Kamil Stoch wybuchł po skoku. Powtórki pokazały dlaczego. Jest tylko jeden pozytyw

Kamil Stoch po wygraniu serii próbnej ewidentnie liczył na świetny wynik w sobotnim konkursie. I wszystko poszło idealnie do momentu wyjścia z progu. Chwilę po swoim skoku Stoch był wściekły. Podobnie zresztą było w drugiej serii, gdy z ruchu ust dało się wyczytać dwa dość mocne słowa.

Reprezentacja Polski w skokach narciarskich rozczarowuje w tym sezonie. Trzeci konkurs z rzędu oglądaliśmy tylko dwóch Polaków w drugiej serii i trenerzy sami podkreślają, że naszym skoczkom dużo brakuje do najlepszych. Naszą kadrę należy jednak podzielić i oceniać osobno. Osobno Kamila Stocha i osobno resztę Polaków. Dlaczego?

Zobacz wideo Kuusamo, znowu to samo? "Trudna przyjaźń z wiatrem"

Stoch wybuchł wściekłością

Paradoksalnie Kamil Stoch w listopadzie znajduje się w całkiem dobrej dyspozycji jak na swoje dotychczasowe skoki w poprzednich latach w tym miesiącu. Oddaje zdecydowanie więcej dobrych skoków niż słabych, a to z kolei jest bardzo dobry prognostyk przed TCS i IO. W serii próbnej Stoch odpalił prawdziwą rakietę, poleciał 141,5 metra i wygrał serię próbną. W serii konkursowej chciał powtórzyć, to co zrobił kilkadziesiąt minut wcześniej. Niestety, Polak poleciał "tylko" 134 metry i od razu wybuchł złością do siebie. Zaczął wymachiwać rękami i krzyczeć do siebie.

Powtórki pokazały dlaczego, a chodziło po prostu o to, że Stoch niezwykle mocno spóźnił swój skok. Polak właściwie odbił się z powietrza. I część mocy, która powinna zostać wciśnięta w próg, poszła "w próżnię". Wydaje się, że to spóźnienie mogło wynieść nawet około metra (co de facto oznacza, ze zamiast z betonowego najazdu Polak odbił się z "powietrza"). A gdyby Stoch o połowę lepiej trafił w próg, to jego skok mógłby się zakończyć dobrze poza 140 metrem. To i tak cud, że Polak był w stanie z tego wyciągnąć te 134 metry. - Mam zbyt dużo złych emocji, sam nie wiem co się wydarzyło. Jakby jakaś siła próbowała mnie zdestabilizować. Wyglądało, jakby coś we mnie było nie tak. Starałem się dawać dużo mniej kontroli, bo w próbnej serii to działało, ale w konkursie to nie działało - mówił Stoch po sobotnich skokach w TVN-nie.

W drugiej serii było bardzo podobnie. Stoch też spóźnił skok i w trudnych warunkach poleciał 128 metrów. Tuż po swojej próbie też był jednak bardzo niezadowolony, wymachiwał rękami i w ruchu ust dało się wyczytać dwa siarczyste słowa, które składają się na jedno, dość popularne w Polsce przekleństwo. W sumie dwa dość nieudane skoki Stocha i tak dały mu przyzwoity wynik, bo Polak zajął ósme miejsce. Sam jednak doskonale wiedział, że w sobotnim konkursie stać go było na absolutnie wszystko. 

Kamil Stoch po drugiej seriiKamil Stoch po drugiej serii screen Player.pl

Stoch o krok od świetnej formy. Resztę przemilczmy 

- Chcieliśmy, żeby było lepiej. Kamil w serii próbnej odpalił bombę, ale w pierwszej serii bardzo mocno spóźnił i zabrakło mu prędkości w drugiej fazie lotu - mówił Adam Małysz w rozmowie z TVN-em. I dodawał: - Zdecydowanie za wolno lecimy w powietrzu. Nie ma dynamiki, która powoduje, że skoczek leci wyżej i szybciej w powietrzu. Wczoraj rozmawiałem z Doleżalem, który to potwierdził. W czasie zawodów trudno jest to zmienić, ale cały czas próbują - dodawał Małysz.

Piotr Żyła podczas konkursu w Niżnym TagileMałysz bezwzględnie ocenia słaby start sezonu Żyły. "Znów zaczyna"

Innych zawodników w tym momencie nie ma co oceniać, bo skaczą po prostu bardzo źle. Dawid Kubacki całkowicie zatracił swoje umiejętności. Szybko otwiera sylwetkę na progu, wybija się bardzo wysoko i nie ma prędkości w locie, po czym spada jak kamień. Technika Piotra Żyły pozostawia jeszcze więcej do życzenia, a skoki w Kuusamo można po prostu nazwać rozpaczliwymi, i to mimo kilku zdobytych w sobotę punktów.

Stoch jest w tym momencie jedynym optymistycznym akcentem na najbliższe konkursy. I też nie dziwi fakt, że tak agresywnie zareagował na swój błąd. Polak doskonale wiedział, że przy tej próbie była znakomita szansa na oddanie bardzo dobrego skoku, być może na TOP3. Dobry prognostyk jest jednak taki, że Stoch dobrze wie, gdzie popełnia błędy i naprawdę niewiele brakuje mu do osiągnięcia formy, która pozwoli nawet na stawanie na podium.

W sobotę najlepszy bezapelacyjnie pokazał się Ryoyu Kobayashi, który z przewagą 5,6 pkt wyprzedził Anże Laniska. Podium uzupełnił Markus Eisenbichler. Najlepszy z Polaków Kamil Stoch był ósmy. Piotr Żyła był 23.

Więcej o: