"Tu wszyscy piszą o Lewandowskim". Martin Schmitt o dominacji Niemców w skokach

Łukasz Jachimiak
Karl Geiger jest liderem Pucharu Świata, a Niemcy prowadzą w Pucharze Narodów. Gdy Stefan Horngacher osiągał takie sukcesy z polskimi skoczkami, był bohaterem mediów. - U nas to nie jest wielka sprawa. Tu wszyscy wciąż piszą i mówią, że Robert Lewandowski powinien dostać Złotą Piłkę - mówi w rozmowie ze Sport.pl Martin Schmitt. Były mistrz tłumaczy też, dlaczego tak słabo zimę zaczęła nasza kadra.

Za nami już sześć konkursów sezonu 2021/2022. Najlepiej olimpijską zimę zaczęli Niemcy, a najbardziej rozczarowują Polacy. Zespół Stefana Horngachera ma 1210 punktów i zdecydowanie prowadzi w Pucharze Narodów. A nasza drużyna prowadzona przez Michala Doleżala z bardzo skromnym dorobkiem 418 punktów jest dopiero szósta.

Zobacz wideo Polscy skoczkowie znów zawiedli. "Potrzebny jest delikatny wstrząs"

Dlaczego ludziom Horngachera idzie tak dobrze, a ludziom jego byłego asystenta aż tak nie idzie? O tym rozmawiamy z Martinem Schmittem, kiedyś wielkim rywalem Adama Małysza i jednym z najlepszych skoczków w historii, a obecnie ekspertem Eurosportu.

Łukasz Jachimiak: Jak ci się podoba początek olimpijskiego sezonu? Podejrzewam, że jesteś w dużo lepszym nastroju niż my wszyscy w Polsce.

Martin Schmitt: Na pewno polscy fani skoków są rozczarowani. To zrozumiałe. A my jesteśmy usatysfakcjonowani tym, jak nasza kadra zaczęła zimę.

Sześć konkursów i sześć podiów, prowadzenie w Pucharze Narodów, Karl Geiger liderem Pucharu Świata, a Markus Eisenbichler trzeci - zaczęliście naprawdę mocno.

- Zgadza się. Karl i Markus skaczą naprawdę ładnie, prezentują bardzo wysoki poziom. Ale cały nasz zespół prezentuje się bardzo solidnie. Czuje się, że niemieccy skoczkowie zaczęli tę zimę bardzo pewnie, że są mocni mentalnie. Po prostu są na dobrej drodze.

Kamil Stoch podczas konkursu indywidualnego w ramach PŚ w WiśleReakcje Stocha i Doleżala mówią wszystko. "Polacy nie mają pojęcia"

Stefan Horngacher jest pewnie chwalony przez media?

- Wszyscy wiedzą, że to świetny trener. Nie było łatwo zastąpić Wernera Schustera, który przez lata prowadził naszych skoczków do sukcesów, ale Stefan ma swoje pomysły, swoje metody i widać, że to jest skuteczne. Ale powiem szczerze, że wielkiego poruszenia w naszych mediach nie ma. Stefan tak naprawdę jeszcze nie jest chwalony. A na to zasługuje. Sukcesy Horngachera i skoczków nie są w niemieckich mediach wielką sprawą. To nie Robert Lewandowski! Wszyscy piszą i mówią o tym, że Lionel Messi niezasłużenie wygrał z Robertem wyścig o Złotą Piłkę. Cóż, wiem, że Lewandowski zasłużył na to wyróżnienie. Miał świetny sezon, strzelił najwięcej goli. Myślę, że pewnego dnia on jeszcze dostanie Złotą Piłkę.

A czy Twoim zdaniem zbliża się wreszcie ten dzień, gdy niemiecki skoczek wygra Turniej Czterech Skoczni? Czekacie 20 lat, od triumfu Svena Hannawalda w 2002 roku.

- Liczę, że w styczniu wreszcie któryś z naszych skoczków to zrobi. Czekamy bardzo długo i wiem, że Stefan Horngacher chce ten cel zrealizować. Przed ekipą jeszcze sporo ciężkiej pracy, szczególnie przed Karlem i Markusem, którzy będą naszymi faworytami. Ale oni też już sporo zrobili z myślą o Turnieju. Latem niemiecka kadra trenowała w Innsbrucku. Tam trwały przygotowania właśnie z myślą o Turnieju Czterech Skoczni.

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl

Czyli potwierdza się, że Bergisel to najtrudniejsza stacja Turnieju dla niemieckich skoczków.

- Tak. W ubiegłym sezonie Karl zmagał się na Bergisel z największymi problemami i to na niej stracił szanse na wygranie Turnieju. Nie poradził sobie ze specyficznym rozbiegiem, z dojazdem i z wyjściem z niego.

Pamiętam, że konkurs w Innsbrucku był końcem marzeń o wygraniu Turnieju dla Geigera i dla Halvora Egnera Graneruda.

- Tak, obaj mieli problemy.

Z czego w znakomitym stylu skorzystał Kamil Stoch.

- Tak, Kamil był świetny, pamiętam. Innsbruck to zawsze najbardziej zdradliwe miejsce całego Turnieju Czterech Skoczni. To całkiem inna skocznia, na której też bardzo zmienne są warunki pogodowe. Czasami po prostu musisz mieć tam szczęście. Oczywiście jeśli nie skaczesz dobrze, jeśli masz swoje problemy, to szczęście ci nic nie da. Karl na pewno w poprzednim sezonie popełniał tam błędy, nie było tak, że miał tylko pecha do wiatru.

À propos błędów - czy potrafisz wytłumaczyć, dlaczego tak wiele robią ich teraz Polacy? Dlaczego praktycznie wszyscy nasi zawodnicy skaczą tak słabo?

- Bardzo trudno odpowiedzieć. Skoki narciarskie to taki sport, w którym decyduje bardzo wiele rzeczy. Różnych, często drobnych. Polacy właśnie trochę się zmagają z wieloma rzeczami. Trzeba próbować zachować spokój, ale oczywiście nie jest o to łatwo. Popatrz na Graneruda. Miał naprawdę świetny start, w Niżnym Tagile był trzeci i pierwszy. I nagle, zaledwie kilka dni później, w Kuusamo dwa razy odpadł w kwalifikacjach, a teraz w Wiśle nie awansował do drugiej serii [był 48. - red]. Jak to wytłumaczyć? Całkiem stracił formę? Myślę, że nie. Tak samo myślę o Dawidzie Kubackim i Piotrze Żyle. Oni naprawdę za chwilę powinni skakać dużo lepiej.

Powinni, ale jednak nie skaczą. Zwłaszcza Dawid. Jego problemy są największe, on cztery razy z rzędu nie wszedł do drugiej serii.

- Tak, Dawid się najbardziej rozregulował. Moim zdaniem dobrze dla niego, że dostanie kilka dni na spokojny trening [zamiast startować w Pucharze Świata w Klingenthal, będzie trenował w Ramsau - red]. Niech dobrze popracuje i w lepszej formie jedzie do Engelbergu. Zawsze na początku sezonu konkursy są trochę trudniejsze. W Niżnym Tagile wieje, Rukatunturi to nie jest normalna duża skocznia, natomiast w Wiśle też są bardzo zmienne warunki. Kiedy nie masz stabilnej formy, to możesz zaliczyć kilka złych wyników i stracić pewność siebie. Jak teraz Dawid. Na pewno jemu nie pomógł konkurs drużynowy. Musiał być bardzo rozczarowany [Kubacki w drugiej serii spadł na 97. metra i przed ostatnią rundą Polska straciła pewne wydawałoby się miejsce na podium - red.]. A w niedzielę rozczarowanie jeszcze się pogłębiło. Mówię teraz o całej waszej kadrze.

22.11.2019  Wisła . Piotr Żyła podczas skoków narciarskich w ramach Pucharu Świata ."Wiem, ale nie powiem. Po co wam wiedzieć?" - dobry humor nie opuszcza Piotra Żyły

Kubacki na pewno może być osłabiony mentalnie, ale on popełnia duże błędy techniczne. Żyła zresztą też.

- To prawda. Dawid ma problem z pierwszą fazą, z dojazdem i z wyjściem z progu. To nie wygląda dobrze, on ciągle czegoś szuka. Ale myślę, że się poukłada, tylko musi znaleźć dobre czucie w nogach, w całym ciele. Natomiast Piotr ma tak dziwną technikę, że widać, jak w locie gubi metry. Ale sądzę, że dla skoczka tak wielkiej klasy wyeliminowanie tego nie będzie wielkim problemem.

A co powiesz o Kamilu Stochu? Czy on już za chwilę może wygrywać, czy jednak wcale nie jest tak blisko najlepszych, jak mogłyby na to wskazywać jego niektóre skoki?

- Może. Na pewno nie jest daleko od najlepszych.

Ale czy jest na tyle blisko, żeby do nich doskoczyć już w Klingenthal albo w następny weekend w Engelbergu?

- Pamiętasz ubiegły sezon? Zgodzisz się, że aż do mistrzostw świata w lotach Kamil nie dominował?

Zaskakujące słowa Goldbergera o Polakach. Zaskakujące słowa Goldbergera o Polakach. "Może wygrać TCS"

Trudno się nie zgodzić.

- A później nagle w Engelbergu wygrał i zaraz rządził na Turnieju Czterech Skoczni. Myślę, że teraz Kamil skacze już naprawdę solidnie. Jeszcze nie tak dobrze, jak potrafi, ale za chwilę może udowodnić, że cały czas stać go na wielkie rzeczy. W ogóle myślę, że wasza drużyna wcale nie jest skazana na nieudaną zimę. Źle zaczęliście, ale możecie to naprawić. Wygląda też na to, że nie macie jeszcze najlepszych kombinezonów, ale spodziewam się, że na Turniej Czterech Skoczni znajdziecie najlepsze materiały.

Więcej o: