Granerud nie wystartuje w Planicy? "To wielka i przerażająca skocznia"

- Planica to wielka i przerażająca skocznia. Skoczę tam, jeśli będę gotowy - przyznał Halvor Egner Granerud. Norweg przechodzi koronawirusa i nadal nie jest pewny, czy wystąpi w kończących sezon zawodach Pucharu Świata w Planicy.

W trakcie niedawno zakończonych mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym w Oberstdorfie pozytywny wynik testu na koronawirusa otrzymał Halvor Egner Granerud. Norweg nie mógł z tego powodu rywalizować w konkursie indywidualnym na dużej skoczni i w rywalizacji drużynowej, przez co Norwegowie niemal stracili szansę na medal. Jak się okazuje, to nie koniec problemów zwycięzcy tego sezonu Pucharu Świata.

Zobacz wideo W skokach narciaskich nie liczy się tylko technika, dużą rolę odgrywa także sprzęt [Studio Biznes]

DLOKRJest skład polskich skoczków na zawody w Zakopanem. Kiedy i gdzie oglądać?

Granerud: Planica to wielka i przerażająca skocznia

Skoczkowie mają teraz niemal trzy tygodnie przerwy - aż do 25 marca, gdy odbędzie się pierwszy z czterech konkursów na skoczni mamuciej w Planicy. Nadal jednak nie wiadomo, czy Granerud będzie w stanie tam wystąpić. - Planica to wielka i przerażająca skocznia. Skoczę tam, jeśli będę gotowy. Wszystko zależy od tego, ile będę wcześniej trenował i czy będę miał taką możliwość. Nie jest to zbyt kuszące, by pojechać prosto do Planicy po 14 dniach przerwy. Liczę, że uda mi się dojść do formy, by móc wziąć udział w zawodach - powiedział w rozmowie z vg.no.

Jak sam przyznał, czuje się już coraz lepiej. - Miałem kaszel i zadyszkę. Najgorsze jednak było to, że czułem się bardzo zmęczony. Bałem się wówczas, bo to nie jest fajna choroba. Nie minęło jednak zbyt wiele czasu, a zacząłem czuć się coraz lepiej. Uspokoiłem się więc i jestem optymistą. Sądzę, że najgorsze już za mną - dodał.

Michal DolezalMichal Doleżal ma propozycję z innej reprezentacji?! "Budzi zainteresowanie"

Jak sam dodał, nie ma pojęcia, w jaki sposób zakaził się koronawirusem. - Nie ma żadnych incydentów, w których byłbym nieostrożny - przyznał Granerud. Jego zdaniem, do zakażenia doszło najprawdopodobniej podczas podróży z Rumunii do Niemiec.