W piątek w Willingen doszło do zupełnie niespodziewanego zwrotu akcji. Polscy skoczkowie całkowicie odmienieni zdominowali prolog przed sobotnim konkursem indywidualnym na Muehlenkopfschanze po raz pierwszy w tym sezonie wprawiając w zachwyt w polskich kibiców.
W pierwszej dziesiątce klasyfikacji ostatecznie znalazło się aż czterech Polaków, a triumfatorem został powracający po kontuzji Kamil Stoch. Skoczek z Zębu uzyskał aż 146 metrów, ale poza nim w najlepszej dziesiątce byli jeszcze czwarty Piotr Żyła (143 metry), siódmy Dawid Kubacki (140,5 metra) i dziewiąty Paweł Wąsek (140,5 metra). Nieco słabiej spisał się tylko Stefan Hula (124,5 metra), który skończył prolog na 28. miejscu.
Pierwszy trener Adama Małysza i Piotra Żyły, Jan Szturc w rozmowie dla Sport.pl nie ukrywał wielkiej radości po takich wynikach Polaków. - Tego się trzymajmy, oby do igrzysk. Takie wyniki to możliwość sporego oddechu nie tylko dla zawodników, ale też całego sztabu. Wiadomo, że to niby tylko skoki treningowe, ale spore zmiany u praktycznie każdego polskiego skoczka bardzo cieszą. Coraz bardziej widać postęp - powiedział.
Optymizm płynął też z przekazu Małysza, który opublikował wymowny post na Facebooku. "Wczorajszy prolog w Willingen to byli reprezentanci Polski, na jakich czekaliśmy od początku sezonu! Kamil Stoch najlepszy i bardzo zadowolony z tego, co pokazał na skoczni" - napisał Małysz.
I dodał: "Oprócz niego trzech innych naszych zawodników z kadry na igrzyska w pierwszej dziesiątce. Do tego niezłe próby w konkursie mieszanym, w którym Polska zajęła szóste miejsce. Wreszcie jest energia, jest optymizm! Oby tylko ta dyspozycja była stabilna i potwierdziła się w zaplanowanym na dzisiaj konkursie indywidualnym".
Sobotni konkurs w Willingen rozpocznie się o 16:00.