Andreas Goldberger mówi wprost, co jest nie tak z polskimi skoczkami

- Podczas zawodów w Wiśle rozmawiałem z Andreasem Goldbergerem i on stwierdził jedną rzecz wprost. Nasi skoczkowie są zajechani - powiedział Rafał Kot, były fizjoterapeuta reprezentacji Polski w rozmowie z Interią.

Pierwsza część sezonu Pucharu Świata w wykonaniu polskich skoczków pozostawia wiele do życzenia. Zawodnicy prowadzeni przez Michala Dolezala zdobyli zaledwie 594 punkty w dziesięciu konkursach PŚ, a najlepszy w klasyfikacji generalnej cyklu jest Kamil Stoch, zajmujący 11. miejsce z 216 punktami. Słoweński dziennik "Dnevnik" stwierdził wprost, że Polacy są największym rozczarowaniem w sezonie Pucharu Świata.

Zobacz wideo Kobayashi vs reszta świata. Brutalna zapowiedź Turnieju Czterech Skoczni

Rafał Kot przywołuje słowa Andreasa Goldbergera. I są one brutalne dla Polaków

Rafał Kot rozmawiał z Interią po konkursach Pucharu Świata w Engelbergu. Były fizjoterapeuta polskich skoczków starał się szukać wytłumaczenia słabszej formy biało-czerwonych. "Ten kryzys dotknął w równej mierze wszystkie kadry, nie tylko kadrę A. Nie chcę krytykować sztabu szkoleniowego, ale musi on dojść do jakichś wniosków. Trzeba zrobić rewolucję, coś postanowić i tego się trzymać. Nie wszystko możemy zwalić na sprzęt. Trener Dolezal sam podkreślał, że kombinezon nie skoczy, bo to jest tylko dodatek do zawodnika" - powiedział.

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl

Kot przywołał też słowa z rozmowy z Andreasem Goldbergerem, legendarnym austriackim skoczkiem. "Wydaje mi się, że jest kilka przyczyn tego kryzysu. Podczas zawodów w Wiśle rozmawiałem z Andreasem Goldbergerem i on powiedział nam wprost. Nasi skoczkowie są zajechani. Jego zdaniem powinno się im dać chwilę wytchnienia, żeby wróciła świeżość skakania. Jak to się stanie, to wróci czucie głębokie, które jest ważne dla zawodnika w fazie najazdu, odbicia oraz lotu" - dodał Rafał Kot.

Dlaczego zatem ten kryzys nie uderza w Kamila Stocha, a dotyka resztę kadrowiczów? "Są dwa powody. Pierwszy jest taki, że Kamil to doświadczony zawodnik z niesamowitą inteligencją. On prowadzi się sam. Wie, co zrobił źle, a jemu tylko trzeba pokazać wideo. No i Stoch miał zupełnie inny cykl przygotowań do sezonu, bo miał operację na staw skokowy. Potem musiał załatwiać swoje sprawy i nie był obecny na wszystkich zgrupowaniach. Bardziej indywidualny tok przygotowań mógł to spowodować" - skwitował Kot.

Więcej o: