Polacy mają tajną broń na nowy sezon skoków narciarskich! I to na wyłączność

Jakub Balcerski
Poznaliśmy szczegóły nowinki technologicznej przygotowanej dla polskich skoczków. To zapięcia i wkładki do wiązań wyprodukowane przez firmę Słoweńca Petera Slatnara. - To czasem działa jak ukąszenie węża prosto w twarz - mówił Sport.pl twórca tych rozwiązań. Zapewnił także, że to produkt na wyłączność kadry Michala Doleżala do końca sezonu olimpijskiego.

Kwestia nowego rozwiązania w sprzęcie polskich skoczków pojawiła się podczas przedsezonowej konferencji prasowej w Warszawie. To na niej tajemniczo o nowince mówił nam Jakub Wolny.

Zobacz wideo Rewolucja w skokach narciarskich. Znikają z anten TVP

Polscy skoczkowie kombinują z wiązaniami. Tajna broń na nowy sezon

- Mamy jedną taką rzecz, którą może zobaczycie w zimie. Niestety nie mogę powiedzieć, co to dokładnie jest, ale sprzęt zawsze jest na najwyższym poziomie, a jedna taką nową rzecz się pojawiła - stwierdził skoczek. Gdy zapytaliśmy o to Piotra Żyłę czy Dawida Kubackiego, starali się ukryć wszelkie informacje na ich temat. 

prof. Zdzisław KrasnodębskiKłopoty, kłopoty europosła PiS. Mazurek zapytał go, czy będzie oglądał skoki w TVN

Później wyszło już na jaw, że chodzi o wiązania, a dokładniej zapięcia i wkładki do nich tworzone przez firmę Petera Slatnara. - Adam Małysz mówił mi, że przygotowywali się do prób tych wiązań, przeprowadzili je i wyszły dobrze. A pojawiają się nawet nowe pomysły - mówił nam na mistrzostwach Polski w Zakopanem prezes Polskiego Związku Narciarskiego, Apoloniusz Tajner. - Te testy trwają. Nie ma tak, że coś pojawi się na jednym zgrupowaniu. Mamy trenerów i technicznych, którzy nad tym pracują i choć tych rzeczy jest jednak mało, to oni właśnie od tego, żeby je znaleźć, są i coś się pojawia - dodał Małysz. 

"Funkcjonuje bardzo dobrze". Polacy już testowali nowe rozwiązanie technologiczne na sezon olimpijski

O nowości sprzętowe Polaków postanowiliśmy zapytać samego twórcę nowinek. - Nie wiem, ile mogę zdradzić - śmiał się zapytany przez nas Słoweniec. - To wiązania zaproponowane przez polski związek i zaprojektowane przez jedną z firm, z którą współpracują. My tylko je produkujemy. Zmiany, które wprowadza to rozwiązanie, to przede wszystkim łatwość, z jaką się je produkuje. Poprzednie wiązania powstawały dłużej i były trudniejsze w produkcji. Łatwiej ich także używać - opisał Slatnar. 

- Współpracujemy głównie z Grzegorzem Sobczykiem (asystent trenera Michala Doleżala), a także wszystkimi serwismenami polskiej kadry. Znamy się już długo i wiemy, czego od siebie oczekujemy. Wcześniej wyprodukowaliśmy już nowe przednie części wiązań, te białe i plastikowe zaczepienia, które przytwierdzają but. Za to przy wkładkach zrealizowaliśmy ich pomysł, teraz testują to rozwiązanie i słyszę, że funkcjonuje bardzo dobrze. Zawodnicy są zadowoleni - zdradził Peter Slatnar. 

Nowinka tylko dla Polaków. "Produkt na wyłączność". Wiemy też, ile mogą zyskać

Słoweniec dodaje, że nie jest to rewolucyjne rozwiązanie. Ale Polacy takiego nie potrzebują. Chodzi właśnie o detale, które wkładki i zapięcia do wiązań są w stanie przynieść do walki kadry Michala Doleżala z innymi reprezentacjami. - Każde zmiany w wiązaniach przynoszą dość małe, choć ważne efekty. Nie chodzi przecież o różnicę dziesięciu metrów, to prawie niemożliwe, żeby taką stworzyć. Ale już pół metra, metr, a może i dwa z tym rozwiązaniem da się wyciągnąć. Można też poprawić prędkość na progu. Według naszych wyliczeń o około 0,2 kilometra na godzinę - mówił nam twórca wiązań. 

Jaka Hvala i Primoż RoglićMistrzowie w marnowaniu talentów. Mają ich już całą listę. Zaczęło się od upadku Roglicia

Polacy mogą szukać największej przewagi w innym aspekcie współpracy z firmą Slatnara. - Mamy umowę, że do zakończenia sezonu olimpijskiego, tych wiązań nie dostanie nikt poza polską kadrą. To produkt na wyłączność i inne zespoły będą mogły dostać do niego dostęp dopiero po konkursach w Planicy. Nawet kadra Słowenii nie może doświadczyć finalnego projektu - wskazał Peter Slatnar. 

Słoweńcy dostali swoje nowe wiązania. Polacy mają do nich dostęp

To ważne, bo Słoweńcy już w zeszłym sezonie otrzymali od Slatnara nowe wiązania, które testowali i używali podczas niektórych zawodów. Na początku dostał je Anze Lanisek, ale ostatecznie z nich zrezygnował. W drugiej części sezonu używał ich za to Domen Prevc i u niego całkiem dobrze zdawały egzamin. - Stworzyliśmy je trzy lata temu. Najwięcej testów przeprowadziliśmy tego lata. To była nasza koncepcja, ale coś dość podobnego do tego, co zaproponowali Polacy. Reakcje ze strony zawodników były pozytywne, ale nie wszyscy ich używali - stwierdził Slatnar. 

Polacy także mieli okazję testować wiązania wymyślone przez Slatnara zeszłej zimy. - Dałem im je w gratisie do pierwszych par wiązań z ich rozwiązaniami. Sprawdzili je i wyszło na to, że moje wiązania sprawdzają się przede wszystkim przy nartach naszej firmy. Polacy skaczą na Fischerach i na nich nie działały już tak dobrze, jak na Slatnarach. Nie było efektów, lub nawet negatywne wnioski przyćmiewały te pozytywne - ocenił. 

"To działa jak ukąszenie węża prosto w twarz"

Wiązania mogą być także efektem zaskoczenia dla rywali. - Nawet jeśli to będzie optyczna przewaga, pojawienie się czegoś nowego w środowisku i to przyniesie efekt, to też jest zawsze spory plus. Może dać 30 centymetrów, ale dla nas nawet takie różnice będą ważne - oceniał w Zakopanem Adam Małysz. - To działa czasem jak ukąszenie węża prosto w twarz. To taki pstryczek w nos, którym można się pochwalić. Wiemy, że w środowisku skoków co chwilę pojawiają się małe wojenki technologiczne. Być może jedną z nich w tym sezonie właśnie dzięki naszym rozwiązaniom wygrają Polacy - dodał Peter Slatnar. 

Wielki powrót na szczyt w skokach? Może zagrozić Polakom. Wielki powrót na szczyt w skokach? Może zagrozić Polakom. "Tylko poczekajcie"

Zobaczymy, kiedy Polacy zdecydują się na wyjęcie wiązań już w trakcie sezonu Pucharu Świata. Ten ruszy w dniach 19-21 listopada w Niżnym Tagile w Rosji. Relacje na żywo na Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.

Więcej o: