Odważna zagrywka nie pomogła Stochowi. Wymowny komentarz Doleżala

Kamil Stoch drugi raz z rzędu nie zdobył punktów w Pucharze Świata, a Michal Doleżal zdecydował się nie wystawiać lidera polskich skoczków w sobotnim konkursie drużynowym w Planicy. Zwycięzcy TCS niewiele pomógł też manewr z wymianą nart. - Taki skład jest optymalny i sprawiedliwy - powiedział trener.

W piątek obejrzeliśmy jedne z bardziej absurdalnych i męczących zawodów w ostatnich latach. Po długiej i przerywanej serii 67 skoków najlepszy okazał się Karl Geiger, a drugie miejsce zajął Ryoyu Kobayashi, trzeci był Bor Pavlovcic. Najlepszy z Polaków był siódmy Piotr Żyła, który oddał najdłuższy skok dnia (239 metrów), ale ze względu na szalone warunki atmosferyczne i dziwne oceny sędziów, do zwycięstwa potrzebowałby lotu na blisko... 260 metrów, czyli osiem metrów poza rekord obiektu, a to oczywiście było nie do zrobienia. W dziesiątce znalazł się też Jakub Wolny, który poleciał 237 metrów, czyli zaledwie 0,5 metra bliżej od rekordu życiowego. 

Zobacz wideo Potworny upadek Tandego w Planicy. "To było bardzo mocne uderzenie"

Kamil Stoch ponownie nie zdobył punktów w Pucharze Świata, a taka sytuacja nie zdarza się często. Ba, ostatni raz Stoch nie zdobył punktów w dwóch konkursach z rzędu na początku sezonu 2015/2016, gdy raz był 47., a potem przepadł w kwalifikacjach w Niżnym Tagile. A jeśli szukamy konkursów, w których Stoch startował w pierwszej serii, ale dwa razy z rzędu nie wchodził do finałowej trzydziestki to musimy się cofnąć o ponad 12 lat, do sezonu 2008/2009, gdy jeszcze nie był skoczkiem światowej klasy. 

Niesamowity rekord Ahonena pobity! Najlepszy wynik w historii skokówNiesamowity rekord Ahonena pobity! Najlepszy wynik w historii skoków

Zagrywka Michala Dolezala tym razem nie pomogła?

Niestety, Stoch w Planicy bardzo się męczy, co widać w każdym jego skoku. Po dłuższych analizach trenerzy zdecydowali również, że Polak powinien prawdopodobnie zmienić narty na piątkowy konkurs, bo stare były już wysłużone i nie dawały w powietrzu odpowiedniej rotacji, a raczej hamowały go w locie. Być może Stoch zdecydował się na nieco bardziej twarde narty, które mógłby lepiej kontrolować w locie i mówiąc po "skokowemu" bardziej je pchać, dzięki czemu mógłby uzyskiwać lepszy kąt natarcia i to przełożyłoby się na większą prędkość w locie. To oczywiście tylko domysły, które w zasadzie i tak nie przyniosły wielkiego zysku, bo Stoch znowu znalazł się tuż za czołową trzydziestką. Wiadomo, że gdyby Stoch był w świetnej formie, to nawet wysłużone narty pozwoliłyby mu na lepsze skoki, ale jak jest się w słabszej dyspozycji, to wtedy można szukać niuansów, które mogłyby pomóc. 

Oczywiście, w piątek miał wielkiego pecha, bo startował na samym początku stawki (wylosował taki numer ze względu na brak punktów w klasyfikacji generalnej PŚ w lotach) i dwa razy musiał schodzić z belki ze względu na zły wiatr. Ale to i tak jest niewielkie usprawiedliwienie, bo Stoch sam przyznaje, że jego skoki są bardzo dalekie od ideału. 

Pierwszy raz bez Stocha od ponad pięciu lat. Doleżal nie bał się wybrać lepszych

Michal Doleżal nie miał też większych wątpliwości i zdecydował, że w sobotniej drużynówce Polska wystąpi w składzie Piotr Żyła, Jakub Wolny, Andrzej Stękała i Dawid Kubacki. - Wiemy, że Kamil potrafi inaczej zmobilizować się na konkurs drużynowy, ale chcemy wystawić tych najlepszych. Nie mówię, że Kamil nie jest, bo wiemy, że potrafi z dnia na dzień, ale jest w tym też jakaś sprawiedliwość - powiedzial Doleżal na antenie Eurosportu. 

To ciekawe posunięcie Doleżala, który nie bał się wybrać lepszych obecnie zawodników i kolejny raz potwierdził, że w polskiej kadrze panuje w ostatnim czasie prawdziwa transparentność wyborów. A w najważniejszych momentach skaczą ci, którzy są po prostu najlepsi. 

To oznacza, że w 100. konkursie drużynowym Polski w PŚ pierwszy raz od 22 lutego 2016 roku zabraknie Kamila Stocha, który jest zresztą najczęstszym uczestnikiem drużynówek w historii polskich skoków.  Rywalizował w nich aż 70 razy. Kamil Stoch przerwał również swoją znakomitą serię startu w 31 konkursów drużynowych Pucharu Świata z rzędu. 

Mimo wielkich problemów z formą Kamil Stoch ma szanse utrzymać trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Polski skoczek w tym momencie ma 89 punktów przewagi nad czwartym Robertem Johanssonem. Norweg do wyprzedzenia Stocha potrzebuje zwycięstwa, a Stoch musiałby zająć miejsce niższe niż 19. w niedzielnym konkursie indywidualnym. 

Początek sobotniego konkursu drużynowego o godzinie 10. Godzinę wcześniej wystartuje seria próbna