Małysz zmiatał rywali "skacząc w szmacie". Afera na zawsze zmieniła skoki

Na początku XXI wieku furorę w skokach narciarskich zrobiły srebrne kombinezony, które do dziś kojarzą się z erą sukcesów Adama Małysza. Skakał w nich każdy szanujący się skoczek. Potem nagle zostały zakazane i zniknęły z Pucharu Świata. Po latach okazuje się, że stroje nie były do końca ekologiczne i mogły mieć zły wpływ na zdrowie skoczków.

Chyba każdy polski fan skoków narciarskich przypominając sobie największy czas sukcesów Adama Małysza oczami wyobraźni widzi Polaka w lśniącym srebrnym kombinezonie, który wówczas był właściwie normą w skokach narciarskich. Dziś wiele mówi się o wyścigu zbrojeń w skokach narciarskich, chociaż przepisy skonstruowane są tak, że już trudno cokolwiek wymyślić. 20 lat temu producenci też prześcigali się w nowinkach, które miały przyciągnąć do siebie klientów. Takim przełomem były właśnie posrebrzane kombinezony, które zrobiły furorę w końcówce XX i na początku XXI wieku. Nagle zniknęły z Pucharu Świata.

Zobacz wideo Z jakiego materiału są szyte kombinezony skoczków? "Przywiązują się do kolorów"

- Tam była specjalna powłoka metalizująca, taki jakby lakier. Tę technologię wymyślił niemiecki Meininger, który produkuje belki materiałów. W pewnym momencie pakiet, z którego szyje się kombinezon, został powleczony specjalnym środkiem i to się wszystkim spodobało. Niestety, po pewnym czasie ten lakier zaczynał się nawet wykruszać. Dlaczego zostało to zabronione? Bo nie wszyscy mieli dostęp do tej technologii. Warstwa metalu nie do końca była też zdrowa dla zawodników i nie do końca ekologiczna. Od tamtego czasu jest przepis, że kombinezonów nie można poddawać żadnym technologicznym obróbkom. Nie można na nie nic nanosić - mówi nam Tadeusz Szostak sędzia międzynarodowy i właściciel firmy Berdax, która zajmuje się m.in. szyciem kombinezonów dla skoczków. 

Afera z austriackimi strojami im nie pomogła 

Po sezonie 2002/2003 materiały nagle zniknęły z Pucharu Świata i do dzisiaj już ich nie oglądamy. To właśnie wtedy FIS mocno wziął się za kombinezony, bo zimą wybuchła potężna afera związana z kombinezonami Austriaków. Stroje wymyślone wówczas przez Hannu Lepistoe i wykonane przez firmę Schneider z Altenmarku miały mieć specjalne szwy na ramionach, które pozwalały na lekkie otwieranie się w czasie lotu, a wpadające powietrze poszerzało je również w kroku, dzięki czemu zwiększało to powierzchnię nośną. Firma dostała zamówienie na określoną partię materiału dla austriackiej kadry B i później nie była w stanie doprodukować go więcej, a przynajmniej tak się tłumaczyła. Norwegowie grozili wówczas nawet bojkotem konkursów w Zakopanem, a symbolem tamtej afery został Florian Liegl, który zaliczył najlepszy sezon w karierze. Latem 2003 roku FIS musiał wprowadzić więc kilka ograniczeń. Była to 6-cm tolerancja luzu w kombinezonie, a także obowiązek równego dostępu do materiałów dla wszystkich ekip, co rykoszetem uderzyło też w srebrne kombinezony dostępne u jednego producenta. Te przepisy już na zawsze zmieniły skoki narciarskie, bo drużyny zaczęły szukać łatwego sposobu na techniczne wykiwanie rywali, a FIS próbował za nimi nadążać.

Miał dwa kombinezony na sezon i zmiótł wszystkich w pył

Dziś w skokach narciarskich zawodnicy wykorzystują nawet kilkanaście kombinezonów na sezon, a dokładnie 20 lat Adam Małysz świętował swoje 11. zwycięstwo w sezonie 2000/2001 i robił to w zaledwie drugim stroju w sezonie. Dla porównania sam Halvor Egner Granerud w tym sezonie korzystał już z czterech różnych kolorów kombinezonów, a to zmiany, które jesteśmy w stanie dostrzec gołym okiem. Do tego dochodzi także jeszcze kilka zmian strojów na inne, ale w tych samych kolorach. 

