Wychował Kubackiego, teraz stawia go za wzór. "Pokazuję jego przykład rodzicom"

Łukasz Jachimiak
- Wy chyba też jesteście wzruszeni? - pyta Zbigniew Klimowski. I płacze. Z trenerem, który wychował sportowo Dawida Kubackiego i Kamila Stocha rozmawiamy po brązowym medalu wywalczonym przez Kubackiego na igrzyskach olimpijskich w Pekinie.

Dawid Kubacki brązowym medalistą igrzysk olimpijskich Pekin 2022! Jeszcze raz: Dawid Kubacki brązowym medalistą igrzysk olimpijskich Pekin 2022! Naprawdę! W sezonie wielkiego kryzysu mistrz świata i zwycięzca Turnieju Czterech Skoczni odnalazł formę w idealnym momencie.

Zobacz wideo Sensacyjny medal Kubackiego! Wszyscy go skreślili, wtem on wrócił! [Sport.pl LIVE #10]

Na skoczni normalnej w Zhangjiakou Kubackiego wyprzedzili tylko Ryoyu Kobayashi i Manuel Fettner. Trudno uwierzyć w ten wielki sukces Kubackiego. I trudno wyobrazić sobie, co czują najbliżsi mu ludzie. Kimś takim jest trener Zbigniew Klimowski, wychowawca Kubackiego. Człowiek, który sportowo ukształtował Kubackiego i Kamila Stocha, nie wstydzi się łez.

Łukasz Jachimiak: Płacze pan?

Zbigniew Klimowski: Jak słychać. Nie da się opanować takiego wzruszenia! Wy chyba też jesteście wzruszeni?

Oczywiście! I wyobrażamy sobie, jak bardzo szczęśliwy musi być pan. Przecież Dawida Kubackiego zna pan, odkąd on skończył 5 czy 6 lat i zamarzyło mu się, że zostanie skoczkiem.

- No piękna sprawa. Sportowo go wychowywałem i nie da się ukryć, że trudno mi się o tym wszystkim mówi po takim sukcesie. Nie pierwszy raz mi się coś takiego dzieje, Kamil Stoch i Dawid Kubacki już się o to wiele razy postarali. Ale tego nigdy dość, obym miał takie chwile jak najczęściej!

Jeszcze ze dwa razy w trakcie tych igrzysk?

- Ha, ha, ha! Taka jest nasza, polska mentalność. Od razu chcemy więcej!

Wyobrażam sobie, że medal Dawida i szóste miejsce Kamila sprawią, że ze wszystkich w drużynie zejdzie ciśnienie. W tym momencie chyba odchodzi wszystko, co nie udało się od początku sezonu, a tego było dużo i to ciążyło.

- Oczywiście, że to zejdzie! Będzie więcej luzu, od razu będzie się lepiej skakało. Powinno to wyglądać już tylko coraz lepiej.

Podelektujmy się jeszcze medalem Dawida. W drugiej serii atakował z ósmego miejsca. Jak skoczył 103 metry to pan czuł, że wystarczy do podium?

- Wtedy powiedziałem do żony, że jedna blacha będzie. I było mi całkowicie obojętne czy zdobędzie ją Dawid, czy Kamil.

Bardzo trudno tak mówić, ale może to dobrze, że blachę zdobył Dawid? Kamil indywidualnie wyskakał sobie już trzy olimpijskie złota, a dla Dawida to pierwszy indywidualny medal. Wczuwam się w to, co pan mógł myśleć.

- Dokładnie tak stwierdziła moja żona. Szczególnie medalu życzyła Dawidowi, bo jeszcze akurat takiego medalu Dawid do tej pory nie miał. A on też zasługuje na wszystko.

Zawsze pan podkreśla, że to nie był czysty, oczywisty talent, że jako dziecko zazwyczaj przegrywał z rówieśnikami, ale trzymał się swojego postanowienia, że będzie skoczkiem i doszedł do mistrzostwa.

- Bo Dawid to jest wzór pracowitości. I jako dziecko wiele razy przegrywał, i już w dorosłej karierze przez długie lata pracował na sukcesy. To jest wielki pracuś. Szedł pomalutku, ale zawsze konsekwentnie, zawsze widząc ten swój cel. Oby więcej takich chłopaków było. Pracuję teraz z juniorami i cały czas rodzicom tych naszych nastolatków pokazuję przykład Dawida. Mówię: "spokojnie, pani/pana syn ma skakać dobrze jako senior, jak Dawid Kubacki". Działa i będzie działało jeszcze lepiej!

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.