Doleżal tłumaczy, dlaczego Żyła nie zdobył drugiego medalu. "Nie spełniają swojej roli"

Gdy warunki są loteryjne i wiatr co chwila zmienia kierunek i swoją siłę, to przeliczniki nie do końca spełniają swoją rolę - przyznał Michal Doleżal. To zdaniem Czecha zdecydowało, że Piotr Żyła nie zdobył medalu na dużej skoczni podczas mistrzostw świata w Oberstdorfie.

Michal Doleżal w rozmowie z WP SportoweFakty wyjaśnił, dlaczego Piotr Żyła nie zdobył medalu na dużej skoczni podczas mistrzostw świata w Oberstdorfie. - Wiatr jest mierzony jeszcze chwilę po wylądowaniu skoczka. I dlatego czasami wychodzą takie dziwne wyniki jak np. w piątkowym konkursie w Oberstdorfie u Karla Geigera. Sam nie bardzo rozumiem, dlaczego tak jest to liczone. Gdy warunki są loteryjne i wiatr co chwila zmienia kierunek i swoją siłę, to przeliczniki nie do końca spełniają swoją rolę - przyznał trener polskich skoczków.

Piotr Żyła powitany w WiślePiotr Żyła przywitany w Wiśle jak król. "Skakałem jak Małysz. Nadal tego nie ogarniam"

Zobacz wideo Wojna technologiczna w skokach narciarskich. Jak powstaje kombinezon skoczka?

W ten sposób wyjaśnił, dlaczego Piotr Żyła, który skakał tuż po Geigerze, stracił 17,8 punktów z tytułu wiatru, w porównaniu do zaledwie 4,1 punktu, które stracił Niemiec. I choć Geiger skoczył pięć metrów krócej od Żyły, który był przed nim po pierwszej serii, to Niemiec otrzymał wyższą notę, dzięki czemu zdobył brązowy medal.

Piotr Żyła był najlepszym skoczkiem mistrzostw

Doleżal jest pewien, że Piotr Żyła był najlepszym zawodnikiem tych mistrzostw. - Zabrakło u niego medalu na dużej skoczni, ale tylko przez pecha. W tym konkursie też powinien być na podium. Skakał całe mistrzostwa znakomicie. Oprócz Piotra warto wyróżnić również Karla Geigera. To byli dwaj najlepsi skoczkowie mistrzostw - podsumował trener reprezentacji Polski.

Paweł Sowa/Agencja Gazeta | facebook.com/fabian.malikWalczył ze Stochem i Żyłą. Choroba nagle przerwała jego karierę. Chce pojechać na IO

Michal Doleżal odniósł się także do pomysłu, by zamienić miejscami w drużynówce Żyłę i Kubackiego. - Piotr zna swoją pozycję w drużynie, dlatego nie kombinowaliśmy. Postawiliśmy na rozwiązanie, które wielokrotnie sprawdziło się w przypadku polskiej kadry. Początek konkursu jest bardzo ważny, często ważniejszy niż końcówka. Ważne, żeby od początku zawodów reprezentacja liczyła się w grze o medale czy miejsce na podium. Byliśmy pewni, że Piotrek sprawdzi się jako otwierający konkurs i dlatego postawiliśmy na taki układ drużyny - podkreślił Czech. Polacy ostatecznie zdobyli brązowe medale, choć przed ostatnim skokiem byli na prowadzeniu przed Niemcami i Austriakami.