Polscy skoczkowie, którzy w środę późnym wieczorem wrócili do kraju z igrzysk olimpijskich w Pekinie, za kilka dni ponownie będą rywalizowali w zawodach Pucharu Świata.
Michal Doleżal w niedzielę podjął decyzję, których sześciu zawodników zabierze ze sobą do Finlandii. Już podczas igrzysk mówił, że pewna udziału w kolejnych zmaganiach jest piątka z Pekinu. To brązowy medalista z normalnej skoczni Dawid Kubacki oraz Kamil Stoch, Piotr Żyła, Paweł Wąsek oraz Stefan Hula.
Szansę walki o pierwsze punkty w karierze otrzymał też Kacper Juroszek. Zawodnik, który w tym roku skończy 21 lat, znakomicie spisuje się ostatnio w Pucharach Kontynentalnych. W ten weekend w norweskiej Renie uplasował się na 6. oraz 11. miejscu. Jeszcze lepiej było tydzień wcześniej w niemieckim Brotterode, gdzie wygrał i raz był drugi.
- W USA wyszedł mi jeden skok konkursowy, który dawał mi drugie miejsce na półmetku, i to trochę mnie odblokowało. Do rywalizacji w Brotterode przystąpiłem z pewnością siebie i wyszło - powiedział reprezentant Polski w wywiadzie dla Skijumping.pl. Juroszek podkreślił też, że najważniejsze było poprawienie pozycji najazdowej i to wyniosło jego skoki na zupełnie inny poziom.
Dla Juroszka będzie to pierwszy zagraniczny występ w zawodach najwyższej rangi. Dotąd powoływany był tylko do konkursów w Wiśle i Zakopanem. Za każdym razem odpadał w kwalifikacjach. Zważywszy na aktualną formę skoczka, w Lahti może być zupełnie inaczej.
Rywalizacja w ramach Pucharu Świata w Lahti ruszy 25 lutego w piątek od konkursu indywidualnego, który Finowie przejęli za jeden z odwołanych w Sapporo. W sobotę odbędą się zmagania drużynowe, a w niedzielę rewanż w konkursie indywidualnym.