Granerud przebywa na kwarantannie po zakażeniu koronawirusem, które wykryto podczas mistrzostw świata w Oberstdorfie. Norweg nie wziął udziału w rywalizacji na dużej skoczni - zarówno konkursie indywidualnym, jak i drużynowym. Po zakończeniu MŚ w ramach miłego gestu jedzenie przyrządzane przez swoją mamę przynosił mu Karl Geiger, który mieszka w Oberstdorfie.
Lider klasyfikacji generalnej Pucharu Świata miał przechodzić koronawirusa objawowo i czuć się słabo w trakcie kwarantanny. Teraz poinformował jednak swoich fanów, że czuje się dobrze.
- Wciąż jestem w Oberstdorfie i czuję się już dobrze. Zacząłem nawet lekki trening, a ciało dobrze funkcjonowało w ostatnich dniach. Chciałbym podziękować za wszystkie wiadomości, które dostałem przez ostatnie dziesięć dni. To wiele dla mnie znaczy - podkreślił skoczek w poście na Instagramie.
Granerud nie potwierdził jednak dwóch ważnych kwestii: czy wraca do Norwegii po zakończeniu kwarantanny i czy pojawi się na kończących sezon zawodach PŚ w Planicy. Niedawno jego izolacja w Niemczech została przedłużona z 10 do 14 dni, bo ustalono, że zaraził się brytyjską mutacją koronawirusa, która szybciej się rozprzestrzenia i zachowano dodatkowe środki bezpieczeństwa.
Jeśli wróciłby do kraju, musiałby przejść kolejną, minimum siedmiodniową kwarantannę. To wszystko oznacza, że pod dużym znakiem zapytania stoi jego występ w Planicy. Ostatnie konkursy mają się odbyć w dniach 25-28 marca, więc Norweg miałby mało czasu na przygotowanie. A zapowiadał, że wystartuje w nich tylko wtedy, jeżeli będzie miał okazję dojść do formy. Dla niego start szczęśliwie nie jest konieczny - ze względu na skrócenie kalendarza PŚ po odwołaniu turnieju Raw Air już ma zapewnioną Kryształową Kulę i triumf w klasyfikacji generalnej cyklu. Mógłby jeszcze powalczyć o zwycięstwo w klasyfikacji Pucharu Świata w lotach.