Ewa Bilan-Stoch komentuje wpis z apelem do Stefana Horngachera

W Polsce wciąż głośno o skardze złożonej przez Stefana Horngachera na nowe buty polskich skoczków - To nie jest fair - mówi otwarcie Apoloniusz Tajner. Do sytuacji w mediach społecznościowych odniosła się też Ewa Bilan-Stoch, żona Kamila Stocha.
Kamil Stoch i Ewa Bilan-Stoch
Fot. Marek Podmokły / Agencja Wyborcza.pl

Piotr Żyła był najlepszym z polskich skoczków w Willingen. Polak zakończył zawody na 14. miejscu, choć kilkanaście minut po zakończeniu zawodów Pucharu Świata dotarła do nas zaskakująca informacja. FIS zakomunikował, że zarówno Żyła jak i Stefan Hula zostali zdyskwalifikowani z powodu nieregulaminowych butów.

Zobacz wideo Przełom w skokach Polaków tuż przed igrzyskami? Jest wyraźna zmiana

Żona Kamila Stocha reaguje: "Przyjemne z pożytecznym"

Skargę musiał ktoś złożyć. Jak dowiedzieli się dziennikarze Sport.pl, był to Stefan Horngacher. Aby tego dokonać Niemiec musiał wpłacić 500 franków, co jak widać, nie było dla niego szczególnym problemem. - Protest złożył chyba też na narty i kombinezony - powiedział Jan Winkiel w rozmowie z Łukaszem Jachimiakiem.

Więcej treści sportowych znajdziesz na Gazeta.pl

Dyskwalifikacja Polaków w Willingen wywołała spore zamieszanie wśród kibiców. Jeden z nich nawiązał w mediach społecznościowych do pieniędzy, jakie Horngacher musiał przeznaczyć, aby złożyć skargę. "Jak nie masz co robić z pieniędzmi to możesz mi przelać i kupie sobie za to coś z Kamilandu" - czytamy. Kamiland to firma Ewy Bilan-Stoch, która produkuje m.in. czapki. Na ten apel kibica trafiła właśnie żona Kamila Stocha i szybko odpowiedziała: "Przyjemne z pożytecznym". 

Do sprawy - też za pośrednictwem mediów społecznościowych - odniósł się także najbardziej poszkodowany, czyli Piotr Żyła. "A tak odnośnie butów, bo taki był temat dnia na skoczni. To Nagaba wymyśliła najnowszy model na deszczowe warunki. I były naprawdę bardzo fajne, ale co niektórzy pozazdrościli, że skarpeta im mokła i uznali, że  takim nie możemy skakać. No cóż bywa i tak. Walczymy dalej w tym nowym dziwnym ładzie" – napisał skoczek.

Więcej o: