Absurdalny konkurs w Planicy! Żyła skoczył najdalej, ale musiałby pobić rekord świata!

Karl Geiger pewnie wygrał szalony konkurs w Planicy. Jedyna piątkowa seria skoków trwała przez blisko dwie godziny, a najdłuższy skok oddał w niej siódmy Piotr Żyła. Polak do zwycięstwa potrzebował jednak lotu dłuższego o... dwadzieścia metrów. To tylko podkreśla absurd piątkowej rywalizacji.

W piątek obejrzeliśmy jedne z bardziej absurdalnych i męczących zawodów w ostatnich latach. Konkurs w Planicy miał się rozpocząć o godzinie 15:00. Już przed nim odwołano jednak kwalifikacje, a początek pierwszej serii został opóźniony o pół godziny. Przez zbyt silnie wiejący wiatr zawody toczyły się bardzo długo - pierwszych 20 zawodników oddało swoje próby dopiero po 50 minutach. W sumie cała pierwsza seria trwała aż 111 minut! Dłużej w tym sezonie trwał tylko szalony konkurs w Willingen - bo dokładnie 114 minut!

Zobacz wideo Potworny upadek Tandego w Planicy. "To było bardzo mocne uderzenie"

Szalone wyniki konkursu, jury i sędziowie znowu się nie popisali

Po długiej i przerywanej serii 67 skoków najlepszy okazał się Karl Geiger 232 metry, a drugie miejsce zajął Ryoyu Kobayashi 231 metrów, trzeci był Bor Pavlovcic 227,5 metra. Trudno tu jednak mówić o transparentnej rywalizacji, bo karty rozdawał wiatr i przeliczniki. W pewnych momentach robiło się nawet dość niebezpiecznie, bo w pierwszej fazie lotu skoczkowie wychodzili bardzo wysoko nad zeskok, a przy lądowaniu wręcz spadali z "drugiego piętra", stąd niektórym skoczkom bardzo trudno było ustać skok. Najlepszym przykładem może tu być Piotr Żyła, który poleciał aż 239 metrów, co było najdłuższym skokiem dnia, ale spadł z tak wysoka, że wręcz wcisnęło go w zeskok. Sędziowie ocenili jego próbę tylko na 51,5 pkt za styl. Choć dla porównania trzeci Bor Pavlovicić... za jeszcze gorsze lądowanie dostał dużo wyższe oceny. W rezultacie to on stanął na podium. Gdzie tu logika? Trudno jej szukać. 

Żyła do zwycięstwa potrzebował lotu... prawie na 260 metrów!

Najlepszy z Polaków był siódmy Piotr Żyła, który oddał najdłuższy skok dnia (239 metrów), ale ze względu na szalone warunki atmosferyczne i dziwne oceny sędziów, do zwycięstwa potrzebowałby lotu... na ok. 259 metrów, czyli osiem metrów poza rekord obiektu, a to oczywiście było nie do zrobienia. Jest to oczywiście związane, z tym że w końcówce nieco zmieniły się bonifikaty punktowe, a trenerzy Geigera i Kobayashiego zdecydowali się na obniżenie belki startowej, co w Planicy jest bardzo opłacalne. 

Najlepsze warunki w piątkowym konkursie miał Junshiro Kobayashi, któremu odjęto aż 18,3 pkt za sprzyjający wiatr, najgorsze z kolei miał z kolei Cene Prevc, któremu dodano aż 15,3 pkt. Łącznie daje to aż 33,6 pkt różnicy, a na Letalnicy to aż 28 metrów! A warto zauważyć, że obaj skoczkowie startowali z tej samej belki. Dla porównania warto dodać, że według różnych badań. 1 m/s różnicy wiatru może na skoczni do lotów oznaczać nawet 25 metrów różnicy w odległości, a tutaj mówimy o ponad 2 m/s różnicy między największym szczęściarzem i największym pechowcem. Właśnie dlatego ten konkurs był tak trudny do oglądania. A przeciętny kibic, który śledził rywalizację bez dodatkowych wyników na stronie FIS-u mógł się kompletnie gubić w ocenie tego, co dany skok może oznaczać dla klasyfikacji konkursu. 

Sobotni konkurs drużynowy w Planicy rozpocznie się o godzinie 10:00 i zostanie poprzedzony serią próbną, którą zaplanowano na 9:00. Obie serie konkursowe zaliczają się do turnieju Planica 7, w którym liczyć się będą wyniki maksymalnie pięciu serii rozegranych w trakcie trzech konkursów w Słowenii od piątku do niedzieli. Obecnie liderem cyklu jest Niemiec Karl Geiger, zwycięzcą piątkowego konkursu.