Potężny kryzys Kamila Stocha. Smutny komentarz mistrza

Od nadziei na dobre występy do największego kryzysu od lat. Kamil Stoch znów nie awansował do drugiej serii konkursu Pucharu Świata. Po zawodach stwierdził wprost, że nie ma czego komentować.

Jeszcze przed rozpoczęciem Turnieju Czterech Skoczni martwiliśmy się o formę wszystkich polskich skoczków, ale wyjątkiem był Kamil Stoch. Trzykrotny mistrz olimpijski potrafił zajmować miejsca w czołówce. Raz nawet stał na podium. Był trzeci w Klingenthal. Jednak od początku noworocznej imprezy Polak nie prezentuje tak wysokiej formy. W Oberstdorfie nie awansował do drugiej serii i w Garmisch Partenkirchen niestety znów się to powtórzyło.

Zobacz wideo Kobayashi vs reszta świata. Brutalna zapowiedź Turnieju Czterech Skoczni

Halvor Egner Granerud w ZakopanemNagły problem Graneruda. "Nie mówiłem tego trenerowi". Bezradność

Krótki i wymowny komentarz Stocha

- Nie ma o czym gadać - krótko skomentował po swojej przegranej Stoch.

Wcześniej Kamil dawał znak, że jest zdezorientowany. Nie wie, z czego wynikają tak słabe skoki. Chociaż w treningach i kwalifikacjach wszystko wskazywało na to, że klucz do lepszych prób znalazł. Niestety, w zawodach znów się nie powiodło.

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl

Postawa aktualnego mistrza Polski może martwić, bo to już czwarty raz tej zimy, kiedy nie zdobywał punktów. To pierwszy taka sytuacja od pięciu lat. W sezonie 2015/2016 Stoch pięciokrotnie nie awansował do drugiej rundy zmagań. Wtedy zdarzało mu się nawet odpadać w kwalifikacjach. 

Może się okazać, ze konkurs w Ga-Pa był ostatnim dla Stocha w jubileuszowej edycji Turnieju Czterech Skoczni. Po nieudanych dla polskich skoczków zawodach w Oberstdorfie mówiło się, że jeśli konkurs w Nowy Rok też okaże się słaby, to sztab zastanowi się nad wycofaniem. Dziś co prawda do drugiej serii awansowali Jakub Wolny i Piotr Żyła, ale pozostali niestety spisali się poniżej oczekiwań. 

Turniej Czterech Skoczni w Oberstdorfie. Piotr Żyła wygrał serię próbną, w konkursie odpadł w pierwszej seriiPrzełom polskich skoczków narciarskich. Prezes Tajner miał rację

- Gdyby była katastrofa w Ga-Pa, to kadra wróci do Polski na treningi i w Pucharze Świata pojawi się zapewne dopiero na konkursy w Zakopanem - przyznał w rozmowie za Łukaszem Jachimiakiem Jan Winkiel, sekretarz generalny PZN. Na decyzje trzeba jednak poczekać. 

Więcej o: