Kubacki nie wytrzymał i wypalił: Czułem zażenowanie. I ten gest tuż po skoku

Jakub Balcerski
Od zaciśniętej pięści Dawida Kubackiego po skoku w kwalifikacjach, do uderzania się w kask po finałowej serii czwartego konkursu 70. Turnieju Czterech Skoczni. Może i widać pojedyncze promyki nadziei dla Polaków, ale nie ma co się oszukiwać: wątek kadry Michala Doleżala był dla głównej rywalizacji o Złotego Orła jedynie tłem i to niezbyt interesującym. Relacje na żywo z kolejnych konkursów Pucharu Świata na Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE. Transmisje z zawodów w Eurosporcie, TVN i Playerze.

Piętnaste miejsce Piotra Żyły i 22. Dawida Kubackiego: tak wyglądają pozycje polskich skoczków w klasyfikacji generalnej Turnieju Czterech Skoczni. Na pewno nie tak, jak polscy kibice, eksperci, dziennikarze i sami zawodnicy mogli to wyobrażać przed jego rozpoczęciem.

Zobacz wideo Stoch wróci na PŚ w Zakopanem? "Jego sprawa będzie nas rozgrzewała do igrzysk"

Polacy na 70. Turnieju Czterech Skoczni się męczyli. Smutny wątek

Sam konkurs w Bischofshofen też wypadł słabo: do finałowej serii awansowali tylko trzynasty Żyła i 27. Kubacki, a Andrzej Stękała zakończył konkurs na pierwszej rundzie i dopiero 39. pozycji. Pojedyncze skoki wyglądały nieźle, ale nie zamazują ogólnego obrazu. Sytuacja zmusiła ich do ciągłego szukania pozytywów w wynikach, które trzeba uznać za rozczarowujące.

A ten nadal nie poprawił się na tyle, żeby w polskiej kadrze pojawiało się dużo uśmiechu. Dla rywalizacji o zwycięstwo w 70. Turnieju Czterech Skoczni wątek momentami męczących się na skoczni Polaków był tylko tłem. Wątkiem, który był poruszany jako coś dodatkowego: ciekawego, ale przede wszystkim smutnego dla całego środowiska skoków. 

Dawid Kubacki i Kamil Stoch podczas 70. Turnieju Czterech SkoczniBrutalna prawda o polskich skokach po TCS. "Wszyscy przegraliśmy"

Kubacki tłumaczy swój błąd z finałowego konkursu. Jak parkowanie auta zakończone stłuczką

Czy dla Polaków to impreza do zapomnienia? Wynikowo na pewno, ale od konkursu w Garmish-Partnekirchen traktują ją przecież treningowo, więc same zawody przydają się do analizy, szukania błędów i ich poprawy. Są już tego pierwsze skutki. To poprawa u Piotra Żyły w konkursie z czwartku i u Dawida Kubackiego w kwalifikacjach z finału TCS i trzeciego konkursu imprezy.

Bo czwartek w Bischofshofen dla Polaków zaczął się naprawdę nieźle. Od zaciśniętej pięści po skoku na 134,5 metra Kubackiego. - Skończyło się na niezbyt udanym skoku - przyznał po konkursie Polak. - Czułem zażenowanie, złość na samego siebie i swoją głupotę, że tak to człowiek zrobił - opisał.

- W pierwszej serii obiły mi się narty za progiem, musiałem poczekać aż wszystko się ustabilizuje, straciłem metry. W drugiej koncentracja była przełożona na to, żeby te narty już były stabilniejsze i żeby je utrzymać równo. Przez to zapomniałem się odbić. Po prostu spadłem z progu. Było bardzo późne odbicie - tłiumaczył swoje błędy Kubacki, choć już gestem na skoczni wyjaśnił, jak bardzo nie trafił na progu.

- Nadzieja na lepsze chwile jest. Skoki w kwalifikacjach i w pierwszej serii wyglądały nieźle. To daje mi wiarę w to, że to dobrze działa. Sam ten element odbicia w pierwszym skoku był dobry, drugiej bardzo mi szkoda. Nie chciałem, żeby tak wyglądała. Nie miałem zamiaru, żeby tak wyszło. To można porównać do parkowania auta. Już je ustawiasz i czujesz, jak w kogoś uderzasz. Mogłeś go zobaczyć w lusterkach, ale stuknąłeś. Głupie uczucie - podsumował skoczek.

Kosmiczny konkurs w Bischofshofen! Historyczny zwycięzca, a 70. TCS bez szlemaKosmiczny konkurs w Bischofshofen! Historyczny zwycięzca, a 70. TCS bez szlema

Żyła zadowolony ze skoków, ale nienawiścią do skoczni. "Oj, jak ja nie lubię tego najazdu!"

- Podobał mi się ten drugi skok. Dziś miałem lepszy dzień, wczoraj był dobry, ale zepsułem go skokami. Pierwszy skok w kwalifikacjach może nie był najlepszy, ale potem już szło całkiem dobrze. Pierwsza seria to niezła próba, a w finałowej oddałem skok, który naprawdę już cieszył

Podobnie jak większość zawodników Żyła nie jest największym fanem skoczni w Bischofshofen. Wręcz jej nienawidzi. - Co ja mogę powiedzieć? Prrrrr, ta, ta! - śmiał się Żyła, próbując udawać, co mógłby robić "ujeżdżając" najazd skoczni w Bischofshofen. - Oj, jak ja go nie lubię! Odpadłem w ogóle z szybkościami, jeździłem po 1,5 kilometra na godzinę wolniej od innych. Niestety, taką skocznię zbudowali i trzeba na niej skakać

Polacy zostają w Bischofshofen. Co dalej? "Tu się walczy cały czas"

W piątek skoczkowie mają wolne. Co zamierzają robić? - Jutro chyba będziemy pić dużo! Żartuję, pewnie pójdziemy na siłownię, a potem sobota i niedziela już pracowite na skoczni. Tu się walczy cały czas. Swoje trzeba skakać i najważniejsze, żeby to cieszyło, bo później trzeba sobie jakoś poprawiać dzień i szukać pozytywów. Radości trochę już w czwartek było - ocenia Piotr Żyła.

- Teraz mamy jeszcze weekend, wreszcie jestem wskakany w tę skocznię, więc zobaczymy. Potrzebowałem trochę czasu, ale powalczymy dalej - przekazuje Żyła. - Baza w moich skokach działa, a nad szczegółami trzeba popracować. Dwa skoki na trzy były dobre i z tego się cieszę. Ten skok z kwalifikacji będzie punktem odniesienia do dalszej pracy - wskazuje za to Kubacki. 

Obraz nędzy i rozpaczy. Tak, to są miejsca Polaków w 70. TCSObraz nędzy i rozpaczy. Tak, to są miejsca Polaków w 70. TCS

Polacy w składzie Andrzej Stękała, Paweł Wąsek, Dawid Kubacki, Piotr Żyła i Jakub Wolny pozostają w Bischofshofen na kolejne dni. Tu odbędą się bowiem dwa dodatkowe konkursy Pucharu Świata - w sobotę, 8 stycznia drużynowy, a dzień później kolejny indywidualny. Relacje na żywo na Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE. Transmisje w Eurosporcie, TVN i Playerze.

Więcej o: