmian w skokach, które zostaną wprowadzone wiosną tego roku. I oby pomogły dyscyplinie, a nie ją pogrążyły.

AKTUALIZACJA: Mika Jukkara przekazał nam, że buty polskich skoczków po zmianach dokonanych na niedzielny konkurs buty zostały dopuszczone do końca sezonu. Fin w trakcie siedemnastu kontroli sprzętu nie sprawdzał jednak żadnego z polskich skoczków. Zobaczył, że zmienili buty i uwierzył w obietnice z soboty. 

Więcej o: