Stękała wstydzi się jednego skoku w tym świetnym sezonie. "Potem było z górki"

Andrzej Stękała ma za sobą najlepszy sezon w karierze. W rozmowie dla portalu WP Sportowe Fakty przyznał jednak, że był jeden skok, który wyraźnie nie poszedł po jego myśli. Chodzi o próbę z pierwszego konkursu indywidualnego w Wiśle. - Doskonale pamiętam, jak bardzo niespokojny był to skok mimo dobrego wyjścia z progu. Do dziś trochę się go wstydzę - wskazał Stękała.

Pierwszy konkurs indywidualny zimy w Wiśle odbył się w niedzielę, 23 listopada. Stękała symbolicznie startował z numerem "1", bo w zeszłym sezonie nie zdobył żadnych punktów. Ba, nie zdobył ich przez niemalże pięć lat. Ale to miało się zmienić. 

Zobacz wideo Potworny upadek Tandego w Planicy. "To było bardzo mocne uderzenie"

Skok, którego po sezonie życia wstydzi się Andrzej Stękała. "Skakałem z lufą pod narty"

Po pierwszej serii był 26. (124,5 metra), ale 127,5 metra w drugiej rundzie dało mu przeskok na 19. miejsce. - O kurdeee! Ja nie mogę! Po prostu jestem megazadowolony! Tak mocno trenowałem, tak mocno się starałem, że cieszę się bardzo, że w końcu to idzie w dobrym kierunku - wyrzucał z siebie Stękała chwilę po zawodach. I opowiadał dziennikarzowi Sport.pl, Łukaszowi Jachimiakowi jak prawie rzucił skoki i został kelnerem w restauracji, gdzie pracuje w wolnym czasie.

Adam Małysz w Centralnym Ośrodku Sportu w Zakopanem, 11.11.2019.Adam Małysz ujawnił brutalną prawdę na temat polskich skoków

Teraz patrzy na te zawody z nieco innej perspektywy. Ma za sobą najlepszy sezon w karierze, brązowe medale mistrzostw świata w na dużej skoczni w Oberstdorfie i w lotach narciarskich w Planicy. To życiowy sukces, a zwłaszcza drugi skok z Wisły w jego oczach stał się czymś, czego pewnie wolałby nie wspominać. - W Wiśle myślałem, że nie załapię się nawet do "30". Ostatecznie się udało i w drugiej serii skakałem z lufą pod narty. Doskonale pamiętam, jak bardzo niespokojny był to skok mimo dobrego wyjścia z progu. Do dziś trochę się go wstydzę. Potem było już jednak z górki - mówił Stękała w rozmowie dla portalu WP Sportowe Fakty.

 

I faktycznie, gdy spojrzy się na skok Polaka z Wisły widać, jak mocny podmuch wiatru podbił mu narty za bulą, a skoczek poleciał daleko, mimo że cały czas próbował kontrolować swoją sylwetkę w locie. Przy lądowaniu także go zachwiało, ale szczęśliwie nie upadł i mógł się cieszyć pierwszymi punktami po długiej przerwie. 

Daniel-Andre Tande po upadku w PlanicySzef norweskich skoków o stanie zdrowia Tandego: To mała sensacja

Stękała liderem kadry w przyszłości? "U mnie jest podobnie jak u Kamila Stocha"

Na swoje najlepsze konkursy w tym sezonie skoczek wskazał PŚ w Zakopanem i mistrzostwa świata w lotach w Planicy. - Planica okazała się o tyle ważna, że po długiej przerwie wróciłem do składu (w konkursie drużynowym, w którym Polacy wywalczyli brąz). Skakałem tam na ogromnym luzie i najzwyczajniej w świecie, mimo stresu, który momentami się pojawiał, bawiłem się skokami - stwierdził.

Daniel-Andre Tande w trakcie upadku na skoczni w Planicy oraz zdjęcie ze szpitala. Źródło: AP / InstagramDaniel-Andre Tande pokazał zdjęcie ze szpitala. "Wypróbuję je na skoczni"

Stękała został także zapytany o to, czy będzie w stanie za jakiś czas zostać liderem polskiej kadry i wcielić się nieco w rolę Kamila Stocha. - Gdy Kamil przejmował tę pałeczkę po odejściu Adama, mówił, że żadnym liderem się nie czuje. U mnie jest podobnie. Nawet jeśli skakałbym najlepiej ze wszystkich, to się nie zmieni. Moim zdaniem liderem jest cała grupa, a jeśli chodzi o przyszłość, to oprócz mnie są także Klimek Murańka, Kuba Wolny, czy Paweł Wąsek. Mam nadzieję, że nasz poziom pozwoli nam na rywalizację o najwyższe cele - ocenił Stękała.