Polska odpowiedź na protesty Horngachera. Wojna trwa! Niewykluczone dyskwalifikacje na IO

Piotr Majchrzak, Jakub Balcerski
W skokach panuje coraz większe oburzenie sposobem działania FIS i faktem, że federacja ulega naciskom. A Niemcy, których trenerem jest oprotestowujący niemal wszystko Stefan Horngacher, w tym sezonie też nie grają czysto. I także mają sprzęt, który wcale nie musi spełniać przepisów.

Stefan Horngacher przed igrzyskami wypowiedział wojnę niemal całemu światu skoków narciarskich. Były trener kadry Polski wręcz kipiał ze złości i domagał się działań ze strony kontrolera sprzętu, Miki Jukkary.

Horngacher tylko w ten weekend wnosił protesty i doprowadził do dyskwalifikacji Polaków (za nowe buty), doprowadził również do dyskwalifikacji Yukiji Sato za zbyt szerokie narty. Od różnych ekip słyszymy, że w Willingen z niesmakiem podchodzi się do działań Austriaka.

Zobacz wideo Horngacher rozpętał prawdziwą wojnę tuż przed IO. "Perfidne zbliżenia"

Wymownie o całej sprawie mówi Michal Doleżal, który w Polsce miał znakomite relacje z Horngacherem. Mówiło się nawet o tym, że są przyjaciółmi. - Wszyscy widzą, co się dzieje. Ale dla mnie to zamknięty temat, skoro możemy sami osiągnąć sukces. Teraz tylko na tym się koncentrujemy - przekazał nam krótko Doleżal. - Dla mnie największym zaskoczeniem w całej sprawie jest to, że Horngacher obrócił się właśnie przeciwko byłemu zespołowi z Doleżalem i Stochem na czele - ocenił dla Sport.pl Werner Schuster, były trener niemieckich skoczków. 

Buty Piotra Żyły podczas konkursu PŚ w WillingenHorngacher rozpętał prawdziwą wojnę tuż przed IO. "Perfidne zbliżenia" [Sport.pl LIVE]

Skokom grozi kompromitacja. Wszyscy mają dość

Działania Niemców mogą mieć konsekwencje na igrzyskach, bo nie tylko Polacy są zszokowani zachowaniem Austriaka. Słyszymy, że właściwie we wszystkich drużynach zaczęło się kompletowanie "haków", które mogą zostać użyte na igrzyskach. Tym bardziej że nie tylko Polacy ucierpieli. Horngacher wypowiedział wojnę także skoczkom, którzy używają nart marki Slatnar. Słyszymy, że Austriak żądał przerwania konkursu i mierzenia wszystkich nart. Mika Jukkara odpowiada nam, że mierzenie nart się odbędzie, ale przed pierwszymi zawodami w Pekinie.  

Niemcy też nie mogą jednak spać spokojnie. Najbardziej podejrzane wydają się nowe wiązania Niemców. Rozwijali je od początku sezonu - chodzi o bardziej "otwartą" przestrzeń w ich zapięciu na przodzie. Zupełnie nowy element przodów wiązań kadra Stefana Horngachera wyciągnęła jednak podczas zawodów Pucharu Świata w Willingen. To element stworzony dla nich przez jeden z berlińskich instytutów badawczych.

Zapytanie do FiS w tej sprawie złożyli Polacy - jeszcze nie jako oficjalny protest - ale nie tylko. Działania Niemców nie podobają się także słoweńskiemu producentowi sprzętu Peterowi Slatnarowi.

Nowy przód do wiązań stosowany przez niemieckich skoczkówNowy przód do wiązań stosowany przez niemieckich skoczków Screen Eurosport Player

Słoweńcy grzmią ws. Horngachera. "To nie do zaakceptowania"

Slatnar twierdzi, że ani wiązania używane od początku sezonu, ani element wyciągnięty przez Niemców w Willingen nie był zgłoszony do FIS w odpowiednim terminie - czyli do 1 maja przed sezonem, w którym mają być używane. Sandro Pertile miał go poinformować, że wiązania zostały sprawdzone przez FIS w Garmisch-Partenkirchen już później. Jak twierdzi Slatnar, niezgodnie z zasadami federacji. - To nie do zaakceptowania. Na tysiąc procent! - przekonuje Słoweniec i dodaje, że Włoch obiecał przesłać dokumenty potwierdzające zgodność wiązań z wymogami. Do dziś Slatnar nie dostał odpowiedzi. A przypomnijmy, że głównym zarzutem kontrolera sprzętu na zawodach PŚ, Miki Jukkary wobec nowego modelu polskich butów jest kwestia braku zgłoszenia ich przed komisję sprzętową FIS. Dlaczego zatem przymyka on oko w przypadku wiązań niemieckich skoczków?

Slatnar ma też w tym swój interes. Podczas Turnieju Czterech Skoczni FIS zakazał wiązań jego produkcji, których używali znakomicie spisujący się w tym sezonie Słoweńcy. Nie przedstawili mu jednak wyraźnej przyczyny. Producent wycofał ten model, ale co ciekawe, wyniki skoczków, którzy ich używali, wcale się nie pogorszyły. Kadra Roberta Hrgoty zwyciężyła w Zakopanem, a skoczkowie startowali już bez wiązań Slatnara

Kolejnym elementem, który może wywoływać kontrowersje, jest modyfikacja w butach Rassa stosowanych choćby przez Karla Geigera. Chodzi o zapięcia rzep, które są poprowadzone w raczej niespotykany do tej pory sposób - wewnątrz buta. Polski sztab dopatrzył się w tym innowacyjnego rozwiązania, które już byłoby podobną zmianą do tej stosowanej przez Polaków w nowym modelu butów Nagaby. Podobną w kwestii wielkości zmian, a to one były najbardziej nie do przyjęcia dla protestujących i zgadzającego się z nimi Miki Jukkary. Takich samych butów, jak Geiger używa także Ryoyu Kobayashi, więc jeśli zostałyby one zabronione, to logiczne byłoby, aby Japończyk także nie może ich zakładać.

