Fatalny występ Polaków w Niżnym Tagile. Wielki powrót Stefana Krafta!

Słaby występ Polaków w Niżnym Tagile. Kamil Stoch i Dawid Kubacki nie awansowali do drugiej serii, a najlepszy z Polaków, Piotr Żyła, był dopiero 16. Wygrał Halvor Egner Granerud przed Karlem Geigerem i Stefanem Kraftem.

Niedzielne kwalifikacje nie stały na wysokim poziomie. Głównie przez opady śniegu, zmienny wiatr i niską belkę startową. Tylko dwóch zawodników przekroczyło wówczas punkt K, więc jury podniosło belkę i w pierwszej serii oglądaliśmy znacznie dłuższe skoki. Niestety, nie w wykonaniu Polaków.

Zobacz wideo Nowy sezon, nowe nadzieje. "Kubackiego stać na wszystko. To może być jego zima"

Katastrofa w pierwszej serii. Stoch i Kubacki poza finałem

W pierwszym, sobotnim konkursie do pierwszej serii awansowało zaledwie dwóch Polaków – Dawid Kubacki i Kamil Stoch. Ten drugi zaliczył w drugiej serii spory awans. W niedzielę jednak zawiódł na całej linii. Skoczył zaledwie 112 metrów i choć nie miał najlepszych warunków, to ciężko usprawiedliwiać tak małą odległość i 33. miejsce. Swój występ w Niżnym Tagile już w pierwszej serii zakończył także Dawid Kubacki, który skoczył 113,5 metra i zakończył rywalizację na 35. miejscu.

- Nie mogę zwalać na wiatr, bo dzisiaj nic nie szło dobrze. Od początku miałem problem z pozycją najazdową i przez to nie było dobrej energii z progu. Nie było wysokości ani prędkości – analizował Stoch w rozmowie z Eurosportem.

- Wydawało mi się, że skok był w porządku. Trzeba było trafić. Znowu wiało, znowu kręciło. Znowu szczęśliwie nie wylosowałem. Mogły błędy się zdarzyć, ale na czucie wyglądało to całkiem ok. Ciągnęło mnie do ziemi – mówił Dawid Kubacki.

Do drugiej serii nie wszedł także Jakub Wolny. Po skoku na 111 metrów był dopiero 44. - Miałem problem z pozycją najazdową. Za wysoko jechałem. Nie wiem, czemu nie odleciałem – powiedział Jakub Wolny.

Do drugiej serii awansowało dwóch z biało-czerwonych, ale ciężko powiedzieć, że był to pewny awans. Andrzej Stękała skoczył 120, a Piotr Żyła 120,5 metra. Obaj Polacy musieli z niepokojem obserwować występy innych skoczków. Na szczęście, wielu zepsuło swoje próby i ostatecznie znalazło się za naszymi skoczkami. Piotr Żyła w pierwszej serii był 24., a Andrzej Stękała 27.

W pierwszej serii moc pokazał za to Halvor Egner Granerud. Norweg nie miał sobie równych, jako jedyny przekroczył barierę 130 metrów. Konkretnie skoczył 134,5 metra i był liderem po pierwszej serii. Drugie miejsce niespodziewanie przypadło Janowi Hoerlowi (126,5), a trzeci był zwycięzca z soboty, Karl Geiger (126).

Wielki powrót Stefana Krafta

W drugiej serii swój skok zepsuł Stękała. Uzyskał zaledwie 108,5 metra i zakończył drugą serię na ostatnim, 30. miejscu. Nieznacznie poprawił się Żyła, który skoczył 122 metry. Okazało się jednak, że ten wynik wystarczył do tego, aby awansować o osiem pozycji. Ostatecznie najlepszy z Polaków zakończył rywalizację na 16. miejscu.

Spektakularny awans zaliczył za to Stefan Kraft. Austriak w sobotę w ogóle nie wziął udziału w konkursie, bo się do niego nie zakwalifikował. Po pierwszej serii Kraft był 14. (121,5 metra), a w drugiej uzyskał 127 metrów i to wystarczyło, aby znaleźć się na podium. Pomogły mu też warunki, bo im dłużej konkurs trwał, tym mocniej padał śnieg, co odbiło się na prędkościach dojazdowych. Ostatecznie Kraft musiał uznać wyższość Karla Geigera, który zajął drugie miejsce (122,5 metra) i Halvora Egnera Graneruda który wygrał całe zawody po skoku na 122 metr. To 12. triumf Norwega w karierze.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.