Wąsek uzyskał 131,5 metra, co pozwoliło mu zostać najlepszym z Polaków w sobotnich kwalifikacjach do konkursu indywidualnego w Bischofshofen. Zajął dziewiętnaste miejsce. Po skoku od razu złapał się jednak za głowę, bo już przy ruszaniu z belki popełnił błąd, który mocno wpłynął na jego próbę.
Polak zachwiał się już podczas najazdu i prawie wywrócił. Na szczęście nic mu się nie stało, a dodatkowo udało mu się wrócić do odpowiedniej pozycji najazdowej i oddać bardzo dobry skok. Tuż przed jego startem jury obniżyło belkę i wydawało się, że być może chodziło o problem z torami najazdowymi, które już tak szybko zahamowały Wąska.
Nic z tych rzeczy. - Nie, nie, to jego błąd - mówił nam roześmiany Andrzej Stękała, który akurat przechodził obok strefy dla dziennikarzy i obserwował problemy Wąska. - Chyba zahaczył butem o belkę, dobrze, że zdążył to opanować - dodał Adam Małysz.
- Pisiont groszy łapał! - śmiał się Andrzej Stękała. A to odniesienie identycznej sytuacji z udziałem innego polskiego skoczka i co ciekawe, z tego samego obiektu. W 2015 roku także podczas kwalifikacji o belkę butem zahaczył tutaj także Aleksander Zniszczoł.
Wówczas popularne były memy i żarty związane ze znajdywaniem pięćdziesięciogroszówki na ziemi, gdy ktoś się przewróci (podpisywano je "O! Pisiont groszy!" - przyp.). I taki mem ze Zniszczołem oczywiście także powstał.
Pozostali Polacy w kwalifikacjach także spisali się nieco gorzej - 23. miejsce zajął Piotr Żyła (128 metrów), 32. Dawid Kubacki (126 metrów), 46. Jakub Wolny (121,5 metra), a 48. Andrzej Stękała (117,5 metra). Wygrał Japończyk Yukiya Sato, który uzyskał aż 139 metrów. Początek pierwszej serii konkursowej w Bischofshofen o godzinie 16:00. Relacja na żywo na Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.