Geiger zapewnia Sport.pl, że jest czysty, a jego sprzęt sprawdzony. Zewsząd słychać jednak głosy, że i Niemcy, i Słoweńcy mogli też przerabiać buty Rassa tak, że wymieniana była w nich podeszwa. - To nawet gorsze, bo może zagrażać bezpieczeństwu - mówi nam jeden z trenerów.

Buty firmy Rass z nowym sposobem zapięcia u Karla GeigeraButy firmy Rass z nowym sposobem zapięcia u Karla Geigera Screen Eurosport Player

Pojawiają się też plotki, że Rassy mogą mieć nawet większą różnicę w grubości ścianek niż mają polskie buty Nagaba, a to jeden z zarzutów do naszego "zakazanego" obuwia. Okazuje się jednak, że Jukkara nie sprawdzał tego elementu i przyznał nam, że wkrótce to zrobi.

Buty firmy Rass z innym sposobem zapinania rzepów, Karl GeigerSprzęt Niemców też powinien zostać zabroniony? Geiger odpowiada. I kłamie

Polakom kiedyś zakazali, ale Niemcy mogą ich używać. Tajner wściekły

Polacy przyjrzeli się jeszcze nakładkom na wiązania stosowanym przez kadrę Horngachera. Dlaczego? Bo to rozwiązanie, którego sami kiedyś mieli użyć, ale zostało ono odrzucone. Nakładki zostały zgłoszone do FIS, gdy kontrolerem sprzętu był jeszcze Sepp Gratzer.

Wtedy panowało przekonanie, że całość powinna być aerodynamiczna, Tak, jak w przypadku wiązań Slatnara. Nie powinno być tam żadnych zagłębień i rowków, które sprawiają, że wiązanie jest bardziej aerodynamiczne i w jakimś stopniu ogranicza opór powietrza.

Gdy teraz Polacy zauważyli je u rywali, bardzo się zdziwili. I zapytali w FIS, skąd zgoda na ich użycie. Odpowiedź Jukkary była niejasna. Według naszych informacji miał przekazać trenerom, że inaczej rozumie przepisy, które analizował także Gratzer, i według niego nakładki mogą być one dopuszczone do rywalizacji. I nie muszą być wcześniej zgłoszone do FIS.

Dlaczego? - Właściwie nie ma definicji, że wiązania powinny być owalne. Sprawdziliśmy wszystkie wiązania. I jednego z nich nie wolno używać, też będzie to przedmiotem Komitetu na wiosnę. Buty Nagaba mają również dodatkową osłonę, która jest w porządku. Sam but nie ma żadnych korzyści aerodynamicznych, ale ich nowy kształt umożliwia skoczkowi dostosowanie kombinezonu w taki sposób, zwłaszcza przy kontroli startu, że ma to korzystny wpływ na aerodynamikę stroju. Jeśli ten kształt będzie dozwolony, następna modyfikacja przepisów będzie szła w tym kierunku. Dlatego musimy przeanalizować tę nową wersję również w ramach podkomisji FIS ds. sprzętu - broni się Mikka Jukkara i kontruje sprawą polskich butów.

O nakładkach mówił też w rozmowie z WP Sportowe Fakty prezes Polskiego Związku Narciarskiego Apoloniusz Tajner. - Niemcy też szukają ulepszeń w sprzęcie, modyfikacji i nikt nie składa protestów i nie mówi FIS, że trzeba coś zbadać, bo coś jest nie tak. A tu powstało zamieszanie i to nie jest fair - wskazał.

Stefan HorngacherTajner reaguje na zachowanie Horngachera. I wytyka Niemcom: Stosują zakazany sprzęt

Możliwa polska odpowiedź na protesty Horngachera. Jukkara nie jest "suwerenny"

Czy pojawi się polska oficjalna odpowiedź na protesty Stefana Horngachera? Jest tego coraz bliżej. Działania Austriaka, ale także kilku innych członków sztabów kadr Pucharu Świata sprawiają, że rywalizacja skoczków na igrzyskach olimpijskich nie będzie się opierała już tylko na sporcie. Stała się wyjątkowo nieczysta. - Przez lata pojawiało się wiele usprawnień sprzętu w sezonach olimpijskich. Zawsze coś wychodzi tuż przed zawodami. Ale takiego chaosu sobie nie przypominam - mówi nam Peter Slatnar.

W środowisku panuje opinia, że Jukkara nie jest "suwerenny", ulega presji Stefana Horngachera i przepisy są dla niego momentami zbyt skomplikowane. Fin nie poradził sobie z kontrolą nad usprawnieniami sprzętowymi u najlepszych reprezentacji przez cały sezon.

Sporą rolę gra tu także bierność dyrektora Pucharu Świata, czyli Sandro Pertile. Efektem tego mogą być wypaczone wyniki na igrzyskach, na które możemy czekać o wiele dłużej, niż do zakończenia konkursów. W tym momencie nikt nie może wykluczyć pojawienia się dyskwalifikacji w Pekinie. Czyli czegoś, czego zazwyczaj unika się pracą jeszcze przed pierwszym skokiem.

Więcej o: