Horngacher wydał wyrok. Dramat mistrza olimpijskiego. Aż trudno to sobie wyobrazić

Jakub Balcerski
Najpierw uraz kolana, potem zakażenie koronawirusem. Tak mistrz olimpijski z normalnej skoczni w Pjongczangu, Andreas Wellinger stracił szanse na walkę o wylot na igrzyska do Pekinu, żeby bronić tytułu. One i tak nie były duże, ale w obliczu problemów i kryzysu, w jakim do niedawna był zawodnik, to przykre i brutalne zwieńczenie tej historii.

Andreas Wellinger ma za sobą bardzo trudny okres. Niemiec długo wracał do stawki Pucharu Świata po kontuzjach i kryzysie formy, ale trudno sobie wyobrazić bardziej pechową sytuację, niż ta, która sprawiła, że nawet nie miał szans zawalczyć o wylot na igrzyska olimpijskie w Pekinie. 

Zobacz wideo Rafał Kot przestrzega ws. Kamila Stocha. "Może to się srogo zemścić" [Sport.pl LIVE #5]

Andreas Wellinger nie obroni tytułu w Pekinie. Walkę o igrzyska zabrały mu kontuzja i zakażenie koronawirusem

Niemiec miał zacząć ostatni etap rywalizacji o miejsce w kadrze na imprezę sezonu tydzień temu w Zakopanem. W piątek odwołano wszystkie serie skoków na Wielkiej Krokwi przez zbyt silne podmuchy wiatru po skokach jedynie 47 zawodników w pierwszym oficjalnym treningu. Ostatnim skoczkiem, który zdążył oddać swoją próbę był Niemiec Andreas Wellinger. I to po tym skoku, choć ostatecznie nieznaczącym kompletnie nic w kontekście rywalizacji w Polsce, Niemiec poczuł ból w prawym kolanie. 

Horngacher zdecydował. Mistrz olimpijski nie leci na igrzyska do PekinuHorngacher zdecydował. Mistrz olimpijski nie leci na igrzyska do Pekinu

Był zmuszony wycofać się z dalszej rywalizacji podczas PŚ w Zakopanem. To dokładnie to samo kolano, w którym w 2019 roku zerwał więzadła krzyżowe i przez które miał kilkumiesięczną przerwę w treningach i startach. Później długo nie mógł odnaleźć dobrej formy, a gdy już zaczął wracać do niezłej dyspozycji i oddawać pojedyncze skoki na poziomie czołówki zawodów, to przytrafia mu się kolejny uraz. Mało? Gdy wydawało się, że po chwili przerwy od skoków był już zdrowy i gotowy do walki na skoczni, przytrafił mu się pozytywny wynik testu na koronawirusa. Wellinger otrzymał ostateczny cios i czekał już tylko na wyrok. W niedzielę Stefan Horngacher ogłosił to, co musiał: że Wellingera na igrzyskach w Pekinie nie będzie. Pojadą na nie Karl Geiger, Markus Eisenbichler, Stephan Leyhe, Constantin Schmid i Pius Paschke. 

Dramat Wellingera trwa już dwa i pół roku. "To ciągnęło się w nieskończoność"

Brak wyjazdu do Pekinu musi być dla Niemca prawdziwym dramatem. W Chinach miał bronić tytułu mistrza olimpijskiego wywalczonego cztery lata temu w Pjongczangu. Triumfował wtedy w przeprowadzanym w szalonych i ekstremalnych warunkach konkursie na normalnej skoczni, a na dużym obiekcie został wicemistrzem olimpijskim, przegrywając jedynie z Kamilem Stochem. To jego największy sukces w karierze, ale i początek pasma nieszczęść.

W czerwcu 2019 roku Wellinger zerwał więzadła krzyżowe w prawym kolanie, przez co nie startował w zawodach Pucharu Świata przez ponad rok, aż do listopada 2020 roku. Wrócił jednak w słabej formie i w sezonie 2020/2021 nie zdobył ani jednego punktu w cyklu PŚ. Ba! Pojawił się na zawodach "trzeciej ligi", czyli FIS Cup w Szczyrku i zajął tam dopiero 45. miejsce. Znalazł się w dołku, w jakim tak szybko po zdobyciu złotego medalu na igrzyskach nie było chyba żadnego dotychczasowego mistrza.

Kibic zażartował z Graneruda. I to jak! MistrzGranerud wylądował poza skocznią. Mistrzowski żart. I ta reakcja [WIDEO]

- To ciągnęło się dla mnie w nieskończoność. Ten dołek był czymś bardzo trudnym do pokonania. Jak próbowałem z niego wyjść? To był miks wszystkiego: panowanie nad własnym ciałem, tym, w jakiej formie starasz się je utrzymać, a do tego kontakt z trenerami i sztabem. Rozmawiałem chyba z każdym, z kim mogłem, żeby zyskać jak najwięcej opinii i rad. Skoki to bardzo skomplikowany sport i wychodzenie z kryzysu to jedna z najtrudniejszych umiejętności w tej dyscyplinie - opisywał nam skoczek, gdy rozmawialiśmy z nim jeszcze w Bischofshofen.

Pierwszy taki przypadek na igrzyskach od dwunastu lat. Co dalej z Wellingerem?

- Zmierzam w dobrym kierunku, krok po kroku. Bardzo wolno, ale do przodu - ciągnął dalej Wellinger. - Nie było jeszcze takiego kliknięcia w mojej formie. Nie poczułem, że już jest tak, jak powinno być. Czekam na to. Moim celem na ten moment jest coraz lepsze skakanie. Chcę poprawiać każdą swoją próbę i jeśli będę taki progres notował codziennie, albo w każdym kolejnym tygodniu, to zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby mieć, jak najlepszą pozycję przed wyborem kadry na igrzyska. Trenerzy będą mieli bardzo trudne zadanie - opisywał. 

Wyglądał na bardzo zadowolonego, dodawał, że cieszy się na weekend w Zakopanem. Niestety, jego sytuacja z ostatnich kilkunastu dni, choć w przykry sposób, to wręcz ułatwiła decyzję trenerom. Wellinger zwyczajnie nie miał jak udowodnić, że jest w formie na wylot do Pekinu. Aż trudno wyobrazić sobie, co teraz musi czuć skoczek, który dla tego wielkiego celu starał się w ostatnim czasie pokonać masę przeciwności.

Ostatnim zawodnikiem, który nie bronił złotego medalu igrzysk na kolejnej edycji imprezy był Norweg Lars Bystoel, który został mistrzem olimpijskim na normalnej skoczni w Turynie i skończył karierę jeszcze przed igrzyskami w Vancouver, na których go zabrakło. Jaka będzie przyszłość Wellingera? Ma dopiero 26 lat, więc i szansę na odbudowę formy nie tylko w najbliższym czasie, ale i kolejnych sezonach. Choć trzeba przyznać, że los ostatnio go nie oszczędza.

O której niedzielny konkurs skoków w Titisee-Neustadt?O której niedzielny konkurs skoków w Titisee-Neustadt?

Reszta niemieckiej kadry w niedzielę będzie rywalizowała podczas zawodów PŚ w Titisee-Neustadt. Sobotnia rywalizacja okazała się dla zawodników Stefana Horngachera bardzo szczęśliwa - na najwyższym stopniu podium stanął Karl Geiger, a na najniższym Markus Eisenbichler. Kwalifikacje zaplanowano na godzinę 14:30, a konkurs rozpocznie się o 16:00. Relacja na żywo na Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.

Więcej o: