W środę rano Kamil Stoch miał uczestniczyć w treningu kadry na Wielkiej Krokwi. Ale na rozgrzewce podkręcił kostkę. Początkowo kontuzja nie wyglądała poważnie. Dlatego Jan Winkiel, sekretarz generalny Polskiego Związku Narciarskiego, informował nas, że start Stocha w Pucharze Świata w Zakopanem (od piątku 14 stycznia do niedzieli 16 stycznia) jest niezagrożony.
Lekarz kadry Aleksander Winiarski zrobił Stochowi m.in. rezonans i zdjęcie rentgenowskie.
- Za nami badania. Na szczęście kości są całe, ale Kamil Stoch ma naderwaną torebkę stawową, więzadła są naderwane, jest duży obrzęk. Trzeba dużo czasu, żeby to się wygoiło na 100 procent. Trzeba 2-3 tygodni, żeby Kamil był w stanie skakać - przekazuje nam doktor Winiarski.
To znaczy, że Stoch do startów może wrócić nawet dopiero na igrzyskach olimpijskich. Te rozpoczną się w Pekinie już 4 lutego.
Przypomnijmy, że Stoch nie startuje od 3 stycznia. Tego dnia odpadł w kwalifikacjach w Innsbrucku i został wycofany z 70. Turnieju Czterech Skoczni. W poniedziałek 10 stycznia trzykrotny mistrz olimpijski trenował na Wielkiej Krokwi w Zakopanem. Może się okazać, że będą to jedyne skoki Stocha przed Pekinem.