Skandaliczne słowa rosyjskiego narciarza. Według niego nie ma żadnej wojny

Kolejny rosyjski narciarz wywołał kontrowersje, zabierając głos ws. agresji Władimira Putina na Ukrainę. Zdaniem kombinatora Wiaczysława Barkowa, nie ma mowy o żadnej wojnie.

Inwazja Rosji na Ukrainę wzbudziła wiele reakcji w sportowym środowisku. Do tej pory głównie pozytywnych: głosów wsparcia dla Ukrainy, apeli o pomoc i reakcję światowych władz, która pomogłaby wywrzeć presję na agresorze. Nawet rosyjscy sportowcy wyraźnie sprzeciwiali się wojnie.

Zobacz wideo W skokach narciarskich są równi i równiejsi!

Rosyjski kombinator twierdzi, że nie ma żadnej wojny. Obelżywe słowa

Dlatego spore kontrowersje wywołał gest, na który zdecydował się w sobotę Jewgienij Klimow. Rosyjski skoczek pomachał do kamery po obu skokach i pokazał rękawiczkę, na której miał wyszytą flagę Rosji.

Machanie do kibiców przed telewizorami ze skoczni to normalny gest i wykonuje go praktycznie każdy zawodnik, który zakończy swoją próbę, ale jeśli w ten sposób eksponuje się flagę państwa, które przeprowadziło inwazję, trudno nie dostrzec w tym politycznej prowokacji.

Beijing Olympics BiathlonBezczelne słowa. Rosyjski mistrz olimpijski o sankcjach: Pogwałcenie praw człowieka

- Nie widzieliśmy tego, ale właśnie sprawdziliśmy pełen zapis transmisji. Jutro wyjaśnię tę sprawę z zawodnikiem i trenerem rosyjskiego zespołu - przekazał Sport.pl dyrektor Pucharu Świata mężczyzn, Sandro Pertile.

Wygląda na to, że Klimow nie jest jedynym sportowcem, który wspiera reżim Putina i bezgranicznie ufa jego działaniom. Dziennikarz norweskiej telewizji NRK zaczepił w sobotę kombinatora z Rosji i zapytał: "jak to jest rywalizować w związku z tym, co dzieje się teraz na świecie?".

Odpowiedź była zaskakująca. "Co takiego się teraz dzieje?" - odparł Wiaczysław Barkow. "Co się dzieje? Wojna" - odparł zaskoczony reporter. Zawodnik udawał, że nie wie, o co chodzi, więc Norweg wskazał, że chodzi o Ukrainę. "Na Ukrainie? Tam jest operacja ratunkowa" - uznał zdenerwowany Rosjanin. Właśnie w ten obelżywy sposób Władimir Putin usprawiedliwiał swój najazd na naszych sąsiadów. 

Przypomnijmy, że jeszcze przed startem zawodów Pucharu Świata w Lahti organizowanych przez FIS kibice zaczęli pytać organizatorów, czy rosyjscy sportowcy w obliczu inwazji na Ukrainę zostaną dopuszczeni do startu i sugerować, że byłoby to niewłaściwe działanie.

Działacze odpowiedzieli, że "nie potępiają niewinnych w tej sytuacji sportowców", a w dodatku nie mają nawet możliwości zabraniania startu innym zawodnikom. Taką możliwość ma tylko FIS, lub władze krajowe, które nakładają zakaz startu odgórnie. Ale takiego zakazu na razie nie ma i zgodnie z oświadczeniem federacji nie należy się go spodziewać w najbliższym czasie. Kto wie, może myślenie działaczy zmieni się po takich zachowaniach rosyjskich sportowców. 

Więcej o: