Już seria próbna pokazała, że konkurs w Willingen może być szalony. Na starcie w serii próbnej pojawiło się tylko 26 skoczków. Michal Doleżal wycofał polski zespół. Decyzja wydawała się słuszna – warunki były bardzo trudne i loteryjne. Niektórzy skoczkowie lecieli bardzo daleko (m.in. Robert Pedersen 151 metrów), a oddający próby po nich zawodnicy nie doskakiwali czasami do setnego metra.
Konkurs w rzeczy samej okazał się loteryjny. I Polacy nie poradzili sobie najlepiej z tymi warunkami. Prolog rozbudził nadzieje polskich kibiców, bo w nim czterech Polaków uplasowało się w pierwszej 10, a Kamil Stoch zajął pierwsze miejsce. Szybko stało się jasne, że tym razem tego sukcesu nie uda się powtórzyć. Ba, nawet nie udało się do niego zbliżyć. Trzech biało-czerwonych znalazło się w czołowej trzydziestce. Najlepszy był Piotr Żyła, który był 14. (130 metrów). 22. miejsce zajmował Stoch (115,5 metra), a Dawid Kubacki uplasował się na 28. miejscu (112,5 metra). Ta sztuka nie udała się Pawłowi Wąskowi i Stefanowi Huli.
Usprawiedliwieniem dla Polaków mogą być warunki, które były wyjątkowo zmienne. Kiedy Borek Sedlak pozwalał zawodnikom na skok, wskaźniki były w normie. Zanim dolecieli do progu, to wszystko świeciło się już na czerwono. Stoch, Wąsek i Kubacki mieli wyjątkowego pecha, bo mieli teoretycznie najsłabsze warunki z całej stawki. Z wiatrem przegrywali także czołowi skoczkowie tego sezonu. Słabo skoczyli Markus Eisenbichler i Anze Lanisek. Niemiec awansował do drugiej serii jedynie dzięki temu, że to Słoweniec skoczył jeszcze gorzej. Słabo skoczył też Karl Geiger, który po pierwszej serii był 20. Najlepiej poradzili sobie Ryoyu Kobayashi (145 metrów), Halvor Egner Granerud (143) i Marius Lindvik (137).
Kiedy zakończyła się pierwsza seria pojawiła się informacja, że jury spróbuje przeprowadzić drugą serię. Miała się ona rozpocząć o 17:23. Kiedy ta pora nadeszła, oczom telewidzów ukazało się przygotowanie do dekoracji. Okazało się, że organizatorzy zmienili decyzję i pierwsza seria była jedyną rozegraną tego dnia w Willingen.