Niemcy wygrali w Lahti. Na zdjęciu Stephan LeyheWielki powrót do skoków narciarskich. 365 dni od koszmaru. Potężne wzmocnienie rywali Polaków

Przez większą część najlepszego sezonu w karierze Małysza Polak startował w jednym, srebrnym kombinezonie, w którym pierwszy raz pojawił się na starcie sezonu w Kuopio. Potem wygrał TCS, a także pobił niewiarygodny rekord skoczni w Willingen, gdzie poleciał 151,5 metra. A już wtedy sztab reprezentacji Polski wiedział, że kombinezon Polaka jest mocno zużyty. Stracił swoje właściwości aerodynamiczne i za bardzo się rozciągnął, a Małyszowi mogła grozić nawet dyskwalifikacja. Choć wiadomo, że wtedy przepisy nie były aż tak rygorystyczne jak teraz. Polacy od miesięcy nie mogli się jednak doprosić nowego materiału. - Skakał jakby w szmacie, a i tak był wtedy zdecydowanie najlepszy - mówił niedawno w Eurosporcie Apoloniusz Tajner.

Niemcy chcieli go wytrącić z równowagi

W sztabie naszej reprezentacji panował mały niepokój, bo przesyłka od niemieckiej firmy nie dochodziła i każdy miał podejrzenie, że Niemcy chcą nas wyprowadzić z równowagi przed mistrzostwami świata w Lahti. Tuż przed wielką imprezą nasza kadra dostała nowy strój dla Małysza. Był to pamiętny srebrny kombinezon z czerwonymi rękawami. Problem był jednak taki, że kombinezon był zdecydowanie za duży i Apoloniusz Tajner z Piotrem Fijasem musieli na nowo go przeszywać,  a to mogło lekko pogorszyć jego właściwości. Jeśli miał być to zabieg na wytrącenie Małysza z równowagi, to być może się udało, bo Polak pierwszy konkurs MŚ zakończył za Martinem Schmittem, ale na normalnej skoczni nie dał mu szans. Później kontynuował swoją kapitalną formę i wygrał trzy konkursy Turnieju Nordyckiego. Polak uzyskał łączną przewagę 72,7 punktu nad drugim w klasyfikacji Goldbergerem, co było najwyższym wynikiem od początku rozgrywania Turnieju Nordyckiego, niepobitym w żadnej z kolejnych edycji. Przed rozpoczęciem turnieju Martin Schmitt miał jeszcze małe nadzieje na dogonienie Małysza, bo na pięć konkursów przed końcem PŚ stracił do niego 261 punktów, ale były to tylko matematyczne szanse. Po drugim zwycięstwie w Trondheim Małysz zapewnił już sobie Kryształową Kulę, a wygrana w mglistym jednoseryjnym konkursie w Oslo była już tylko potwierdzeniem dominacji. 

Serigne Ousmane Dia 'Bombardier'Sztos! Kibice zachwyceni przed walką Pudziana z Bombardierem [WIDEO]

Nauczka na przyszłość

Dziś już taka sytuacja z kombinezonami praktycznie nie jest możliwa. Oczywiście reprezentacje nadal zaopatrują się w materiały u dwóch największych producentów, ale właściwie każda szanująca się reprezentacja ma swoich ludzi od szycia kombinezonów. W przypadku Polski robi się to już wewnątrz sztabu, gdzie głównym trenerem technicznym jest Andrzej Zapotoczny, a pomaga mu Czech Radek Żidek.

Czasem w szyciu kombinezonów pomaga także Michal Doleżal, który uchodzi za jednego z największych ekspertów w tej dziedzinie, a w czasach pracy Stefana Horngachera to on był odpowiedzialny za ten element. Niektóre kombinezony szyte są również przez firmę Huligan's, należącą do żony Stefana Huli - Marceliny - i charakteryzują się żółto-zielonymi suwakami. W czasach Łukasza Kruczka to właśnie ona szyła stroje, w których np. Kamil Stoch sięgał po podwójne złoto olimpijskie. - Te formy mamy tak dopracowane, że pomyłek jest niewiele. Każda grupa ma też swojego człowieka od kombinezonów. Ja wiem, że oddaję dobry produkt, a potem przed samym startem jest on jeszcze sprawdzany - mówiła Marcelina Hula w rozmowie z Dominikiem Wardzichowskim w "Studiu Biznes".

Zobacz wideo Jak powstaje kombinezon skoczka?