Kuriozum na inaugurację PŚ. Stoch zdezorientowany, kibice w szoku. Jest wyjaśnienie

Piotr Majchrzak
W czasie sobotniego konkursu w Niżnym Tagile kibice mogli być zszokowani tym, co w pewnym momencie zaczęła wyprawiać zielona linia na zeskoku. Zdezorientowany był sam Kamil Stoch, który był już pewny, że szybko straci prowadzenie. Nic bardziej mylnego. Okazuje się, że drugi rok z rzędu podczas inauguracji zawiódł system. Mocno pomogły mu w tym szalone warunki na skoczni.

W sobotnim konkursie inauguracyjnym w Niżnym Tagile doszło do awarii systemów odpowiedzialnych za pokazywanie wyników na skoczni. Niedługo po kapitalnym skoku Kamila Stocha zupełnie zacięła się laserowa zielona linia, która mówi kibicom, ale też skoczkom, ile trzeba polecieć, by objąć prowadzenie w konkursie. Przykładowo Cene Prevc na pewno przekroczył linię (system pokazywał 120 metrów, a Prevc poleciał 127,5), ale stracił do Polaka 6 pkt. Podobnie Manuel Fettner, który stracił z kolei 15 punktów do Stocha. 

Zobacz wideo Nowy sezon, nowe nadzieje. "Kubackiego stać na wszystko. To może być jego zima"

- Ja byłem pewny, że jak tam trzynasty, czy dwunasty z kolei skakał, to zejdę z tego miejsca dla lidera. Ale nie ukrywam, że miło się siedziało. Chętnie przyjąłem ten awans i się nim cieszę - komentował zdezorientowany Kamil Stoch. Podobnie mówił Kubacki. - No ja przeniosłem linię, a potem patrzę, że nie jestem pierwszy - mówił na antenie Eurosportu. 

Szalony wiatr, system się zawiesił 

Wieczorem Infront poinformował, że największe problemy mogły wywołać wręcz szalone i typowe dla Niżnego Tagiłu warunki, które zmieniały się jak w kalejdoskopie. Zdecydowanie częściej i szybciej niż zwykle.

System nie nadążał z liczeniem punktów i przekazywaniem ich na systemy graficzne. Doszło do problemów z transferem danych między system wiatrowym, wynikami i systemem "to beat", dlatego przez kilka skoków z rzędu zielona linia zatrzymała się na pozycji 115,5 metra. I ku zdziwieniu liderującego Kamila Stocha Polak cały czas prowadził, mimo że kolejni zawodnicy przekraczali naniesioną na zeskoku linię. Nie był to zresztą pierwszy taki przypadek, do dokładnie rok temu w czasie inauguracji Pucharu Świata w Wiśle też doszło do podobnego problemu z zieloną linią i wówczas też ogromną rolę odegrał tam szalejący wiatr, który na przestrzeni kilku sekund potrafił zmieniać kierunek o ponad 1 m/s.

W tym sezonie linia będzie wszędzie?

Co interesujące, do tej pory laserowa zielona linia nie pojawiała się na wszystkich skoczniach, bo za jej zainstalowanie dodatkowo musieli płacić lokalni organizatorzy zawodów Pucharu Świata, a koszty instalacji systemu były bardzo duże. Za cenę instalacji systemu można by kupić dobre auto średniej klasy. Właśnie dlatego w poprzednim sezonie wiele krajów nie zdecydowało się na zakupienie udogodnienia. Bo nie dość, że trzeba było słono zapłacić, to na trybunach i tak nie było kibiców, którzy mogliby z tego korzystać. Teraz wydatki zostały przejęte przez FIS, dlatego można się spodziewać, że system "to beat" pojawi się na większej liczbie obiektów. 

Klemens Murańka podczas kwalifikacji w Niżnym TagileNajnowsze informacje ws. Klemensa Murańki. Rosjanie stawiają warunki

Czym jest zielona linia?

Zielona linia "to beat" to wyświetlana za pomocą lasera (o mocy 12 W) wiązka światła, która jest po prostu projektowana na zeskoku. Wirtualna linia od wielu lat występowała w transmisjach telewizyjnych, ale marzeniem Hofera było to, by była widziana również przez skoczków. Laserowa linia zadebiutowała w Pucharze Świata w czasie pierwszego konkursu Turnieju Czterech Skoczni w sezonie 2013/2014.

Projektor ma wymiary niezbyt dużej skrzynki ważącej około 25 kilogramów. Urządzenie zainstalowane jest w pomieszczeniu z odpowiednim widokiem na zeskok skoczni, a wiązka światła jest rzucana przez otwarte okno. Warto dodać, że wiązka światła ma około 25 cm szerokości, a jej dokładność szacuje się na około 10 centymetrów.

Groźna kontuzja Łukasza PiszczkaŁukasz Piszczek nagle runął na murawę. Jest nagranie [WIDEO]

 Komputer podłączony jest do systemu Swiss-Timing, który wykorzystuje wszystkie możliwe informacje na temat wiatru, punktów i odległości. Co ważne, linia odświeżana jest w czasie rzeczywistym, choć jej wyświetlanie zatrzymuje się w momencie, w którym skoczek wybija się z progu. Oznacza to, że w czasie wietrznych i loteryjnych konkursów czasem może też dojść do sytuacji, że skoczek np. nie przekroczy zielonej linii, ale obejmie prowadzenie, bo w czasie jego lotu np. pogorszyły się warunki, co oznacza, że musiał skoczyć krócej. Ważną rolę odgrywają tu również noty za styl, bo trzeba pamiętać, że linia "to beat" prognozuje odległość dla not sędziowskich nie niższych niż 54 pkt na 60 możliwych.

Więcej o: