Skoczek znowu zachwycił świat! Taniec na jednej narcie [WIDEO]

Manuel Fettner znowu to zrobił! Dziewięć lat po wyczynie w Predazzo znowu uniknął upadku dojeżdżając do linii sędziowskiej na jednej narcie. Te obrazki również przejdą do historii skoków narciarskich.

Takie rzeczy w skokach narciarskich się nie zdarzają, a on zrobił to aż trzy razy w karierze! Manuel Fettner w kwalifikacjach do środowego konkursu w Bischofshofen w kapitalny sposób wyratował się przy lądowaniu i uniknął upadku. 

Zobacz wideo Stoch wróci na PŚ w Zakopanem? "Jego sprawa będzie nas rozgrzewała do igrzysk"

Niewiarygodny wyczyn Fettnera

Tuż po skoku Austriaka na 124,5 metra prawa narta Fettnera mocno zakrawędziowała i wypięła się z wiązania. Skoczek jednak nie upadł, bo w cudowny sposób utrzymał równowagę na lewej nodze, a prawa nogą przeciągnął do tyłu, co pozwalało mu przez kilkanaście metrów utrzymać równowagę. Gdy tylko przekroczył linię sędziowską, to upadł. Sędziowie dali mu jednak noty po około 16 pkt. Więc punkty za brzydki odjazd zostały odjęte, ale słusznie nie zaliczono mu upadku.  Dzięki temu skoczek bez problemu awansował do konkursu.

Chwilę później realizatorzy pokazali, że narty Fettnera wydają się już właściwie do wyrzucenia, bo w wyniku zdarzenia prawa deska skoczka po prostu pękła.

- Fettner powiedział, że popełnił błąd przy lądowaniu. Odjechała mu narta i nie potrafił jej odratować. Po chwili musiał się ratować przed upadkiem. Narta złamała mu się po tym, jak uderzyła w bandy reklamowe. Fettner ma zapasowe narty, więc będzie skakał w konkursie - relacjonuje spod skoczni wysłannik Sport.pl Jakub Balcerski. W parze skoczek zmierzy się ze swoim rodakiem, Stefanem Kraftem. - Dziennikarze wspominali sytuację sprzed lat. A Fettner? On za bardzo nie miał ochoty na spojrzenie w przeszłość. Stwierdził tylko, że dobrze, że się wyratował. Wtedy i teraz - dodaje Balcerski.

- Manuel trochę przykantował nartę przy lądowaniu i ona się po prostu wypięła - opisał sytuację Dawid Kubacki, który gdy Fettner bronił się przed upadkiem przechodził akurat obok dziennikarzy i stawał do rozmowy.

Fettner zrobił to trzeci raz w karierze, drugi raz ufanie

Co ciekawe, pierwsza próba dojazdu na jednej narcie miała miejsce właśnie  tutaj w Bischofshofen w 2013 roku, wtedy jednak skoczkowi nie udało się dojechać. 

 

Kilka miesięcy później Manuel Fettner zrobił dokładnie to samo na mistrzostwach świata w Val di Fiemme. Wtedy w konkursie drużynowym wyczyn pozwolił uratować Austrii medal. Tym razem waga wyczynu nie była tak duża, ale przejazd na jednej narcie przy prędkości około 120 km/h i tak jest niebotycznym osiągnięciem. 

 

 - Fettner jest niesamowity. Szacunek za takie akrobacje na jeszcze gorszych warunkach niż w Predazzo. Do dziś mi strasznie szkoda, że na MŚ w Oberstdorfie nie wstawiali go w konkursach mimo bardzo dobrej dyspozycji. Mam nadzieję, że jeszcze pokaże, na co go stać - pisze Jakub Mirowski, polski skoczek amator.

Bischofshofen - skocznia, która sprzyja dziwnym wydarzeniom

To kolejne wydarzenie, które śmiało można wpisać na listę kuriozalnych zdarzeń, które wydarzyły się na tym obiekcie.  Skocznia  Przez wielu nienawidzona, inni ją kochają. Jedno jest pewne, to zdecydowanie najdziwniejszy obiekt w całym kalendarzu Pucharu Świata - więcej o najdziwniejszej skoczni w tekście Piotra Majchrzaka:

Jurij TepesNajkrótszy skok w historii skoków. Najdziwniejsza skocznia. Tam dzieją się cuda [WIDEO]

Więcej o: