Kamil Stoch został oszukany? Doleżal wściekły. "To jest niemożliwe"

Piotr Majchrzak
Kamil Stoch po skoku ironicznie się uśmiechał i nie dowierzał. A Michal Doleżal doskonale wiedział już przed skokiem. Wiedział, że Polak nie ma żadnych szans na dobry wynik w pierwszej serii konkursu, gdy patrzył na to jak wyglądają podmuchy wiatru. A potem zaskoczony był jeszcze bardziej, gdy zobaczył, że system odjął Stochowi punkty za... "sprzyjający wiatr".

Polscy skoczkowie narciarscy daleko są od dobrej dyspozycji, ale jedno jest pewne. Całkiem nieźle skacze obecnie Kamil Stoch, co podkreślają wszyscy eksperci. Polak ma jednak ogromnego pecha do niedziel. O ile w Niżnym Tagile trenerzy podkreślali, że Stoch nie miał szans oddać dobrego skoku, tak w tę niedzielę w Kuusamo widzieli to już chyba wszyscy. Ostatecznie Polak skończył na 41. miejscu i z dużym niesmakiem. I to nie dotyczącym swojej formy. 

Zobacz wideo Kuusamo, znowu to samo? "Trudna przyjaźń z wiatrem"

Michal Doleżal rozwiał wątpliwości. "To niemożliwe"

To, co złe w pierwszej serii zaczęło się trzy skoki przed startem Kamila Stocha. Najpierw około 35 skoczków jeden po drugim przekraczało 130 metrów, a nagle Pius Paschke, Yukija Sato, czy Robert Johansson zaczęli mieć ogromne problemy z przekraczaniem setnego metra. Nie nastąpiła wówczas żadna reakcja jury, choć pomiary ewidentnie pokazywały, że wiatr jest zdecydowanie gorsze. Niestety, kolejnym skoczkiem był Kamil Stoch i ten też miał słabe warunki. Wystarczyło popatrzeć na zrezygnowanego Michala Doleżala, który już w momencie machnięcia flagą wiedział, że Polak nie będzie miał żadnych szans na dobry skok. Podobnie zresztą reagował Stoch, który po skoku tylko zaczął się bezradnie uśmiechać, a potem w wywiadzie dla Eurosportu przyznał, że skok był dobry, ale przy tym wietrze nic się nie dało zrobić. 

Stoch i tak wyciągnął z tej próby 121,5 metra, a system... odjął mu nawet 0,7 pkt za "korzystny wiatr". Od razu zapytaliśmy to, trenera Michala Doleżala, który był w gnieździe trenerskim. Odpowiedź przyszła natychmiast. - Nie dało się skoczyć. To niemożliwe, żeby przy takim wietrze mu jeszcze odjęło punkty - przekazał nam Doleżal. 

To jak zmieniały się warunki atmosferyczne najlepiej pokazują wyniki według listy startowej w pierwszej serii. Skoki dla wszystkich są dość logiczne. Dla wszystkich poza jury, które kolejny raz wypacza rywalizacje. Po samych wynikach widać, kiedy pogorszyły się warunki, a kiedy się poprawiły. I ewidentnie ucierpiał na tym nie tylko Stoch, ale dokładnie czterech skoczków. 

Gdyby poczekano na poprawę warunków, (tak jak to zrobiono w drugiej serii), to łącznie seria trwałaby dłużej jakieś 3 minuty, albo nawet mniej, bo można by potem przyśpieszyć puszczanie zawodników, z co 60 sekund na np. co 45 czy nawet co 35. 

Dlaczego system odjął punkty Stochowi? Mogło policzyć wiatr nawet 2 sekundy po skoku!

Nie zdziwię się, jak zadziałał ten sam mechanizm, co w pamiętnym konkursie Stefana Huli na IO w Pjongczangu. Przy Stochu warunki się poprawiały, więc możliwe, że system zaliczył mu po prostu inny wiatr niż miał w rzeczywistości. Dlaczego? 

Na dużych obiektach dokonuje się siedmiu pomiarów z przyrządów rozstawionych naprzemiennie po obu stronach zeskoku, na normalnych skoczniach jest ich pięć, a na skoczniach do lotów (jak w Kulm) dziesięć. Warunki mierzone są dla każdego zawodnika osobno i w czasie oddawania skoku. Skoczek, który wychodzi z progu uruchamia fotokomórkę, a ta włącza czujniki. Na każdym pomiary dokonywane są 4 razy na sekundę przez okres pięciu sekund fazy lotu. 

Co interesujące, rejestracja prędkości wiatru na pierwszym pomiarze zaczyna się dwie sekundy przed wyjściem z progu, a kończy się trzy sekundy po tym jak skoczek przeleci pierwszy czujnik usytuowany na 10 procent punktu K, czyli na odległości 12,5 metra (do rozważań przyjmijmy standardową skocznię K-125 metrów). Rejestracja ostatniego pomiaru rozpoczyna się w momencie, gdy skoczek znajduje się w środkowej fazie lotu, a pomiar trwa również przez pięć sekund. Oznacza to, że na dużej skoczni pomiar trwa jeszcze około dwie sekundy po wylądowaniu, a na skoczni normalnej nawet blisko trzy sekundy po wylądowaniu! Więcej o tym tutaj.

Jest lepiej z Polakami, ale... wyniki tego absolutnie nie pokazują

Po niedzielnych skokach w Kuusamo jasno możemy powiedzieć, że w naszymi skoczkami jest nieco lepiej. Dwie bardzo solidne próby oddał Jakub Wolny, który wreszcie zapunktował i oddał trzy równe próby na TOP 30. Lepiej radzi sobie tez Piotr Żyła, który zaczął poprawiać technikę, a blisko dobrych skoków jest też Kamil Stoch. - Jest mały krok do przodu, ale potrzeba nam jeszcze więcej prędkości w locie i powinno być dobrze - dodał Michał Doleżal. Tak naprawdę najdalej od formy jest Dawid Kubacki, który skacze bardzo źle technicznie i to jest największy minus kadry na ten moment. 

Niestety, w konkursie splot nieszczęśliwych okoliczności i pecha do wiatru sprawił, że Polacy zdobyli mniej punktów niż... Estonia. A dla biało-czerwonych był to najgorszy konkurs PŚ od 28 lutego 2016 roku. Wtedy Polacy zdobyli 9 punktów, a teraz 12...  Najlepszy w niedzielę okazał się Anze Lanisek, który wygrał pierwszy konkurs PŚ w karierze. Drugi był Karl Geiger, a trzeci Markus Eisenbichler. 

Więcej o: