Gdyby skoki mierzono, jak rzuty oszczepem czy młotem Granerud mógłby sporo zyskać. Wytłumaczył o co chodzi

Jakub Balcerski
Halvor Egner Granerud został wiceliderem 70. Turnieju Czterech Skoczni po świetnych skokach w Oberstdorfie. Do zwycięstwa w pierwszym konkursie zabrakło mu zaledwie 2,8 punktu, Norweg śmiał się potem, że może lepiej poradziłby sobie w rzucie oszczepem, czy pchnięciu kulą. Dlaczego? Otóż Granerud lewą nogę ma dłuższą od prawej, co powoduje podobny problem do tego, z którym kilka lat temu zmagał się Dawid Kubacki.

Chodzi o znoszenie na prawą stronę zeskoku podczas lotu i lądowanie bardzo blisko bandy skoczni. To błąd techniczny, choć często wynikający z budowy ciała skoczka. W przypadku Kubackiego rozwiązanie przyniósł Stefan Horngacher, podczas którego kadencji zawodnik oduczył się takiego stylu i teraz lata już bliżej środka zeskoku. Za to sprawa Halvora Egnera Graneruda dotyczy tej pierwszej kwestii i Norweg na razie nie wie, jak to wyeliminować. A zmaga się z tym od początku swojej kariery.

Zobacz wideo Kobayashi vs reszta świata. Brutalna zapowiedź Turnieju Czterech Skoczni

Granerud ma problem w locie. "Mam lewą nogę dłuższą od prawej"

- Przy odbiciu lecę jeszcze prosto, ale potem, w pierwsze fazie lotu, zaczyna mnie skręcać. Robię, co mogę, trochę przeciwko mojemu ciału. Mam lewą nogę trochę dłuższą od prawej, więc muszę to korygować. Obecnie nie opanowałem tego jeszcze w takim stylu, jakbym mógł - tłumaczył Granerud na konferencji prasowej po konkursie w Oberstdorfie.

- Pracuję nad tym w ciszy, na uboczu. Sprawdzam rozkład masy ciała na obie nogi i więcej nacisku jest na lewą nogę, więc próbuję oprzeć wszystko nieco bardziej na prawej. Nawet chodzę, obciążając bardziej prawą stopę. Eksperymentuję też na treningach - opisywał Norweg.

Skoki jak rzut oszczepem, czy pchnięcie kulą? "Chyba lepiej po prostu skakać prosto"

Skoczek wskazał, że znoszenie w prawą stronę nie jest wielkim problemem, dopóki nie wpływa na wynik. A tak było w Oberstdorfie. - Inna sprawa, że przy dobrym timingu na progu ten problem nie jest czymś, co bardzo przeszkadza zawodnikowi w formie. Tylko takie rozregulowanie przy odbiciu, jak w drugiej serii, może wpłynąć na wynik i po tym skoku nie byłem zadowolony z balansu po wyjściu z progu. W sumie w ogóle go nie zachowałem - ocenił.

Michal Doleżal i Kamil StochKryzysowa narada w polskim sztabie. Jasny plan i ryzyko wycofania z TCS

- To głupie, bo traci się metry. Niestety, skoki nie są takie, jak w rzut oszczepem, młotem, dyskiem, czy pchnięcie kulą. Nie ma owalnych linii, nie wynagradza się skoczków za odległość pokonywaną "w bok". Chyba lepiej po prostu skakać prosto - śmiał się Granerud. Jak wyliczył dziennikarz TVP Sport Antoni Cichy - zawodnik na dziesięciu metrach od środka zeskoku traci jednak niewiele - około pół metra. Choć z drugiej strony - to czasem decydująca odległość w przypadku walki o zwycięstwo. 

"Taniec z belkami" na koniec konkursu w Oberstdorfie. Granerud ma tylko jedną prośbę do jury

Zapytaliśmy też Graneruda o sytuację z drugiej serii pierwszego konkursu 70. Turnieju Czterech Skoczni, gdy na koniec jury musiało reagować na długie skoki faworytów zawodów w końcówce rozgrywki o wygraną. Przez większość drugiej serii skakano z 19. belki, ale później zmniejszono długość najazdu - najpierw pojawiła się zmiana belki na 18., a potem na 16. Najwięcej zyskał Ryoyu Kobayashi, który ostatecznie był pierwszy. Granerud zachował drugie miejsce, ale lider konkursu po pierwszej rundzie, Robert Johansson, spadł na trzecią pozycję. 

Kamil Stoch w Oberstdorfie 28 grudnia 2021 r.Kamil Stoch zaskoczony pytaniem dziennikarza. Wybrnął i wlał nadzieję

- To deja vu. Mam wrażenie, że czołówka w Oberstdorfie zawsze ma pecha. Większość konkursów odbywa się tu przy tylnym wietrze w plecy. Niekorzystnym, ale stałym. A na końcówkę drugiej serii zawsze mieszają się kierunki i przychodzi chwila, gdy wieje pod narty, a jury musi zareagować ze zmianą belki, bo zaczyna się robić niebezpiecznie - wskazał Granerud.

I choć Norweg na ustawieniu belki nie zyskał, bo skakał z obniżonego rozbiegu, to pracę jury bardzo docenił. - Trener Alex Stoeckl powiedział mi, że wszystko było w porządku. Mam tylko jedną prośbę do Borka Sedlaka [wicedyrektor Pucharu Świata - red.], którą muszę mu przekazać. Chodzi o to, żeby zmienić limit czasu, w którym zmienia się czerwone światło po zmianie belki. Teraz to jakieś trzy sekundy i bardzo trudno ocenić sytuację: stoję z pytającym wzrokiem i zastanawiam się, czy belka idzie jeszcze w dół, czy już mam siadać. Jeśli zwiększy się ten czas do pięciu sekund, wszystko powinno odbyć się spokojniej, także dla zawodnika - ocenił skoczek.

- Belkami zarządzono dobrze. Miałem możliwość oddania dalekiego skoku, ale po prostu jej nie wykorzystałem. Choć z wyniku i tak jestem zadowolony - dodał. 

Polscy skoczkowie zrobią sobie przerwę od PŚ? Doleżal: OstatecznośćMichal Doleżal jednoznacznie ocenił występ Polaków w Oberstdorfie. "Po turnieju"

Przed drugim konkursem w Garmisch-Partenkirchen Granerud traci do lidera klasyfikacji generalnej TCS, Ryoyu Kobayashiego, 2,8 punktu. Początek zawodów na Grosse Olympiaschanze zaplanowano na piątek, 31 grudnia, kiedy odbędą się treningi i kwalifikacje. 1 stycznia zawodników czeka drugi konkurs tej edycji TCS. Relacje na żywo na Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.

Więcej o: